Przestępczość cudzoziemców w Polsce. Ekspert o faktach i mitach

5 min. czytania
18.10.2025 08:32
Obserwuj nas na Google

- Jeżeli porównamy przestępczość cudzoziemską do akwenu, to wygląda na spokojną wodę. W tym akwenie są jednak groźne wiry w postaci kaukaskich grup przestępczych - mówi w rozmowie z RadioZET.pl zastępca dyrektora Centrum Badań nad Bezpieczeństwem Transgranicznym Akademii WSB profesor Tomasz Safjański. 

fot. WOJCIECH STROZYK/REPORTER

Co kilka tygodni w dyskusjach politycznych pojawia się kwestia migrantów i związanej z nimi przestępczości. Politycy przekonują, że migracja wpływa negatywnie na bezpieczeństwo Polaków.  Statystyki przestępczości pokazują jednak, że cudzoziemcy odpowiadają za niewielki procent wszystkich przestępstw. Kilka miesięcy temu wiceszef MSWiA Czesław Mroczek informował, że w 2024 roku liczba przestępstw popełnianych przez cudzoziemców wynosiła 26 266. To zaledwie 3,2 proc. wszystkich przestępstw odnotowanych w Polsce.  

Redakcja poleca

Faktem jest jednak, że przestępczość cudzoziemska rośnie, choć - jak twierdzi zastępca dyrektora Centrum Badań nad Bezpieczeństwem Transgranicznym Akademii WSB profesor Tomasz Safjański - nie jest to największy problem polskich służb. - Zagrożenie przestępczością cudzoziemską nie wynika z liczby obcokrajowców przebywających w Polsce, a z tego, kto konkretnie przyjeżdża do naszego kraju - stwierdza w rozmowie z  RadioZET.pl były zastępca Biura Wywiadu Kryminalnego Komendy Głównej Policji. 

Mateusz Kapera: Czy zagraża nam fala przestępczości cudzoziemców, o której tak chętnie i często mówią politycy?

Prof. Tomasz Safjański:  - Bez wątpienia czeka Polskę starcie z przestępczością cudzoziemców. Pytanie, czy to starcie będzie prowadzone na naszych warunkach czy drugiej strony. Jeżeli to drugie, to jej nie wygramy. Przestępczość cudzoziemców jest zagrożeniem, które nabiera na sile. Mówiąc metaforycznie, płomień przestępczości cudzoziemców nie obejmuje dużego terenu, bo w zależności od tego, na które wskaźniki spojrzymy, to będzie od 5 do 12 proc. Natomiast są takie iskry w płomieniu przestępczości cudzoziemskiej, które są rozgrzane i mogą nas poparzyć. Przykładem jest przestępczość gruzińska.

Jeżeli chodzi o liczbę stwierdzonych przestępstw (zakończonych postępowaniem przygotowawczym) cudzoziemców to, jak podaje MSWiA, w 2024 roku mieliśmy ich 26 266. W odniesieniu do wszystkich stwierdzonych przestępstw to zaledwie 3,2 proc. Dla mnie najważniejsza jest przestępczość kryminalna,  bo w ogólnej mamy np. prowadzenie pojazdu w stanie nietrzeźwości. Natomiast jeżeli spojrzymy na przestępczość kryminalną, to wynosi ona 7 proc. Statystyka rośnie także w odniesieniu do zorganizowanej przestępczości cudzoziemców - 12 proc.  W zeszłym roku Centralne Biuro Śledcze Policji rozbiło 159 zorganizowanych grup przestępczych, z czego 19 to były grupy międzynarodowe, w tym dwie rosyjskojęzyczne.

Z kolei polskich rozbitych grup było 140. I znowu pojawia się pytanie: czy przestępczość cudzoziemska jest mała czy duża? Trzeba przecież być świadomym tego, że cudzoziemcy tak samo jak Polacy będą popełniać przestępstwa. Nigdy przestępczość cudzoziemska nie będzie na zerowym poziomie.  Na pewno statystyka jest obarczona dużym błędem. Stosunkowo niewiele wiemy o przestępczości cudzoziemców. Ona w dużej mierze nie jest rejestrowana w statystykach policyjnych. Jest bardzo duża ciemna liczba przestępstw. Może być nawet dziesięciokrotnie więcej przestępstw niż te, które rejestrujemy.

Dlaczego?

- Po pierwsze duża jest przestrzeń do popełniania przestępstw przez cudzoziemców na cudzoziemcach. Do statystyk policjantów trafia co dziesiąte takie przestępstwo. Wynika to z wielu warunków: zastraszania ofiar czy braku zaufania ofiar do polskich organów ścigania. Jeżeli opieralibyśmy się wyłącznie na statystykach policyjnych i popatrzylibyśmy na te 5 proc. przestępczości cudzoziemskiej, to rzeczywiście można byłoby powiedzieć: gdzie państwo widzicie problem? Po co mamy kierować dodatkowe siły i środki na zwalczanie przestępczości cudzoziemskiej, jeżeli to jest tylko 5 proc.?

Jeżeli porównamy przestępczość cudzoziemską do akwenu, to wygląda na spokojną wodę. W tym akwenie są jednak groźne wiry w postaci kaukaskich grup przestępczych. Prym wiodą w nich Gruzini. Są także głębiny niezbadane. Ukraińcy, Białorusini działają w sferze bankowości podziemnej i cyberprzestrzeni, o której niewiele wiemy. Ale o ile pewne sfery przestępczości cudzoziemskiej są zwalczane, to w tych rozbitych grupach przestępczych nie było np. ani jednego Gruzina. Żaden obywatel tego kraju nie usłyszał zarzutów. A z badań, które prowadziłem z profesorem Pawłem Lubiewskim w Centrum Badań nad Bezpieczeństwem Transgranicznym Akademii WSB, wynika, że na przestrzeni dekady, pomiędzy rokiem 2013 a 2023, liczba rozbojów dokonanych przez Gruzinów wzrosła o 4 tysiące procent, czyli czterdziestokrotnie.

To nie są zwykłe rozboje. Dochodzi do uprowadzeń ludzi, napadów na sklepy jubilerskie w centrum miasta w biały dzień, na domy biznesmenów, podczas których ofiar są torturowane. Gruzini działają w sposób mobilny i transgraniczny, czyli pojawiają się w Polsce na chwilę, przyjeżdżają na przykład z Czech czy Niemiec, dokonują groźnego przestępstwa i wracają. Przestępczości cudzoziemskiej nie możemy zwalczać w ten sam sposób, co rodzimej. Ona ma inną specyfikę. Nie chodzi o jej skalę, ale jakość.

Państwo polskie sobie z nią nie radzi?

 - Możemy mówić o akcyjności, czyli pewnym teatrze politycznym na przykładzie deportacji Gruzinów. Ale ilu profesjonalnych przestępców deportowaliśmy? Żadnego. To są przedstawiciele przestępczości opartej na wieloletniej tradycji z czasów post-sowieckich. Gruzini tworzą grupy przestępcze, jedne z nielicznych, które mają charakter hierarchiczny. Inne grupy zmieniły już charakter na sieciowy. Natomiast gruzińskie są hermetyczne, oparte na więzach krwi, odmienności języka i kodeksie honorowym.

Redakcja poleca

W pewnym sensie ich zaletą jest to, że mają swój kodeks honorowy. Dzięki temu pewnych granic nie przekroczą. Jedną z nich jest unikanie jakiejkolwiek współpracy ze strukturami państwowymi jakiegokolwiek państwa. Takiego przestępcy nie pozyska się jako agenta czy osobowe źródło informacji. On nie będzie wykonywał zadań na rzecz obcego wywiadu czy służby specjalnej: nie będzie podpalał, ani prowadził działalności sabotażowo-dywersyjnej. Nie jest łatwo zwalczać te grupy. Jeżeli podejdziemy do nich tak samo jak do polskich, to nie będziemy mieć efektów. I tak się na razie dzieje.

Faktycznie w dotychczasowych doniesieniach medialnych nie pojawiali się Gruzini, jako współpracownicy rosyjskich służb.

- Prowadzę badania pilotażowe w ramach stażu naukowego w Akademii Pożarniczej. Wynika z nich, że w latach 2022-2025 w Europie mieliśmy co najmniej 48 podpaleń, które łączone są z działalnością Federacji Rosyjskiej. 12 z nich było w Polsce, w tym podpalenie na Marywilskej 44 w Warszawie. Wśród sprawców podpaleń nie ma żadnego Gruzina. Przodują Ukraińcy, Białorusini, Mołdawianie i Polacy. To dowód na istnienie kodeksu honorowego wśród Gruzinów. Oni nie angażują się w działalność na rzecz Federacji Rosyjskiej.

Co oprócz twardych zasad sprawia polskim służbom największą trudność w zwalczaniu grup przestępczych z Gruzji?

- Kwestia bariery językowej.  Większość informacji operacyjnych zdobywana jest przez kontrolę operacyjną, czyli m.in. podsłuchy. Gruzini posługują się często bardzo rzadkim slangiem, który trzeba tłumaczyć na polski. Bardzo trudno jest jednak o tłumacza przysięgłego, który nie będzie współpracował z grupami przestępczymi. Dopuszczając taką osobę do materiałów ze śledztwa, ryzykujemy, że przekaże je przestępcom.

Wprowadzenie do takiej grupy przestępczej policjanta “pod przykryciem” jest możliwe?

-  Mission impossible. Musiałby to być Gruzin, który chciałby zdradzić swoją rodzinę. A za to grozi śmierć.

Politycy głoszą, że lekiem na przestępczość cudzoziemską jest stop migracji. Czy mają rację?

- W 2013 roku w Polsce było ok. 100 tysięcy Ukraińców. W 2022 roku w szczytowym momencie było ich 3,5 miliona. 10 lat temu przestępstwa dokonywał co piąty Ukrainiec. W 2023 roki co dwusetny. Ta sama zależność dotyczy Gruzinów.

 Wniosek jest taki, że zagrożenie przestępczością cudzoziemską nie wynika z liczby obcokrajowców przebywających w Polsce, a z tego kto konkretnie do naszego kraju przyjeżdża. Musimy w skuteczny sposób monitorować, kto do nas przyjeżdża. Jeżeli na stopie politycznej nie dojdziemy do porozumienia np. z Gruzinami, żeby dali nam dostęp do krajowych baz danych przestępców, to nie pozbędziemy się tego problemu. Możliwość przeniknięcia na teren Polski przez zieloną granicę, czy na podstawie fałszywych dokumentów, jest nieograniczona. Musimy postawić szlaban przestępcom, którzy chcą do nas przyjechać.

Źródło: Radio ZET

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET