"Popełniliśmy błąd". "Wyborcza" usuwa tekst Kąckiego, pisarz przedstawia swoją wersję
Marcin Kącki zareagował na decyzję „Gazety Wyborczej” o jego zawieszeniu i odsunięciu od redakcji po artykule pisarza z piątku na portalu Wyborcza.pl, w którym przyznał się m.in. do walki z uzależnianiami i wykorzystywania kobiet. Teraz Kącki poinformował w „Pressserwisie”, że jego tekst był wcześniej zatwierdzany, opisał też cel tej kontrowersyjnej publikacji. "GW" usunęła w poniedziałek jego artykuł ze strony.
Marcin Kącki przyznał w autobiograficznym artykule, który ukazał się w piątek 5 stycznia na wyborcza.pl, że przez lata walczył z uzależnieniami, a także krzywdził kobiety oraz swoich bliskich. Pisarz nie przytaczał imion kobiet.
Na jego "spowiedź" zareagowała m.in. dziennikarka Karolina Rogaska, który przyznała, że jest jedną z ofiar Kąckiego. "Niestety, ten tekst sprawił, że nie mogę zapomnieć, tym tekstem naplułeś mi Marcinie w twarz" - napisała Rogaska na Facebooku.
Zamieszanie w "GW" po publikacji Kąckiego. Dziennikarz reaguje
W niedzielę 7 stycznia "Gazeta Wyborcza" poinformowała o zawieszeniu Marcina Kąckiego. "Odsunięto go od pracy z dziennikarkami i dziennikarzami. Najpierw pojawiło się lakoniczne oświadczenie pierwszego zastępcy naczelnego „GW” Romana Imielskiego, który napisał, że relacje kobiet-ofiar Kąckiego „traktujemy bardzo poważnie”, a „sprawę wyjaśnimy na naszych łamach".
W poniedziałek 8 stycznia po południu "GW" przeprosiła za rozpowszechnienie artykułu Kąckiego. "Usuwamy go z sieci. [...] Popełniliśmy błąd, publikując w piątek na Wyborcza.pl tekst Marcina Kąckiego «Moje dziennikarstwo - alkohol, nieudane terapie, kobiety źle kochane, zaniedbane córki i strach przed świtem», w którym autor opisał swoją przeszłość, uzależnienie, a także niewłaściwe zachowania wobec kobiet, łącznie z próbami przekroczeń seksualnych. Zdajemy sobie sprawę – niestety po czasie – że ta publikacja wyrządziła krzywdę osobom, które bez własnej woli stały się jej bohaterkami" - czytamy na Wyborcza.pl
– Ten tekst nie ukazałby się, gdybyśmy wiedzieli, że Polska Szkoła Reportażu zawiesiła Marcina Kąckiego z powodu tego, co opisała Karolina Rogaska – powiedział potem "Pressserwisowi" Roman Imielski.
Sam Kącki ponownie odniósł się do swojej publikacji, która wprawiła „GW” w zakłopotanie. W rozmowie z "Presserwisem" pisarz przedstawił swoją wersję wydarzeń. Ocenił, że jego artykuł był wcześniej czytany przez redakcję. – Tekst miał się też ukazać za tydzień w wydaniu papierowym, obok tekstu Mariusza Szczygła o pracy reportera – powiedział.
Kącki dodał, że w „GW” wiedzieli o Karolinie, bo jej historię opisał w reportażu. – Nie wymieniłem jej z imienia i nazwiska, bo nie chciałem tego zrobić bez jej zgody, ale wiedzieli, o kogo chodzi – tłumaczył Kącki.
Źródło: Radio ZET/Wyborcza.pl/Press.pl
- Skandal na stronie TV Republika. "Nikt nie osiągnął takiego poziomu zbydlęcenia"
- 14-letnia Kasia porwana i brutalnie zgwałcona. Tą sprawą żyła cała Polska. Jest wyrok
- 9-latek wysłał SMS. Doszło do tragedii. Nowe fakty ws. tragedii na warszawskim Wilanowie
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET