Pożar w Biebrzańskim Parku Narodowym. MSWiA wydało nowy komunikat
Ok. 400, a według niektórych szacunków nawet 450 ha obejmuje pożar w Biebrzańskim Parku Narodowym (woj. podlaskie). W nocy teren był monitorowany przy użyciu dronów, od rana w akcji znowu używane są śmigłowce i samolot gaśniczy. Nowe informacje przekazało również Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji.
- 6 zdjęć Zobacz galerię
Pożar w Biebrzańskim Parku Narodowym. Trwa walka z ogniem
Pożar trzcinowisk w Biebrzańskim Parku Narodowym wybuchł w niedzielę po południu na styku powiatów: augustowskiego i monieckiego. Na wniosek komendanta wojewódzkiego PSP wojewoda podlaski powołał sztab kryzysowy. Do działań zostali włączeni - oprócz strażaków zawodowych i OSP z regionu - również strażacy z tzw. centralnego odwodu operacyjnego oraz z tzw. modułu GFFF (ang. Ground Forest Fire Fighting) Poland, czyli wyszkoleni do gaszenia pożaru lasu z ziemi, bez użycia pojazdów.
Państwowa Straż Pożarna regularnie publikuje w mediach społecznościowych najnowsze zdjęcia i nagrania wideo z akcji gaśniczej na terenie parku.
Pożar ma miejsce w trudnodostępnym terenie, gdzie nie można dojechać ciężkim sprzętem. Dlatego używane są specjalistyczne pojazdy Sherp do dowożenia ludzi i sprzętu. Według informacji podawanych w niedzielę wieczorem pożarem objęty był obszar o powierzchni ponad 60 ha, ale się powiększał. Poranne szacunki strażaków mówią o obszarze ok. 400 ha. Te dane przekazała PAP w poniedziałek rano mł. ogn. Justyna Kłusewicz, rzeczniczka prasowa podlaskiego komendanta wojewódzkiego PSP.
MSWiA wydało komunikat ws. pożaru
Z kolei rzecznik MSWiA Jacek Dobrzyński przekazał przed godz. 8, że obszar objęty ogniem to nawet 450 ha. Wojewoda Podlaski już wczoraj [w niedzielę - red.] powołał sztab kryzysowy. Podczas dzisiejszej [poniedziałkowej - red.] porannej odprawy w telekonferencji złożony został meldunek ministrowi Spraw Wewnętrznych i Administracji, który bezpośrednio jest informowany o bieżącej sytuacji na miejscu pożaru" - napisał.
Wpis w mediach społecznościowych opublikował też szef MSWiA Tomasz Siemoniak, który po godz. 7 połączył się ze sztabem kryzysowym i odebrał meldunki od wojewody, policji i straży pożarnej. Walka z pożarem w tej chwili koncentruje się ze względu na niedostępny teren na działaniach z powietrza. Sztab poinformował mnie, że nie ma w tej chwili zagrożenia dla życia i zdrowia okolicznych mieszkańców (obszar pożaru jest co najmniej 5 km od pierwszych zabudowań)" - napisał.
"Niemniej jednak służby są gotowe do ewakuacji ludzi jeśli zajdzie taka konieczność. Do dyspozycji sztabu są wszystkie niezbędne zasoby. Prosimy mieszkańców i turystów o śledzenie bieżących komunikatów RCB, wojewody, PSP i władz lokalnych. Apeluję również do wszystkich planujących świąteczny spacer na terenach leśnych o szczególną ostrożność ze względu na zagrożenia pożarowe" - dodał minister.
Pożar w Biebrzańskim Parku Narodowym. Wydano alert RCB
W nocy teren był dozorowany, strażacy - wspierani też przez wojsko - używali dronów. - Działania w nocy były prowadzone, ale oczywiście na mniejszą skalę, niż w ciągu dnia - powiedziała Kłusewicz. Rządowe Centrum Bezpieczeństwa wydało alert do osób przebywających na terenie podlaskich powiatów: augustowskiego, grajewskiego i monieckiego o treści "Pożar w Biebrzańskim Parku Narodowym. Nie zbliżaj się do zagrożonego terenu. Stosuj się do poleceń służb".
Przypomnijmy, że w niedzielę w działaniach brało udział ok. 180 strażaków. Wspierają ich służby leśne, parkowe i żołnierze WOT. Używany był śmigłowiec i samolot gaśniczy Lasów Państwowych. W poniedziałek użyto więcej śmigłowców, w tym Black Hawk policji. Rzecznik podlaskiej policji Tomasz Krupa poinformował, że Black Hawk wyposażony w worek do zrzucania wody dotarł w miejsce pożaru z Warszawy ok. godz. 7.
Źródło: Radio ZET/PAP/Facebook/X