Zamieszanie ze zmianami w maturach. CKE będzie musiało opublikować aneksy?

3 min. czytania
26.08.2024 16:26
Obserwuj nas na Google

Aby zdać maturę, maturzysta w 2025 roku będzie musiał dostać minimum 30 proc. z co najmniej jednego przedmiotu na poziomie rozszerzonym. Tak wynika z informatora, które opublikowała CKE. Szefowa MEN jednak uspokaja: - Chciałabym, żeby te przepisy nie wchodziły w życie jeszcze przez dwa lata. 

Matura
fot. Wojciech Wojtkielewicz/Polska Press/East News

Zmiany na maturze 2025

Centralna Komisja Egzaminacyjna pod koniec sierpnia opublikowała informację o sposobie organizacji i przeprowadzania egzaminu maturalnego w 2025 roku. Jak czytamy w dokumencie, aby zdać maturę, absolwent szkoły ponadpodstawowej będzie musiał uzyskać co najmniej 30 proc. z pisemnego polskiego, matematyki i języka obcego na poziomie podstawowym. Oprócz tego wymagane będzie 30 proc. z matury ustnej z polskiego i języka obcego. Dotychczas aby dostać świadectwo dojrzałości, wystarczyło podejść też do co najmniej jednego przedmiotu pisemnego na poziomie rozszerzonym.

Według informatora CKE na rok 2025 maturzyści, którzy będą podchodzić do matury w nowej formule 2023 (to formuła, która weszła w życie dwa lata temu w wyniku reformy edukacji), będą musieli „uzyskać co najmniej 30 proc. punktów możliwych do zdobycia z egzaminu z jednego przedmiotu dodatkowego”.

Czyli jeśli np. ktoś dostanie 20 proc. z jednego egzaminu rozszerzonego i 30 proc. z drugiego rozszerzenia – maturę zda. Jeśli wybrał np. dwa rozszerzenia i z obu będzie miał mniej niż 30 proc. świadectwa dojrzałości nie otrzyma. Podobnie będzie jeśli wybrał jedno rozszerzenie i uzyskał z niego np. 29 proc. Taki przepis był już od dawna w planach, ale MEN zapowiadało jego odroczenie o dwa lata.

Nowacka: Przepis o 30 proc. za dwa lata

I najpewniej tak się stanie. - Maturzyści, którzy przystąpią niedługo do matury, też są dotknięci pandemią. Chciałabym więc, żeby przepisy mówiące o tym, że matura musi być zdana na poziomie rozszerzonym na 30 proc., nie wchodziły w życie jeszcze przez dwa lata, tak żeby uczniowie mieli czas się douczyć – stwierdziła w programie „Gość Radia ZET” Barbara Nowacka, szefowa MEN.

Redakcja poleca

Przyznała, że nauczyciele, pracodawcy czy uczelnie w rozmowach z nią również nie widzą potrzeby wprowadzania tego progu. - Lepiej mieć dużo czasu na dobrą przestrzeń do nauki i edukacji niż stawiać przed młodzieżą wymagania, do których się ich systemowo, niestety, nie przygotowało – dodała w „Gościu Radia ZET”. Jak przypomniała, po reformie minister Anny Zalewskiej likwidującej gimnazja dziewięć lat nauki (podstawówka plus gimnazjum) ściśnięto w osiem lat (tyle teraz trwa podstawówka). Towarzyszył temu niemały chaos.

- Były powtórzenia, źle ułożone podstawy programowe i teraz mamy jeszcze wymagać od młodzieży, która w tzw. międzyczasie doświadczyła pandemii, żeby koniecznie zdawała na 30 proc. poziom rozszerzony? Wydaje się to niepotrzebne – powiedziała Nowacka. - Trzeba przedłużyć te przepisy, które są teraz jeszcze o dwa lata – dodała.

MEN projekt już ma

Zapowiedzi szefowej MEN ujęto już w projekcie ustawy o zmianie ustawy o systemie oświaty oraz niektórych innych ustaw. Jednoznacznie jest w nim napisane, że warunkiem zdania matury  - oprócz 30 proc. z podstaw i egzaminów ustnych – jest tylko przystąpienie (bez progu punktowego) do przedmiotu dodatkowego w części pisemnej. Według dokumentu tak ma być przez kolejne dwa lata szkolne tj. 2024/2025 i 2025/2026.

Problem w tym, że projekt jest dopiero na etapie konsultacji publicznych. Te kończą się 26 sierpnia. CKE nie mogło uwzględnić nowych przepisów i musiało opublikować informatory według stary założeń. Gdy zmiany proponowane przez MEN zatwierdzi Sejm i ustawa wejdzie w życie, CKE, jak przewidują nauczyciele, opublikuje aneksy do podanych już rozporządzeń i 30 proc. na rozszerzeniu nie będzie obowiązywać.

Źródło: Radio ZET

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET