`

Niemowlę "zostało zatłuczone". Nowe doniesienia po tragedii w Przemkowie

2 min. czytania
19.03.2024 09:16
Obserwuj nas na Google

Mający kilkanaście tygodni Marcinek walczy o życie w szpitalu, po tym jak rodzice znęcali się nad nim oraz jego 2-letnim bratem Filipem w Przemkowie (woj. dolnośląskie). O przemocy domowej wiedziała opieka społeczna, jednak notatki w tej sprawie utknęły w sądzie. - System nie zadziałał – przyznała w programie "Uwaga TVN" Katarzyna Dąbrówny, prezes sądu w Głogowie.

Przemków, nowe fakty po znęcaniu nad dziećmi
fot. Damian Klamka/East News, zdj. ilustracyjne

Ofiarami przemocy domowej w Przemkowie są 2-letni Filip oraz mający 11 tygodni Marcin. O tym, że rodzice znęcali się nad małymi dziećmi, poinformowaliśmy 7 marca. Razem z Moniką M. usłyszeli zarzuty znęcania się nad chłopcami od ich urodzenia i spowodowania ciężkiego uszczerbku na zdrowiu.

Grozi im do 20 lat więzienia. Sąd zdecydował o ich tymczasowym aresztowaniu na 3 miesiące. Okazało się też, że Marcin G. 20 lat temu zabił swoją matkę.

Przemków. Niemowlę walczy o życie w szpitalu. Nowe fakty

Para była pod opieką ośrodka pomocy społecznej, co oznacza, że problem ich rodziny był instytucjom znany. Po raz kolejny zabrakło jednak sprawczości, przez co doszło do cierpienia najmłodszych. - Pierwszy raz zobaczyłam ich w sytuacji, jak grzebali w śmietniku. Razem z dzieckiem. Jak podeszłam, to ten mężczyzna zaczął mnie wyzywać. […] W tym czasie dziecko było w wózku – powiedziała "Uwadze TVN" anonimowo sąsiadka pary. Inny ich znajomy przyznał, że ojciec dzieci "miał odchyły" i że "nieraz szarpnął dziecko".

Redakcja poleca

Czara goryczy przelała się po urodzeniu Marcinka. Po dwóch miesiącach chłopczyk trafił do szpitala. Najpierw z powodu zachłyśnięcia, ale w dniu wypisu jeszcze raz zawieziono go do lecznicy. 

- W godzinach nocnych dziecko ponownie znalazło się w szpitalu. Niestety, stwierdzono, że ma liczne obrażenia na główce – powiedziała w programie TVN Katarzyna Dąbrówny, prezes Sądu Rejonowego w Głogowie. Dodała, że dziecko miało zrośnięte żebro. Świadczyło to o tym, że wcześniej było złamane i zdążyło się zrosnąć. Potem okazało się, że są też liczne obrażenia w mózgu, świadczące o stosowaniu przemocy.

Oglądaj

- Fakty wskazują na to, że zostało zatłuczone przez tych rodziców. Było wielokrotnie uderzane butelką po głowie czy podduszane – zaznacza prezes głogowskiego sądu. Możliwe, że do takiego obrotu spraw nie doszłoby, gdyby opieka społeczna alarmowała o przemocy. Notatka z OPS wpłynęła do sądu, ale – jak czytamy - "w gąszczu dokumentów czekała na swoją kolej i sędziowie nie zdążyli zajrzeć do niej przed tragedią".

- OPS powinien zadzwonić do któregokolwiek z sędziów rodzinnych, do któregokolwiek z kuratorów zawodowych i poinformować, że w jego ocenie dobro dzieci i bezpieczeństwo jest zagrożone. I wymaga to natychmiastowego działania. Wtedy sędziowie odkładają wszystko i natychmiast zabezpieczają dzieci – mówi sędzia Katarzyna Dąbrówny. Przyznała tym samym, że system nie zadziałał. - Zawiódł Marcinka, zawiódł Filipa. Gdzieś szwankuje przepływ komunikacji – podsumowała prezes głogowskiego sądu.

Źródło: Radio ZET/Uwaga.tvn.pl

Nie przegap

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET