Polska krajem frontowym w praniu pieniędzy? “Ta przestępczość jest zmorą dla organów ścigania”
W Polsce pranie pieniędzy jest zmorą dla organów ścigania. Są to sprawy trudne, które wymagają wiedzy ekonomicznej i często mające komponenty międzynarodowe - mówi w rozmowie z RadioZET.pl ekspert w przeciwdziałaniu praniu pieniędzy radca prawny Wojciech Kapica.
Szacuje się, że rocznie na świecie pierze się nawet 2 biliony dolarów. Polska jest krajem szczególnie narażonym na ten przestępczy proceder ze względu na położenie geograficzne i brak kompetentnych służb do ścigania tej formy przestępczości.
O tym, jak dziś wygląda pranie pieniędzy i dlaczego zwykły Kowalski może nieświadomie brać w tym udział, rozmawiamy z Wojciechem Kapicą, radcą prawnym i partnerem w kancelarii Lawarton Ługowski Kapica.
Mateusz Kapera: Co to znaczy, że ktoś pierze brudne pieniądze?
Wojciech Kapica, radca prawny i partner w kancelarii Lawarton Ługowski Kapica: - Pranie pieniędzy to jest proces, który ma zamienić środki pochodzące z nielegalnego źródła w środki, które mają być pozornie legalne. “Brudne” pieniądze mają stać się pozornie “czyste”. Stąd analogia do procesu, jaki znamy z domowych pralek. Warto powiedzieć, że samo określenie “pranie brudnych pieniędzy” jest nie do końca poprawne, bo to jest masło maślane. Innych pieniędzy niż brudnych się nie pierze.
Jaka jest skala tego procederu?
- Rocznie pierze się między 1 a 2 bilionami dolarów na całym świecie. Środki pochodzą z różnych działalności: terrorystycznej, narkotykowej, korupcyjnej, ale także np. handlu tzw. podróbkami ubrań lub innych produktów czy z działalności niewłaściwie opodatkowanej.
A w Polsce?
- Nie mamy skali porównawczej, bo żadna z państwowych instytucji nie dzieli się takimi danymi. Możemy spojrzeć na to przez pryzmat afer, które wybuchły w ostatnich latach.
Na przykład sprawa spółki Waluciarz.pl, czyli krajowej instytucji płatniczej, która została oskarżona o wypranie ponad 8 miliardów złotych. Mamy też sprawę SKOK-u Wołomin, gdzie wyłudzenia kredytów sięgnęły prawie 3 miliardów złotych. Te środki też wymagały potem wyprania. Oczywiście to jest czubek góry lodowej, bo przez wiele lat mówiło się o tym, że największym problemem w zakresie prania pieniędzy w Polsce jest Wólka Kosowska, czyli duże azjatyckie targowisko pod Warszawą. Z doniesień Krajowej Administracji Skarbowej wynikało, że spora część produktów ma nie do końca legalne znaki towarowe. Mówiło się o tym, że w “najlepszych” czasach generowano ponad 100 mln zł miesięcznie, które wymagały wyprania.
Przeciętny Kowalski może prać pieniądze?
- Tak. Najlepszym tego przykładem jest ciąg zdarzeń, który zaczyna się od płatności fachowcowi, np. z branży budowlanej, który potem nie rozliczy podatków od tej usługi. Dalsze działania podejmowane przez wykonawcę z tymi środkami będą nosiły znamiona prania pieniędzy. Nawet najprostszy ruch, jak wpłata tych pieniędzy na swój rachunek bankowy, może być już traktowane jako pranie pieniędzy.
Zwykły Kowalski może być nieświadomie wykorzystany do prania pieniędzy?
- Możemy spotkać się z oszustwami na BLIK-a. Przestępcy przejmują czyjś profil w mediach społecznościowych i rozsyłają do znajomych prośbę o przelewy np. ze względu na problemy techniczne. To jest przestępstwo bazowe, w którym powstają pieniądze wymagające wyprania, a potem następuje ciąg działań, które służą zamaskowaniu ich pierwotnego pochodzenia.
Gotówka sprzyja praniu pieniędzy?
- Żeby doszło do prania pieniędzy, to musi mieć miejsce szereg działań, które mają przerwać albo utrudnić identyfikację pochodzenia środków. W tym celu pieniądze przechodzą przez rachunki bankowe wielu krajów, albo zmieniają swoją formę np. z elektronicznej na kryptowaluty lub gotówkę.
To nie jest tak, że te formy pieniędzy są dziś elementem, który służy wprost do prania pieniędzy. Natomiast pewne cechy gotówki czy kryptowalut, związane z anonimowością, powodują, że te nośniki są atrakcyjne w tym nielegalnym procesie.
Od lat mówi się o likwidacji gotówki. Rozwiązałoby to problem z praniem pieniędzy?
- Jest to wyłącznie kwestia naszych działań reaktywnych. W zakresie wykrywania prania pieniędzy organy ścigania czy instytucje powołane do przeciwdziałania praniu pieniędzy zawsze będą krok lub dwa za przestępcami. Gonimy króliczka, a nie króliczek nas. Oczywiście możemy zakazać gotówki czy kryptoaktywów, ale efekt będzie taki, że rykoszetem trafi to we wszystkich obywateli.
Żebyśmy wszyscy nie cierpieli z punktu widzenia skutków prania pieniędzy, zgadzamy się na pewne ograniczenie naszej wolności w tym zakresie: czy to z punktu widzenia określonych obowiązków instytucji powołanych do przeciwdziałania praniu pieniędzy, czy ograniczenia np. wartości transakcji. W lipcu 2027 roku wchodzi nowy pakiet przepisów AML-owych opracowany przez Unię Europejską, w tym rozporządzenie, które ogranicza wartość transakcji gotówkowych pomiędzy przedsiębiorcami i przedsiębiorcami a osobami fizycznymi. Jak pan będzie chciał mi sprzedać swój używany samochód, to dalej mogę zapłacić gotówką niezależnie od kwoty. Natomiast jak będzie pan chciał kupić używany samochód w komisie, to tam będzie obowiązywał limit 10 tys. euro płatności w gotówce.
Kryptowaluty są jednym z największych zagrożeń w kontekście prania pieniędzmi?
- Problem polega tu na anonimowości w użyciu kryptowalut, a nie samych kryptowalut. Dlatego kontroluje się głównie wypłaty czy wymianę tych kryptoaktywów na waluty fiducjarne: złoty, euro, dolar. Nie jesteśmy w stanie kontrolować procesu, który jest zdecentralizowany i nie ma właściwie żadnej struktury.
Jaka forma prania pieniędzy dziś dominuje?
- Mamy w Polsce coraz szerzej wykorzystywanego BLIK-a i to w dwóch odsłonach. W pierwszej ktoś podszywający się pod znaną nam osobę wyłudza kod BLIK i wypłaca pieniądze z bankomatu. Niedawno sieć Euronet poinformowała, że ogranicza wypłatę BLIK z bankomatów do kwoty 200 zł, aby przeciwdziałać takiej przestępczości.
W drugiej odsłonie możemy spotkać się z tym, że dostaniemy, będąc zupełnie niezaangażowanym w proceder prania pieniędzy, przelew BLIK na nasz rachunek bankowy. Zaraz potem zadzwoni przestępca z prośbą o odesłanie pieniędzy, bo pomylił adresata. Wskazuje numer rachunku, a gdy spełnimy prośbę, stajemy się uczestnikiem prania pieniędzy.
Wciąż aktualny jest sposób prania pieniędzy, który jest znany od lat, ale bardzo skuteczny w Polsce. Chodzi o transport gotówki przez wschodnią granicę. Wjazd do Polski z gotówką większą niż 10 tysięcy euro wymaga zgłoszenia i wykazania legalności tych środków. Kary mogą sięgać 20 tys. zł, albo nawet do 50 proc. kwoty lub mogą wiązać się ze stratą całej sumy W rzeczywistości orzekane są jednak dużo niższe. Na granicy polsko-ukraińskiej w Korczowej zatrzymana kobieta miała gotówkę o wartości ponad miliona złotych. W samochodzie miała banknoty w euro, dolarach i hrywnach. Proszę zgadnąć, ile pieniędzy zatrzymano jej na poczet kary.
Kilka procent?
- 46 tysięcy złotych. To jest naprawdę opłacalny biznes.
Polska jest szczególnie narażona na ten przestępczy biznes?
- Jesteśmy krajem frontowym w zakresie prania pieniędzy i nie ma co tego ukrywać. Niestety nie służy nam ta długa granica w UE. Tych spraw jest dużo więcej. Z racji zawodowej ciekawości śledzę lokalną prasę z Podkarpacia, bo jest tam dużo ciekawych przykładów, gdzie zatrzymuje się ułamek środków. Sprawca przestępstwa jest puszczany wolno, a potem łatwo buduje narrację, że skoro wpuszczono przez granicę resztę pieniędzy, to znaczy, że są już sprawdzone.
Jak wygląda skuteczność organów ścigania w zwalczaniu prania pieniędzy?
- Wykrywanie prania pieniędzy sprawia organom ścigania dużą trudność. Doniesienia globalne mówią, że wykrywane jest 3-5 proc. tego nielegalnego procederu. To jest problem całego zachodniego świata. Brudne pieniądze trafiają do Europy z Azji z produkcji narkotyków czy z krajów, w których jest wysoka korupcja. Z perspektywy przestępców w tej części świata są bezpieczniejsze, bo nikt ich nie odbierze bez wyroku sądu, a instytucje służące przeciwdziałaniu praniu pieniędzy czy rządy krajów są przewidywalne. Dlatego to zachodni świat ma problem z praniem pieniędzy.
A polskie organy ścigania dają sobie radę?
- W Polsce pranie pieniędzy jest zmorą dla organów ścigania, dlatego że są to sprawy trudne, wymagają wiedzy ekonomicznej i często mają komponent międzynarodowy. Polscy śledczy mają sukcesy jedynie wtedy, gdy przestępstwo bazowe, czyli wytworzenie pieniędzy, było na terenie Polski.
Jak kraje zachodniego świata mogą walczyć z praniem pieniędzy bez zakłócania demokratycznych mechanizmów?
- Najistotniejsze jest, żebyśmy jako klienci instytucji, które mają ustawowe zadanie przeciwdziałania praniu pieniędzy, czyli np. banki, domy maklerskie, kantory, byli świadomi działań, które podejmują te instytucje. Żebyśmy wiedzieli, że nie jest to kwestia zbyt rozbudowanej inwigilacji, że każdy klient jest podejrzany. To nie funkcjonuje tak, że system traktuje wszystkich jak podejrzanych. Jeśli będziemy wiedzieć, po co różne działania są podejmowane i nauczymy się z nimi funkcjonować, to wbrew pozorom nie jest to duża cena za pozytywne aspekty związane ze zwalczaniem prania pieniędzy.
Jakie działania mogą być uciążliwe dla klientów, ale skuteczne w zwalczaniu prania pieniędzy?
- Spotykamy się z oburzeniem klientów na banki, bo masowo wzywają ich do uzupełnienia danych dowodów osobistych. Banki są największymi instytucjami, jeśli popatrzymy na zgłoszenia podejrzanych transakcji do Generalnego Inspektora. Odpowiadają one za 60-70 proc. tego typu zawiadomień. Klienci się oburzają, dlaczego banki blokują rachunki, czy chcą wiedzieć, skąd klient ma pieniądze. Jednak sporo tych niedogodności można byłoby uniknąć, gdybyśmy wiedzieli, jakie są nasze obowiązki jako klientów.
Bank, po pierwsze, musi wiedzieć, że osoba, która dokonuje transakcji, jest dokładnie tą, za którą się podaje. A po drugie, że środki, które są lokowane w banku, są legalne. Moment, w którym następuje wpłacenie pieniędzy do systemu finansowego, jest najbardziej ryzykowny dla przestępców. Dlatego przy jakichkolwiek większych kwotach banki proszą o dokumenty, które później analizują.
Bank sprawdza, czy to co wykonuje klient, jest zgodne z tym, co instytucja wie o nim. Przykładowo, na nasz rachunek przychodzi wyłącznie pensja w kwocie kilku tysięcy złotych. Jeśli nagle zaczną przychodzić wpłaty na poziomie 20 tysięcy złotych, to bank nam zablokuje rachunek i będzie wyjaśniał sytuację, bo jest to niestandardowe działanie, a tego typu schemat może służyć praniu pieniędzy.
Jeśli jako obywatele wiemy, że będziemy mieć niestandardowe przelewy, to lepiej jest uprzedzić bank wcześniej niż potem mierzyć się z konsekwencjami.
I to ma wyeliminować proceder prania pieniędzy?
- Nie ma rewelacyjnego środka, który jest w stanie wyeliminować pranie pieniędzy. Cel jest taki, żeby poprawić skuteczność tego procesu.
Tak samo nie jesteśmy w stanie wyeliminować takich form przestępczości, jak np. handel narkotykami.
- Póki będą narkotyki, póty będzie pranie pieniędzy. Środki ze sprzedaży narkotyków przestępcy muszą wyprać. Oczywiście dosyć późno zorientowano się, jakie negatywne skutki niesie za sobą pranie pieniędzy. Przepisy dotyczące przeciwdziałania praniu pieniędzy w warunkach polskich sięgają ponad 20 lat, a ten przestępcy proceder pojawił się równolegle z powstawaniem przestępczości.
Źródło: Radio ZET
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET