Prace domowe wrócą do szkół? Sprawdziliśmy, co z wyczekiwanymi rekomendacjami ekspertów

5 min. czytania
18.02.2026 06:02
Obserwuj nas na Google

W ciągu najbliższych dwóch tygodni mają być gotowe rekomendacje ekspertów w sprawie prac domowych - dowiaduje się RadioZET.pl. To m.in. od tych opinii MEN uzależniało ewentualne zmiany w zasadach dotyczących zadawania uczniom ćwiczeń do domu.

Praca domowa
fot. Anna Golaszewska/East News

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Czego dotyczyły kontrowersje wokół pierwszych rekomendacji IBE.
  • Co zarekomendują eksperci w nowej wersji dokumentu.
  • Jak ograniczenie prac domowych wpłynął na uczniów.

Instytut Badań Edukacyjnych pierwsze rekomendacje dotyczące prac domowych przedstawił pod koniec października. Ale szybko je usunął. Jako jedną z ekspertek współtworzącą te zasady wskazano bowiem Danutę Kozakiewicz, dyrektorkę SP nr 103 w Warszawie. Ta jednak poinformowała, że brała udział tylko w dwóch spotkaniach na temat wprowadzonych ograniczeń i zaprzeczyła tworzeniu rekomendacji, z którymi zresztą w większości się nie zgadzała.

Po jej proteście dyrektor instytutu zapowiedział "powtórzenie procedury". Oświadczył, że decyzja ta jest efektem „uzyskania informacji o niezgodnym ze standardami Instytutu sposobie procedowania projektu” i przeprosił ekspertów za zaistniałą sytuację.

Kiedy rekomendacje w sprawie prac domowych?

Temat ucichł. Co teraz się dzieje z rekomendacjami, które – według pierwszych komunikatów MEN - miały być dostępne jesienią? - Jesteśmy już po ponownych spotkaniach zespołu ekspertów. Wszyscy przedstawili tam swoje pomysły, propozycje. Teraz czekamy na zatwierdzenie przez ekspertów dokumentu z rekomendacjami oraz na ewentualne poprawki i dodatkowe uwagi od nich – mówi w rozmowie z RadioZET.pl Ryszard Kamiński, rzecznik prasowy IBE.

Jak się dowiedzieliśmy, dokument nie będzie zawierał tym razem jednego konkretnego katalogu rekomendacji. Jeśli eksperci będą mieli odrębne opinie i różne zdania na dany temat, a takie się pojawiały w trakcie spotkań zespołu, to zostaną one uwzględnione w raporcie. Kiedy go poznamy? - Wszystko zależy od tego, jak szybko uda nam się uzyskać ostateczne potwierdzenie od ekspertów przedstawionej wersji dokumentu. Staramy się to zrobić jak najszybciej. Mam nadzieję, że to jest kwestia najbliższych dwóch tygodni – mówi nam rzecznik IBE.

Redakcja poleca

Zgodnie z zapowiedziami dyrektorka warszawskiej podstawówki została zaproszona na nowe spotkania zespołu do spraw prac domowych. Przewodniczył mu, tak jak też zapowiedziano w oświadczeniu, dyrektor IBE. - Byłam na spotkaniach online. Podsumowujące zebranie mamy zaplanowane na środę, 18 lutego – mówi nam Danuta Kozakiewicz. I dodaje: - Cały czas się od początku trzymam się tej samej wersji. Uważam, że powrót prac domowych jest niezbędny. Jestem za nieocenianiem ich oceną negatywną, jeżeli są wykonane, a ich niewykonanie powinno być brane pod uwagę przy wystawianiu oceny z zachowania, a nie z przedmiotu. Natomiast prace domowe powinny wrócić. I tak dokładnie mówiłam na spotkaniach zespołu.

Brak prac domowych, efekt na egzaminie ósmoklasisty

Przypomnijmy, że poprzednie rekomendacje usunięte ostateczne przez IBE zakładały zastąpienie prac domowych pracą własną ucznia. Miały to być „zadania pisemne, praktyczno-techniczne lub inne, o charakterze poznawczym”, dzięki którym uczniowie utrwalaliby treści z lekcji. Proponowano, by prace własne były dalej nieobowiązkowe, nie na oceny, ale z informacją zwrotną od nauczyciela. Nowością było jedynie określenie limitu czasu na nie, tzn. nauczyciele mieliby wspólnie uzgadniać, co i ile komu zadali.

Dyrektorka SP nr 103 w Warszawie tym bardziej jest pewna swoich propozycji, gdy poznała wyniki próbnych egzaminów w ósmych klasach. - Rozmawiałam już o tym z nauczycielami. Na czwartek mam umówione zebranie z rodzicami ósmoklasistów. Dzieci bardzo dużo straciły – opowiada Kozakiewicz. Jak wylicza, uczniowie są znacznie mniej zmotywowani, uczenie się, powtarzanie materiału w domu jest minimalne, a rodzice uspokojeni tym, że dziecko nie dostaje jedynek za brak pracy domowej, nie reagują.

W efekcie wyniki z egzaminów pogorszyły się. - Język angielski poprzednie roczniki pisały nawet na ponad 90 proc., w tej chwili średnia to ok. 80 proc. Z matematyki jest jeszcze słabiej, bo to przymiot, który wymaga ćwiczenia – mówi Kozakiewicz. Jak opowiada, w skład zespołu tworzącego rekomendacje dla MEN wchodzą różne osoby o różnych spojrzeniach na edukację, więc głosy w czasie dyskusji rzeczywiście były podzielone. Ale część ekspertów, która jest praktykami, mówiła bardzo wyraźnie, że nie ma możliwości rezygnacji z tego narzędzia.

Redakcja poleca

- Gdy prace domowe są kompletnie nieoceniane, informacja zwrotna od nauczyciela nie jest skuteczna. Poza tym dzieci, które pracują, chcą być nagradzane, doceniane za to, co robią z pełnym zaangażowaniem. I nie zgadzają się na zrównywanie z tymi, które nie wkładają w naukę żadnego wysiłku – mówi Kozakiewicz i dodaje: - Przeraża nas to, że nauka domowa została potraktowana jako zło. Dziecko powinno mieć zadania, obowiązki i w ten sposób uczyć się systematyczności i tego, że w życiu dorosłym nie zawsze będzie robiło to, na co ma ochotę. Czasami trzeba siąść i zrobić coś, co jest potrzebne, a niekoniecznie sprawia nam radość.

MEN zmieni zdanie?

Dyrektorka przypomina tu zresztą, że wszystkie materiały dotyczące oceny sytuacji już dawno są dostępne. Chodzi m.in. o raport IBE, z którego wynika, że nauczyciele wyraźnie domagają się prawa do zadawania prac domowych i oceniania ich. Podobne głosy płyną od uczelni i naukowców, którzy powtarzają, że należy powtarzać przedstawiony na zajęciach materiał, a inna sytuacja jest nie do przyjęcia. Pod wpływem tych opinii MEN ewidentnie nieco złagodziło przekaz na temat zadawania prac domowych. Przedstawiciele MEN pytani o tę kwestię podkreślają często, że prace domowe wciąż można zadawać. - Ale potrzebujemy jasnego komunikatu, że wydanie tego rozporządzenia było błędem. W tej chwili trzeba się z tego błędu wycofać i wprowadzić zmianę – uważa Danuta Kozakiewicz.

Przypomnijmy, zgodnie z rozporządzeniem MEN od kwietnia 2024 nauczyciele w klasach 1-3 w podstawówkach nie mogą zadawać prac praktyczno-technicznych i pisemnych (poza tymi związanymi z ćwiczeniem tzw. małej motoryki). W klasach 4-8 prace domowe pisemne i praktyczno-techniczne mogą być, ale nieobowiązkowe i nie na ocenę. Jeśli dziecko odrobi takie ćwiczenia, to nauczyciel ma obowiązek przekazania informacji zwrotnej dziecku, jak sobie z nimi poradziło.

MEN po wielu krytycznych głosach od nauczycieli zlecił IBE przygotowanie raportu na temat skutków wprowadzonych zmian. Zapowiedziano też, że to od jego wyniku, a także rekomendacji ekspertów i ocen z egzaminów ósmoklasisty zostaną podjęte decyzje w sprawie prac domowych. Z liczącego ponad 200 stron dokumentu wynika, że tylko niespełna 10 proc. nauczycieli uważa, że zmiany były korzystne dla uczniów i uczennic. Zdecydowana większość szkolnej kadry bije na alarm: uczniowie gorzej utrwalają materiał, są mniej samodzielni, zaangażowani i zmotywowani – wyliczono w raporcie.

Źródło: Radio ZET

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET