`

Samolot “Iskra” okradziony w Muzeum Sił Powietrznych. Zniknęło 66 elementów wartych ok. 200 tys. zł

3 min. czytania
01.10.2025 06:04
Obserwuj nas na Google

Prokuratura Rejonowa w Lublinie nadzoruje dochodzenie prowadzone przez Żandarmerię Wojskową w Dęblinie w sprawie kradzieży osprzętu z kokpitu samolotu TS-11 Iskra. Straty mogą wynosić ok. 200 tysięcy złotych. Mimo upływu prawie 4 miesięcy wciąż nie złapano sprawcy.

Zdjęcie podglądowe
fot. MICHAL ADAMOWSKI/REPORTER

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Co skradziono z samolotu "Iskra"?
  • Dlaczego prokuratura nie ustaliła złodzieja?
  • Jakie jest stanowisko w tej sprawie Muzeum Sił Powietrznych w Dęblinie?
  • Co o sprawie sądzi burmistrz Dęblina?

Jak ustalili śledczy, do kradzieży doszło między 31 lipca 2024 roku a 15 maja 2025 roku. 5 czerwca br. zawiadomienie o przestępstwie złożył zastępca burmistrza Dęblina Krzysztof Uznański. Samolot szkolno-treningowy “Iskra”, z którego skradziono osprzęt, należy dziś do miasta. “Iskra” to symbol Dęblina. Przez 60 lat służył szkoleniu polskich lotników.

Redakcja poleca

31 lipca 2024 roku przetransportowano samolot TS-11 Iskra (numer boczny 1607) z 41. Bazy Lotnictwa Szkoleniowego w Dęblinie do Muzeum Sił Powietrznych. Tam “Iskra” była przechowywana do 15 maja 2025 roku. W tym czasie miało dojść do kradzieży, ale śledczy nie znają konkretnego dnia i godziny. 

Kto i jak okradł “Iskrę”?

- Zabezpieczono i poddano oględzinom nagrania z kamer monitoringu wizyjnego funkcjonującego na terenie Muzeum Sił Powietrznych w Dęblinie z okresu od 5-17 maja 2025 roku - przekazała rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Lublinie prokurator Agnieszka Kępka.

Ten materiał dowodowy nie pozwolił śledczym ustalić sprawcy, co może oznaczać, że do kradzieży doszło dużo wcześniej. Na nic zdały się przesłuchania 67 świadków oraz oględziny miejsca zdarzenia, a także samolotu szkoleniowo-treningowego TS-11. Przeprowadzono również eksperyment procesowy. Mimo podjętych działań śledczy nie tylko nie ustalili sprawcy, ale również sposobu jego działania.

Prokuratura ustaliła za to, że skradziono 66 elementów z kokpitu samolotu. Wciąż nie wiadomo jednak, jaka jest ich dokładna wartość. Z zawiadomienia złożonego przez zastępcę burmistrza Dęblina wynika, że mogą mieć wartość ok. 200 tysięcy zł. 

- Priorytetem jest zasięgnięcie opinii biegłego w zakresie szacowania wartości ruchomości celem ostatecznego ustalenia wartości skradzionych przedmiotów - przekazała prokurator Kępka.

- Na pewno nie jest to mała kwota - uzupełnił stanowisko prokuratury rzecznik prasowy Oddziału Żandarmerii Wojskowej w Lublinie major Damian Stanula.

23 kwietnia 2024 roku samolot “Iskra” trafił w ręce miasta z 41. Bazy Lotnictwa Szkolnego w Dęblinie. Prokuratura ustaliła, że wartość samolotu na dzień zawarcia umowy to 20 tysięcy zł. - Cena “Iskry” nie była wysoka, bo to jest zabytek. Natomiast elementy, które skradziono, mają wartość unikatową. Dla pasjonatów czy posiadaczy “Iskry” nie tylko w Polsce, ale i na całym świecie, są one bardzo wartościowe - tłumaczy burmistrz Dęblina Roman Bytniewski.

Dyrektor Żmuda: “Burmistrz oskarżył muzeum o kradzież”

Zapytaliśmy dyrektor Muzeum Sił Powietrznych w Dęblinie Monikę Żmudę, jak to możliwe, że na terenie instytucji mogło dojść do kradzieży zawartości samolotu. - Trwa postępowanie żandarmerii wojskowej. Nie znamy jeszcze żadnych szczegółów. Na ten moment byłabym daleka od tego, że za kradzież odpowiada muzeum. Sytuacja jest nieprzyjemna, bo burmistrz, zamiast próbować wyjaśnić sytuację, to od razu oskarżył muzeum o kradzież - bulwersuje się Żmuda.

Redakcja poleca

Pytany przez nas burmistrz Bytniewski nie chce nikogo oskarżać o kradzież. Niecierpliwie oczekuje na ustalenia dochodzenia w tej sprawie. - Niepokoi mnie czas tego dochodzenia. Nie wiem, kto okradł “Iskrę”. Mogę jedynie domniemywać, że stało się to w muzeum - odpowiada burmistrz Dęblina.

Dyrektor Żmuda ma wątpliwości, czy w ogóle doszło do jakiejkolwiek kradzieży. - Nie wiemy nawet, co “Iskra” miała mieć w środku, czy sprzęt działał, w jakim był stanie i z którego roku - mówi dyrektor MSP w Dęblinie.

Burmistrz Bytniewski jest pewny, że “Iskra” trafiła do muzeum z kompletem wyposażenia. - Iskra, którą przejmowało miasto, miała wewnątrz różne agregaty i podzespoły. Natomiast w momencie kiedy została przetransportowana z muzeum do Wojskowych Zakładów Lotniczych, okazało się, że wnętrze jest opróżnione - relacjonuje burmistrz.

Prokuratura potwierdziła, że z samolotu “Iskra” skradziono 66 elementów. Tajemnicą pozostaje kto i w jaki sposób dokonał kradzieży. - Jesteśmy zabezpieczoną instytucją, dbającą o swoje imię. W całej naszej działalności nikt nigdy nie zarzucił nam kradzieży - twierdzi dyrektor Monika Żmuda. 

“Iskra” trafi na pomnik w Dęblinie

Władze muzeum zamierzają wyciągnąć jednak wnioski z zaistniałej sytuacji. - Będziemy rozbudowywać monitoring, żeby nasze muzeum było jeszcze lepiej zabezpieczone - mówi dyrektor MSP w Dęblinie.

Mimo toczącego się dochodzenia żandarmeria zwróciła już “Iskrę” miastu. Samolot został przemalowany w Wojskowych Zakładach Lotniczych i wkrótce stanie na pomniku w Dęblinie. Od zgłoszenia kradzieży wkrótce minie czwarty miesiąc. Prokuratura zapewnia, że ma w planach przeprowadzenie kolejnych działań zmierzających do wyjaśnienia okoliczności tej sprawy.

Źródło: Radio ZET

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET