Ruszył głośny proces po śmierci Natalii z Andrychowa. Policjanci na ławie oskarżonych
W Sądzie Rejonowym w Wadowicach rozpoczął się proces trzech policjantów oskarżonych o niedopełnienie obowiązków w związku ze śmiercią 14-letniej Natalii z Andrychowa. Prokuratura twierdzi, że funkcjonariusze zbyt późno podjęli działania poszukiwawcze, natomiast obrona przekonuje, że zarzuty nie znajdują potwierdzenia w materiale dowodowym.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Proces trzech policjantów oskarżonych o niedopełnienie obowiązków ws. śmierci 14-letniej Natalii z Andrychowa ruszył 7 września w Wadowicach.
- Prokuratura zarzuca funkcjonariuszom niewłaściwą kwalifikację zgłoszenia i opóźnienia w działaniach, które mogły narazić dziewczynkę na utratę życia.
- Obrońca policjantów twierdzi, że funkcjonariusze podjęli odpowiednie czynności, a stawiane zarzuty są niezgodne z rzeczywistością.
Śmierć 14-letniej Natalii z Andrychowa. Ruszył proces policjantów
Przed południem w poniedziałek 7 września w Wadowicach rozpoczął się proces trzech policjantów oskarżonych o niedopełnienie obowiązków i nieumyślne narażenie na utratę życia lub ciężkiego uszczerbku na zdrowiu 14-letniej Natalii z Andrychowa jesienią 2023 roku. Na sali nie pojawił się ojciec tragicznie zmarłej nastolatki.
Przypomnijmy, że nastolatka zmarła po tym, jak straciła przytomność w drodze do szkoły. Wcześniej zadzwoniła jeszcze do ojca i poinformowała go, że źle się czuje. Mężczyzna natychmiast zawiadomił o tym policjantów. Zdaniem prokuratury funkcjonariusze nie podjęli jednak odpowiednich działań w celu odnalezienia Natalii.
- W ocenie prokuratury policjanci niewłaściwie zakwalifikowali sprawę jako zwykłe poszukiwania opiekuńcze, które nie obligowały w ich odczuciu do rozpoczęcia szerszej akcji poszukiwawczej - powiedziała Radiu ZET prok. Oliwia Bożek-Michalec.
Argumentacja prokuratury
Prokurator podkreśliła, że nastąpiła zwłoka w przesłuchaniu ojca dziewczynki, który na komisariacie spędził około 1,5 godz. - Ponadto w miejsce, w którym miała przebywać nastolatka, nie został skierowany żaden patrol - dodała.
- Nie wiadomo, czy te czynności przyniosłyby efekt, natomiast istotne było, aby wykonać jakiekolwiek działania - mówiła. Zwróciła też uwagę, że do lokalizacji telefonu nastolatki doszło dopiero po około 2 godz. od zgłoszenia.
Biegli nie udzielili jednoznacznej odpowiedzi na pytanie, czy Natalię udałoby się uratować, jeśli działania zostałyby podjęte natychmiast. - Natomiast zwłoka w poszukiwaniach stanowiła bezpośrednie narażenie jej na utratę życia lub zdrowia. Dlatego właśnie taki jest zarzut - powiedziała prok. Oliwia Bożek-Michalec.
Obrona: Zarzuty mijają się ze stanem faktycznym
Oskarżeni policjanci nie przyznają się do winy. Odmówili też składania wyjaśnień. Do stawianych mundurowym zarzutów odniósł się obrońca jednego z nich mec. Maciej Szczerba. - W mojej ocenie one nie są zbieżne ze stanem faktycznym - stwierdził w rozmowie z Radiem ZET.
- W mojej ocenie, jako obrońcy, który zapoznał się z aktami sprawy, funkcjonariusze podjęli bardzo dużo istotnych czynności. Moim zdaniem więc ten akt oskarżenia [...] mija się jednak ze stanem faktycznym i to będziemy się starali wykazać w toku postępowania - dodał.
Źródło: Radio ZET
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET