"Oni się tam porozwalają". Najwyższy stopień alertu, ale tej imprezy nie odwołują
IMGW wydał ostrzeżenie 3. stopnia, w związku z zagrożeniem powodziowym służby na Dolnym Śląsku postawione są w stan najwyższej gotowości. A mimo to organizator zawodów kolarskich "Bosch Enduro MTB Series" w Świeradowie-Zdroju zapowiada, że odbędą się bez zmian - 14 września. - To jest żenada. Banda dzieciaków 30-40+ nie rozumie, że straż i pogotowie ma być w tym momencie gdzieś indziej - mówi nam Magda, żona niedoszłego uczestnika zawodów, który zrezygnował z udziału w imprezie ze względów bezpieczeństwa.
IMGW bije na alarm, a zawody kolarskie się odbędą?
Zawody kolarskie "Bosch Enduro MTB Series" startują 14 września. Impreza odbędzie się w Świeradowie-Zdroju. "Kapitalne trasy w Górach Izerskich gwarantują świetną zabawę" - czytamy na oficjalnej stronie wydarzenia. Na sobotę zaplanowano zawody kolarskie, a na niedzielę wycieczkę rowerową z ekipą Izerrirders. Warto podkreślić, że enduro to dynamiczna forma górskiej jazdy rowerowej, która łączy w sobie elementy wytrzymałościowego zjazdu z rowerem górskim oraz technicznego dojazdu między odcinkami specjalnymi. Sobotnie zawody mają formę on-sight (bez wcześniejszej znajomości trasy). Grupa "race" będzie miała do pokonania ok. 1410 m przewyższenia, a grupa "hobby" - 1000 m.
Nawierzchnia ma być zróżnicowana - ściółka (miejscami stale mokra), kamienie, korzenie, odcinki singlowe. Charakter trasy określono jako "niezwykle ciekawe, dynamiczne i różnorodne odcinki o naturalnym charakterze". Poziom trudności: 4 (w skali 1-5). Obecnie na liście uczestników zawodów figuruje 225 osób. Pytanie brzmi, na ile będzie to bezpieczne dla uczestników wydarzenia, biorąc pod uwagę zagrożenie powodziowe na Dolnym Śląsku. IMGW wydał alerty najwyższego stopnia w tym regionie ze względu na intensywne opady deszczu. Obowiązują do 16 września. Od godz. 07:00 14 września do godz. 07:00 następnego dnia może tam spaść od 70 mm do 110 mm deszczu, lokalnie do 150 mm. Mimo to organizator zdaje się tym nie przejmować. "Zawody w Świeradowie odbędą się bez zmian, w zaplanowanym terminie, czyli w sobotę 14 września" - poinformowano na profilu Enduro MTB Series.
Decyzja ta wywołała lawinę kontrowersji. - Grożą nam podtopienia, a organizator stwierdza: "bailando, lecimy, bawimy się, to jest prawdziwe enduro", zamiast podejść odpowiedzialnie i dać lekarzom i strażakom pracować tam, gdzie oni są faktycznie potrzebni - mówi nam Magda, żona niedoszłego uczestnika zawodów, który zrezygnował z udziału w imprezie ze względów bezpieczeństwa. - To jest żenada. Banda dzieciaków 30-40+ nie rozumie, że straż i pogotowie ma być w tym momencie gdzieś indziej. Trochę ludzi na pewno stwierdzi, że ma gdzieś warunki i przyjedzie. Ale oni się tam porozwalają, bo to jest trasa w dół w górach, mnóstwo błota, kamienie, korzenie, warunki ekstremalne. Tam mogą rzeki wystąpić, Czesi wszystko poodwoływali, a Świeradów jest przy granicy - dodaje.
Współorganizator ma apel "do wszystkich płaczków"
Podobnych głosów w mediach społecznościowych pojawia się więcej. Internauci dopytują, czy organizator rozważa przesunięcie terminu zawodów - ale na to się nie zapowiada. Tak przynajmniej wynika z nagrania, które pojawiło się na profilu współorganizatora zawodów. - Wszystkim płaczkom chciałbym przypomnieć, że zapisaliście się na zawody enduro [...]. Nazwa enduro pochodzi od słowa endurance, czyli od wytrzymałości. Wy macie wytrzymać bez względu na warunki pogodowe; powódź, grad czy śnieg - taki apel pojawił się na profilu ekipy Izerrirders. W związku z tym portal RadioZET.pl zapytał organizatorów zawodów, czy - wspólnie z odpowiednimi służbami - spróbowali ocenić ryzyko i możliwe zagrożenie zdrowia i życia uczestników zawodów w tak niesprzyjających warunkach. Na razie czekamy na odpowiedź.
Co ciekawe, impreza jest wspierana przez Urząd Miasta Świeradów-Zdrój. Zapytaliśmy więc przedstawicieli urzędu m.in. o to, dlaczego termin zawodów nie został przesunięty, a ostrzeżenia IMGW - wydaje się - zupełnie zignorowano. Do chwili publikacji tekstu nie otrzymaliśmy jednak żadnej odpowiedzi. - Niech zadbają o bezpieczeństwo ludzi. Ja, jako dziecko powodziowe w 97 roku, za każdym razem, jak jest taki mocny opad, to mnie to stresuje i jak sobie myślę, że ludzie robią takie jazdy, zamiast siedzieć w domu i dać służbom pracować, to mnie coś strzela - mówi nam Magda.
Źródło: Radio ZET
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET