"Nikomu nie wolno tam wchodzić". Zagrożenie nie minęło, wydano specjalny apel
Straż Pożarna wystosowała pilny apel z terenów zniszczonych przez powódź. Nikomu nie wolno wchodzić do mocno uszkodzonych budynków, m.in. w Stroniu Śląskim. Choć ostały się, wielu z nich grozi zawalenie – ostrzega w rozmowie z Radiem ZET gen. Michał Kamieniecki, odpowiedzialny za zarządzanie kryzysowe w tym mieście.
Powódź 2024. Pilny apel strażaków
Dramatyczny apel strażaków wynika z tego, że część powodzian uznaje, iż skoro ich domy i budynki przetrwały powódź, to można rozpocząć w nich prace remontowe i naprawcze. Jak informuje reporter Radia ZET Tomasz Kubat, wiele budynków np. w Stroniu Śląskim tylko pozornie wygląda solidnie, ale mają fundamenty podmyte przez rzekę.
- To, że budynek stoi dwa tygodnie (od powodzi – red.) to nie znaczy, że za godzinę nie ulegnie zniszczeniu - ostrzega w rozmowie z Radiem ZET nadbrygadier Michał Kamieniecki z Państwowej Straży Pożarnej. Kamieniecki z nominacji rządowej przejął zarządzanie kryzysowe w Stroniu Śląskim i Lądku-Zdroju, które mocno ucierpiały wskutek tegorocznej powodzi.
Strażacy przekonują, że specjaliści zbadali, do których budynków absolutnie wchodzić nie można. Najbardziej niestabilne domy zostały obstawione przez policjantów, którzy absolutnie nie wpuszczają do nich lokatorów.
Natomiast w budynkach, które zostały przez inżynierów uznane za nadające się do remontu i dalszego zamieszkania trwa odkażanie prowadzone przez specjalistów ze straży pożarnej i wojska. Opryski mają zabić wszelkie grzyby i bakterie, które przyniosły do domów wody wezbranych rzek.
Źródło: Radio ZET/PSP
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET