Piekło Krzysztofa Kononowicza. To nie koniec sprawy. Jest ważna decyzja prokuratury
Umorzenie sprawy znęcania się nad Krzysztofem Kononowiczem było przedwczesne - uznali śledczy z Prokuratury Krajowej. Postępowanie zostanie wznowione, a śledczy jeszcze raz wnikliwie będą musieli przeanalizować zebrane materiały. Decyzja to efekt m.in. interwencji portalu RadioZET.pl.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Dlaczego Prokuratura wznowiła śledztwo w sprawie Kononowicza.
- Jakie nowe materiały mogą zostać zebrane w śledztwie.
- Co zawiera projekt zmian w Kodeksie karnym dotyczący patostreamingu.
- W ocenie departamentu postępowania przygotowawczego decyzja o umorzeniu śledztwa nie była prawidłowa. Takie stanowisko departament przekazał prokuratorowi regionalnemu w Białymstoku. A prokurator regionalny po zapoznaniu się ze stanowiskiem podzielił tę ocenę i wydał polecenie podjęcia umorzonego postępowania prokuratorowi rejonowemu w Białymstoku – mówi RadioZET.pl prokurator Anna Adamiak, rzeczniczka prasowa Prokuratora Generalnego.
Decyzja dotycząca wznowienia śledztwa zapadła w miniony czwartek, 12 marca. Oznacza, że Prokuratura Rejonowa Białystok-Południe w Białymstoku, która nie dopatrzyła się przestępstwa w działaniach osób z otoczenia Krzysztofa Kononowicza, nagrywających i pokazujących w internecie patostreamy, często uwłaczające godności zmarłego mężczyzny, będzie jeszcze raz musiała przeanalizować zebrane materiały. A być może zebrać także nowe.
Śledztwo w sprawie Krzysztofa Kononowicza umorzone przedwcześnie
Analiza decyzji o umorzeniu sprawy, a także zebranych w śledztwie materiałów w ocenie śledczych z Departamentu Postępowania Przygotowawczego Prokuratury Krajowej nie pozostawiały wątpliwości. Śledztwo umorzono przedwcześnie. Wnioski z analizy będzie musiał uwzględnić w podjętym na nowo postępowaniu prokurator rejonowy. - Przy czym postępowania będzie prowadził w sposób niezależny. Natomiast powinien w nim odnieść się do przekazanych przez departament wniosków. Konieczna będzie wnikliwa analiza zgromadzonego materiału dowodowego, ewentualnie pozyskanie nowego. Następnie prokurator dokona oceny i podejmie merytoryczną decyzję – dodaje prokurator Adamiak.
Śledztwo w sprawie psychicznego znęcania się psychicznego nad Krzysztofem Kononowiczem Prokuratura Rejonowa Białystok-Południe umorzyła 29 grudnia ubiegłego roku. Śledczy nie dopatrzyli się przestępstwa, co oburzyło dużą część opinii publicznej, a także osoby walczące o sprawiedliwość dla zmarłego w marcu ubiegłego roku Kononowicza.
W internecie nadal są dostępne filmy, na których nie do końca świadomy swojego położenia mężczyzna jest upokarzany. Na kanale „Mleczny Człowiek” prowadzonym przez Sławomira N. nadal można oglądać materiały, kiedy Konowiczowi podawano mocz do picia czy podawano odchody przesyłane w paczkach. Jego dom został olany fekaliami. W nocy ktoś wykopał mu grób na posesji oraz ustawił zapalone znicze. Mężczyzna na nagraniach występował m.in. w koronie cierniowej, twierdząc, że jest męczennikiem.
Okrutna codzienność Kononowicza. Śledczy nie widzą przestępstwa
Z pochodzącym z południa Polski Sławomirem N. w Białymstoku współpracowali m.in. Jarek "Aron" i znany białostocki aktywista Rafał Kosno. Po 2019 roku mieli oni niemalże monopol na filmowanie Kononowicza. Osoby te, wszystko filmując i zamieszczając to w sieci, odczytywały Kononowiczowi nienawistne listy. Mężczyzna był w nich nazywany "knurem" oraz "ostatnim ch**em Polski".
Krzysztof Kononowicz chorował na cukrzycę, a w domu, w którym mieszkał, panował niesamowity brud i odór. W ostatnich tygodniach życia mężczyzna niemal się nie ruszał, był w złym stanie fizycznym, ale też psychicznym. Mimo tego nadal podawano mu słodkie napoje i mleko, które uwielbiał. Często też w jego domu umieszczano osoby z marginesu społecznego, często uzależnione od alkoholu, co prowadziło do nieustannych awantur. Wszystko było filmowane i transmitowane na YouTube.
O tym, że sprawa znęcania nad Krzysztofem Kononowiczem została przedwcześnie umorzona, mówił w podcaście „Podejrzani Politycy” Łukasz Wójcik, youtuber, mieszkaniec Białegostoku. To on jest współautorem zawiadomienia do prokuratory, które z uzasadnieniem i materiałami dowodowymi ma około tysiąca stron. Śledztwo obejmowało okres od 22 grudnia 2022 roku do 6 marca 2025 roku, czyli do dnia śmierci Kononowicza w białostockim hospicjum.
"Prokuratura od kwietnia nie zabezpieczyła dysków z nagraniami, nie przesłuchano kluczowych świadków. Pozorowanie działań, bo media mówiły. Jestem w stanie poświęcić swój czas, by pokazać, ile nieprawidłowości było, jakie dowody były niewystarczające, by postawić zarzuty. Oprawcy Kononowicza zakładali się z widzami o pieniądze, że dojdzie do umorzenia, na co też mam dowody" - komentował na portalu X Łukasz Wójcik.
Autorzy kanału „Mleczny Człowiek” zaprzeczają zarzutom
Według niego autorzy kanału „Mleczny Człowiek” mogli zarabiać na nim nawet kilkadziesiąt tysięcy złotych miesięcznie. Po tym, gdy RadioZET.pl zainterweniowało w sprawie umorzenia śledztwa, opublikowali oświadczenie, w którym zaprzeczyli zarzutom znęcania się nad mężczyzną. Podkreślali, że nie byli opiekunami prawnymi Kononowicza, a mężczyzna wcale nie był krzywdzony, „potrafił stanowczo odmawiać, stawiać granice, wyganiać ludzi z domu, jeśli coś mu nie pasowało, podejmował decyzje po swojemu" oraz że "był osobą dorosłą i formalnie samodzielną". Zapowiedzieli również kroki prawne wobec "Łukasza Wójcika oraz dwóch innych osób (dziennikarzy)". Najprawdopodobniej chodzi o dziennikarzy portalu RadioZET.pl.
Po naszych publikacjach walkę z patostreamingiem zapowiedzieli politycy Koalicji Obywatelskiej. Przygotowali projekt zmian wprowadzający do Kodeksu karnego kary za publiczne rozpowszechnianie treści, w których prezentowane są przestępstwa zagrażające życiu, zdrowiu, wolności, wolności seksualnej, obyczajności, rodzinie i opiece, a także czyny popełnione z użyciem przemocy. Za takie działania miałaby grozić kara od trzech miesięcy do pięciu lat pozbawienia wolności.
Projekt zakłada również penalizację naruszania nietykalności osobistej, upokarzania innych osób oraz nielegalnej promocji hazardu przez influencerów. Karane ma być także publikowanie znęcania się nad zwierzętami. –To krótki projekt, pewnie będzie wymagał doprecyzowania, teraz trafi do komisji kodyfikacyjnej. Myślę, że do wakacji możemy zakończyć ścieżkę legislacyjną i przekazać ustawę do podpisu panu prezydentowi – mówiła w podcaście "Podejrzani Politycy" Dorota Łoboda, rzeczniczka klubu parlamentarnego Koalicji Obywatelskiej.
Źródło: Radio ZET
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET