"Niepokojące wyniki wyszukiwań". Lekarze pytają, czy doszło do przecieku na egzaminie

4 min. czytania
28.02.2025 10:38
Obserwuj nas na Google

- W nocy przed egzaminem znacznie wzrosła liczba wyszukań fraz z pytań, które potem pojawiły się w teście - alarmują lekarze, którzy przystąpili pod koniec lutego do Lekarskiego Egzaminu Końcowego. Centrum Egzaminów Medycznych zapewnia jednak, że wszystkie procedury tajności zostały zachowane i do żadnego przecieku nie mogło dojść.

Egzamin
fot. Adam Burakowski/East News

LEK, czyli Lekarski Egzamin Końcowy, jest jednym z warunków uzyskania prawa wykonywania zawodu przez lekarzy, umożliwia im także dostanie się na wybraną specjalizację. Stąd jego wynik jest tak ważny. Absolwenci medycyny mogą przystąpić do LEK-u kilkakrotnie. Jest on organizowany w różnych miastach w całej Polsce dwa razy do roku, we wrześniu i w lutym. Ostatnia sesja odbyła się 22 lutego i to właśnie do niej piszący mają zastrzeżenia.

- Po egzaminie zobaczyłam wpis na platformie X pokazujący, że w noc poprzedzającą egzamin odnotowano trendy wyszukiwań internetowych, w których z zastanawiającą częstotliwością pojawiały się frazy związane z pytaniami na egzaminie. Zaczęliśmy więc potem sami sprawdzać Google Trends i potwierdzało się to. Gołym okiem widać nieprawidłowość – opowiada lekarka stażystka, która przystępowała do egzaminu.

Test składa się z 200 pytań zamkniętych. 70 proc. z nich pochodzi z ogólnodostępnej bazy, 30 proc. pytań jest niejawnych, nowych. - Te nowe pytania dotyczą najczęściej chorób rzadkich, mało popularnych zabiegów, więc ucząc się, trudno wpaść na to, co tam będzie. Tymczasem Google Trends jasno pokazuje wzrost zainteresowania właśnie nimi. Nagle w nocy wiele osób w Polsce sprawdzało np. słowo anozodiaforia (zaburzenie u pacjentów m.in. po udarach - przyp. red). To nie jest zbieg okoliczności – uważa lekarka.

LEK. Czy doszło do przecieku?

Zdający zaraz po egzaminie zaczęli indywidualnie przesyłać prośby do Centrum Egzaminów Medycznych (CEM) o przeprowadzenie postępowania wyjaśniającego w sprawie potencjalnego przecieku. Ich zdaniem takie wyniki wyszukiwań mogą "wskazywać na wcześniejsze udostępnienie treści egzaminacyjnych osobom trzecim”. Inni pisali z kolei, że „stanowi to rażące naruszenie zasad równego dostępu do egzaminu państwowego”. W przesyłanych do CEM-u wiadomościach, które nam udostępnili, w razie potwierdzenia nieprawidłowości żądali m.in. unieważnienia upublicznionych pytań i rozważenia możliwości powtórzenia egzaminu dla wszystkich zdających." - Ja egzamin mam już zdany, bo podchodziłam do niego już wcześniej, ale jest to duża niesprawiedliwość, jeśli był taki wyciek - dodaje lekarka, z którą rozmawialiśmy.

Redakcja poleca

Rafał Kubiak, dyrektor Centrum Egzaminów Medycznych, w rozmowie z RadioZET.pl potwierdza, że dzień po egzaminie do centrum zaczęły spływać mailowe informacje od zdających o ewentualnym wycieku pytań. CEM dostała także zgłoszenia przez ePUAP. - Z zespołem informatyków i sekcją przygotowującą pytania przeanalizowaliśmy sytuację i przebieg zdarzeń - wyjaśnia dyrektor CEM. Jak tłumaczy, sprawdzono m.in. specyfikację oprogramowania, czyli zasady weryfikowania i obrazowania wyników wyszukiwań w aplikacji Google Trends.

Zespół stwierdził, że nie pokazuje ona danych w czasie rzeczywistym, lecz je agreguje i aktualizuje w pewnych odstępach czasowych, co może powodować kilkugodzinne przesunięcie publikacji wyników wyszukiwania. Poza tym aplikacja pokazuje też wyniki według tzw. czasu uniwersalnego (UTC), a ten nie pokrywa się z czasem lokalnym. Zdaniem CEM faktycznie odnotowano wzrost liczby wyszukiwań haseł m.in. z pytań z psychiatrii, przy czym aplikacja pokazała to z datą wsteczną. Czyli frazy te były najprawdopodobniej wyszukiwane już po egzaminie.

"Nie doszło do żadnego przecieku"

- Przejrzałam dokładnie wyniki wyszukiwań i zauważyłam, że pytania zanotowały wzrost wyszukiwań już 19 lutego w dużych miastach, np. we Wrocławiu, więc jest to spory dystans czasowy – odpowiada z kolei nasza rozmówczyni. Dyrektor CEM tłumaczy jednak, że wyniki wyszukiwarki są obliczane według specyficznych algorytmów. Na przykład jeżeli nikt nie wyszukiwał danej frazy i nagle ktoś szukał wybranego hasła, to wynik wyszukiwań na wykresie wynosi 100. To nie oznacza, że 100 osób w tym samym czasie wyszukiwało danego hasła. - Nie jest to liczba wyszukań, tylko wskaźnik wzrostu trendu - stwierdza Kubiak. O tej zasadzie, jak mówi, można też przeczytać na oficjalnej stronie aplikacji.

Wszystkie te stwierdzenia i wyjaśnienia CEM opublikowało także w oficjalnym komunikacie na swojej stronie. Poinformowano w nim też, że „po przeprowadzeniu postępowania sprawdzającego ustalono, że wszystkie procedury tajności zostały zachowane.” - Nie doszło do żadnego przecieku – podkreśla dyrektor Kubiak, przypominając, że CEM ma dosyć skrupulatne procedury bezpieczeństwa.

Redakcja poleca

Materiały egzaminacyjne drukowane są w siedzibie centrum, więc nie są dystrybuowane na zewnątrz. Przekazywane są one kurierom w kilkukrotnie zaplombowanych opakowaniach, a paczki są otwierane w sali egzaminacyjnej w obecności zdających. Ci potem też potwierdzają, podpisując się pod protokołem, że opakowanie było nienaruszone. - We wszystkich salach egzaminacyjnych takie protokoły zostały sporządzone – zapewnia dyrektor CEM. Dodaje też, że kurierami są wieloletni zaufani pracownicy CEM-u. Poza tym osoby, które pracują przy organizacji egzaminu, podpisują stosowne klauzule tajności i mają świadomość odpowiedzialności karnej za wcześniejsze ujawnienie pytań.

Przecieki jak na maturze

Dotychczas przecieki pojawiały się zazwyczaj w kontekście matur. Centralna Komisja Egzaminacyjna w latach 2019-2022 zgłaszała sprawę do prokuratury, jednak wszystkie śledztwa umorzono. Stąd w wybranych przesyłkach CKE od 2023 roku umieszcza czujniki, które dawałyby sygnał w ramach wcześniejszego otwarcia paczek z arkuszami i dzwoni do wybranych szkół z prośbą o pokazanie na kamerce, czy arkusze są zamknięte do czasu rozpoczęcia egzaminu. Od tego momentu potwierdzonych informacji o przeciekach nie było.

Dyrektor CEM tłumaczy, że nie składał na policję ani do prokuratury zawiadomienia o możliwości popełnienia przestępstwa, ale jak zapewnia, w centrum zostało przeprowadzone szczegółowe postępowanie wyjaśniające wewnętrzne, a także zewnętrzne. Jak stwierdza, nie może jednak zdradzić, na czym polegało to drugie. Żadne nie wykazało jednak nieprawidłowości.

Wyniki sobotniego egzaminu są już dostępne. Do testu przystąpiło w całym kraju 10714 osób, uzyskując średnio 162,9 pkt. Maksymalny wynik wyniósł 198, minimalny 0. 160 zdających uzyskało wynik poniżej 56 proc. (to granica zaliczenia testu). W sesji jesiennej 2024 r. do egzaminu przystąpiło 8852 osoby, uzyskując średnio 153,8 pkt. Maksymalny wynik wyniósł 186, minimalny 1. 378 zdających uzyskało wynik poniżej 56 proc. Z kolei rok temu w lutym 9818 osób zdających uzyskało średnio 163,5 pkt. Maksymalny wynik wyniósł 194, minimalny 52 pkt. 210 zdających uzyskało wynik poniżej 56 proc.

Źródło: Radio ZET

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET