`

Pracownicy Valeo zaostrzyli strajk. Postawili blokadę, na miejscu policja

2 min. czytania
21.11.2025 10:57
Obserwuj nas na Google

Zaostrza się spór płacowy w Małopolsce. Pracownicy francuskiego giganta motoryzacyjnego Valeo kontynuują rozpoczęty w czwartek strajk generalny w zakładach w Chrzanowie i Trzebini. Protestujący zaostrzyli swoją akcję - od rana blokują główny wjazd do fabryki, wstrzymując dostawy, a na miejscu pojawiła się już policja. Pracownicy domagają się 1000 zł podwyżki i zarzucają pracodawcy, że pieniądze na rozwój są, ale brakuje ich na godne pensje.

Strajk Valeo
fot. Aliaksandr Valodzin/East News

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Jakie są główne żądania strajkujących pracowników Valeo.
  • Dlaczego pracownicy Valeo zaostrzyli protest.
  • Co mówią pracownicy o finansowej sytuacji firmy Valeo.
  • Które działania podjęte przez pracowników nie przyniosły efektu.

Pracownicy Valeo zaostrzyli protest. Na miejscu policja

Piątek to drugi dzień strajku generalnego w zakładach Valeo w Chrzanowie i Trzebini w Małopolsce. Pracownicy zaostrzyli strajk. Od rana blokują wjazd do głównego zakładu w Chrzanowie i zatrzymują dostawy - blokada ma potrwać cały dzień. Na miejscu jest już policja. 

Pracownicy domagają się tysiąca złotych podwyżki i dodatków do pensji. Firma Valeo przesłała Radiu ZET najnowsze oświadczenie - w tym powtarza, że podwyżki w tym roku już były. Zdaniem pracowników, zbyt małe - To był wzrost o tę najniższą krajową, czyli 366 złotych - mówiła Katarzyna Jamróz, liderka strajku.

- Walczymy o 1000 zł dodatku do podstawy, wprowadzenia dodatku stażowego, bo w tej firmie on nie funkcjonuje, i wzrostu dodatku do systemu czterobrygadowego. To jest bardzo uciążliwy system, który polega na pracy w ruchu stałym. W tej chwili wynosi on 280 zł, a walczymy o 600 - wyjaśniła.

"Pieniądze są, ale nie na pracowników"

Przypomnijmy, że seria strajków w zakładach francuskiego giganta motoryzacyjnego zaczęła się jeszcze w pierwszej połowie listopada. Początkowo pracownicy przerywali pracę na kilka godzin, to nie przyniosło jednak zamierzonego efektu.

Redakcja poleca

Ostatecznie w czwartek pracownicy rozpoczęli strajk generalny i odeszli od stanowisk pracy. - Chcemy, żeby ten strajk potrwał aż do skutku. Zarabiamy najniższą krajową lub niewiele więcej [...] Ludziom brakuje na życie, rodziny im pomagają, ale tak nie można żyć - mówiła Katarzyna Jamróz. 

Protestujący zarzucają swojemu pracodawcy, że pieniądze w firmie są, jednak nie na pracowników. - Z roku na rok słyszymy, że jest ciężko, że nie ma na pracowników. Widzimy natomiast, że zakład się rozwija, są zakupowane nowe maszyny. Pieniądze więc są - oceniła liderka strajku. Do tej pory strony nie usiadły do rozmów, do porozumienia jest więc daleko.

Źródło: Radio ZET

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET