Wrocławski radny zarobił 18 tys. zł w miejskiej spółce. Wiadomo, co zrobił z pieniędzmi
Piotr Uhle jest jednym z wrocławskich radnych, którzy byli zatrudniani w miejskich spółkach. W rozmowie z "Gazetą Wyborczą" zapewnił, że był to błąd. - Aby potwierdzić szczerość mojego czynnego żalu, wykonałem przelew w wysokości 18 tys. zł czyli 100 proc. wynagrodzenia w TBS na rzecz Sieci Obywatelskiej - Watchdog Polska [...] - powiedział radny.
Wrocław. Radni byli zatrudniani w miejskich spółkach
14 sierpnia Robert Suligowski, radny z Wrocławia, ujawnił na swoim profilu w mediach społecznościowych szokującą informację. Wspólnie z radnym Sławomirem Czerwińskim złożyli do prezydenta Wrocławia Jacka Sutryka interpelację w sprawie zatrudniania radnych miejskich w spółkach z udziałem gminy Wrocław. "Z otrzymanej odpowiedzi wynika, że w VIII kadencji Rady Miejskiej Wrocławia 16 na 37 radnych miejskich było zatrudnionych w spółkach z udziałem gminy Wrocław, w tym 7 w dwóch i więcej" - przekazał Suligowski. Na tej liście znaleźli się: Bohdan Aniszczyk, Jarosław Charłampowicz, Bartłomiej Ciążyński, Czesław Cyrul, Agata Gwadera-Urlep, Tomasz Hanczarek, Mateusz Jędrachowicz, Paweł Karpiński, Dominik Kłosowski, Marta Kozłowska, Jarosław Krauze, Tomasz Motyka, Jerzy Skoczylas, Dariusz Ślusarek, Ewa Wolak i Piotr Uhle.
Warto podkreślić, że w świetle prawa jest to legalne, jednak budzi spore zastrzeżenia pod kątem etyki, przyzwoitości i transparentności. Zwłaszcza że jednym z zadań radnych miejskich jest kontrolowanie tego typu spółek. "Cieszy, że w obecnej kadencji Rady Miejskiej Wrocławia proceder ten nie występuje. Z naszej strony cyklicznie będziemy sprawdzać, czy nie pojawi się i w razie potrzeby będziemy go z wszelkich sił potępiać" - zapewnił Robert Suligowski.
Piotr Uhle: "Swoją pracę w TBS uważam za błąd"
Jednym z radnych, którzy dorabiali w miejskich spółkach, był Piotr Uhle z Nowoczesnej. W rozmowie z "Gazetą Wyborczą" przyznał, że był to błąd. - Jawność życia publicznego jest dla mnie kluczowa, dlatego i dziś chcę być w tej sprawie transparentny. O mojej pracy dla TBS już w lutym 2023 roku informował Super Express i jako jedyny poinformowałem, co robiłem, w jakim czasie i za ile - przyznał Uhle. - Od końca 2020 r. do pierwszego kwartału 2021 r. doradzałem i wykonałem ekspertyzę w zakresie komunikacji spółki TBS ze wspólnotami mieszkaniowymi, dla których występuje ona w roli zarządcy. To jest komercyjna jej działalność, o której znaczna część mieszkańców w ogóle nie wie. Ta praca spółce się przysłużyła i przez pół roku, co miesiąc pobierałem za nią 3 tys. zł. Po tym czasie przemyślałem sprawę i uznałem, że nie chcę się więcej stawiać w takiej sytuacji.
Radny opowiedział również o sytuacji z 2022 roku. Wówczas Wrocławski Instytut Kultury zaproponował mu umowę - za określone wynagrodzenia Uhle miał zasiadać w jury oceniającym wnioski na mikogranty. - Odmówiłem pobrania wynagrodzenia, podpisaliśmy umowę o wolontariat. Swoją pracę w TBS uważam za błąd, jednorazowy przez 10 lat pracy w radzie i, aby potwierdzić szczerość mojego czynnego żalu, wykonałem przelew w wysokości 18 tys. zł, czyli 100 proc. wynagrodzenia w TBS na rzecz Sieci Obywatelskiej - Watchdog Polska - powiedział Piotr Uhle. Przypomnijmy, że jest to organizacja, która sprawuje codzienną kontrolę obywatelską poprzez składanie wniosków o informację publiczną, monitoruje wybrane obszary życia publicznego i - jak czytamy na jej stronie internetowej - "stoi na straży prawa do informacji".
Źródło: Radio ZET/Gazeta Wyborcza
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET