Pokolenie Alfa stawia na edukację domową. Ekspert rozwiewa mity. „Sprzyja interakcjom”
Jeszcze do niedawna edukacja domowa była niszą dla nielicznych. Wraz z szybkim rozwojem internetu coraz większa grupa przedstawicieli pokolenia Alfa decyduje się na nauczanie zdalne w szkołach online. - Żałuję, że jeszcze wcześniej nie przeszedłem na ten model - mówi portalowi RadioZET.pl Julian Heller, 19-letni przedsiębiorca, który dzięki edukacji domowej otworzył własny biznes.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Jak prawo reguluje model edukacji domowej w Polsce.
- Dlaczego pokolenie Alfa wybiera szkoły online.
- Które mity o edukacji domowej są najczęściej powielane.
Pokolenie Alfa stawia na edukację domową
W przeszłości edukacja domowa była rzadko spotykanym zjawiskiem w społeczeństwie. Decydowały się na nią osoby m.in. z problemami zdrowotnymi czy o określonym wyznaniu religijnym. Wraz z nastaniem ery internetu ta sytuacja diametralnie się zmieniła. Widać to szczególnie wśród pokolenia Alfa, które coraz częściej decyduje się na nauczanie zdalne, zapisując się do szkół online.
Model edukacji domowej reguluje prawo oświatowe. Szacuje się, że w ubiegłym roku korzystało z niej ponad 62 tys. uczniów. Z takiej formy nauczania mogą skorzystać zarówno uczniowie szkół podstawowych, jak i średnich. „Każde dziecko, które ma od 6 do 18 lat, musi się uczyć. Spełnia wtedy obowiązek przedszkolny, szkolny i nauki. Dyrektor przedszkola albo szkoły może zgodzić się, żeby dziecko uczyło się w domu. Wniosek należy złożyć do dyrektora przedszkola, szkoły, do której dziecko jest przyjęte. Wtedy nauczycielami dziecka mogą być rodzice, opiekunowie prawni i inne osoby, które wskażą rodzice albo opiekunowie” - wyjaśnia Ministerstwo Edukacji Narodowej.
Możliwość uczenia się w domu, bez konieczności wychodzenia do szkoły, staje się coraz atrakcyjniejsza szczególnie dla dzisiejszej młodzieży, która wychowała się w dobie powszechnego dostępu do internetu. - Przeszedłem na edukację domową w trzeciej klasie liceum. Wiedziałem już wtedy, że chcę założyć własną działalność. W szkole, do której chodziłem na co dzień, zacząłem zauważać, że uzależniam swoje samopoczucie od zewnętrznych wyników i porównuję się z innymi. Wtedy porozmawiałem ze znajomą, która jest na edukacji domowej, konkretnie w jednej ze szkół działających online. Powiedziała mi, że bardzo fajnie się z tym czuję, ma więcej czasu na pracę, czytanie książek i nawet na sen, który moim zdaniem jest bardzo niedocenianym czynnikiem w rozwoju młodej osoby - mówi portalowi RadioZET.pl Julian Heller, który dzięki edukacji domowej założył swoją agencję marketingową w wieku 16 lat.
Dzisiaj ze szkół online korzystają przede wszystkim nastolatkowie, którzy mają dodatkowe zobowiązania w życiu prywatnym. Są to m.in. sportowcy, artyści, ale także osoby myślące o karierze akademickiej, które poziomem wyprzedzają swoich rówieśników. Tutaj ważnym pojęciem jest indywidualny tok nauczania, który pozwala poszczególnym uczniom realizować program szybciej lub w niestandardowy sposób.
Mity o edukacji domowej
Jak wynika z badań opublikowanych przez Uniwersytet Gdański, rodzice widzą trzykrotnie więcej zalet edukacji domowej, aniżeli wad. Uczniowie wcale nie obniżają swoich wyników w nauce, a wręcz przeciwnie, często wręcz poprawiają oceny. - Kiedy poszedłem do szkoły online, to pół roku później było tam ze mną już ośmiu moich znajomych z klasy. Każda nowa osoba przekonywała kolejną. Okazywało się, że osobom, którym wróżono, że nie poradzą sobie na edukacji domowej, bo miały słabe wyniki w szkole, udawało się zaliczać kolejne egzaminy. Skończyły się u nich wymówki, że nie mają siły na naukę, musiały spożytkować dodatkowy czas - wyjaśnia 19-letni przedsiębiorca.
Mimo coraz nowszych dowodów świadczących o zaletach edukacji domowej, wciąż w społeczeństwie funkcjonują na jej temat szkodliwe mity. Często rodzice obawiają się, że dziecko uczące się zdalnie nie będzie miało kontaktu z rówieśnikami i przez to rozwinie się w nim poczucie izolacji, a w skrajnych przypadkach depresja. Osoby te zapominają, że również szkoła systemowa może nasilać negatywne objawy u młodzieży. - Osoby na edukacji domowej, wedle wszelkich badań, nie wykazują większych tendencji do izolacji społecznej od normalnie uczącej się młodzieży. Czasami są wręcz bardziej społeczne i zależy im na kontaktach międzyludzkich, dlatego, że nie są przymuszane do kontaktu z kolegami z klasy i nauczycielami. Edukacja domowa sprzyja prawdziwym interakcjom z rówieśnikami o podobnych zainteresowaniach - dodaje.
Część osób myli również temat lockdownu związanego z pandemią COVID-19 z edukacją domową. - To nie jest dobre odzwierciedlenie edukacji domowej. Wtedy każdy był zmuszony, żeby przebywać tylko w domu. Wtedy faktycznie wpływało to na poziom interakcji międzyludzkich na żywo. W przypadku edukacji domowej wciąż można nawiązywać w czasie wolnym nowe znajomości - wyjaśnia przedsiębiorca.
Czy edukacja domowa jest dla każdego?
Mimo że wniosek o edukację domową może złożyć każdy, to oczywiście nie wszystkie dzieci odnajdą się w tym modelu edukacji. W szkołach online najczęściej nie ma tradycyjnych 45-minutowych lekcji, a plan dnia ustala sam uczeń. To sprawia, że dana osoba musi być zdyscyplinowana i przynajmniej częściowo samodzielnie poszerzać swoją wiedzę z zakresu podstawy programowej. - Ta dyscyplina jest bardzo potrzebna. Znałem rówieśników na edukacji domowej, którzy mieli na przykład problem ze wstawianiem rano. Warto w takich przypadkach wzajemnie się motywować i wspierać jeden drugiego - wyjaśnia Julian Heller, który napisał wstęp do nowej książki o systemie oświaty „Broń masowego tłamszenia” Johna Taylora Gatto (Wydawnictwo Freedom Publishing).
Źródło: Radio ZET
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET