Ksiądz zabił diakona, potem położył się na tory przed pociąg. Decyzja prokuratury
Prokuratura Okręgowa w Sosnowcu umorzyła śledztwa w sprawie śmierci diakona i księdza w marcu ubiegłego roku w tym mieście. Śledczy ustalili, że ksiądz zabił diakona, oddając do niego sześć strzałów z rewolweru i zadając wiele ciosów nożem, a potem popełnił samobójstwo.
W marcu 2023 roku w bramie przy domu katolickim przy ul. Kościelnej w Sosnowcu znaleziono ciało 26-letniego diakona. Mężczyzna miał liczne obrażenia. Prokuratura wszczęła śledztwo w sprawie zabójstwa.
Drugie postępowanie wszczęto w związku z informacją, że 7 marca, tego samego dnia, doszło do śmiertelnego potrącenia przez pociąg innego mężczyzny. Okazało się, że był to ksiądz z Sosnowca, który miał ok. 40 lat. Już pierwsze nieoficjalne informacje wskazywały, że ksiądz zabił diakona, a później popełnił samobójstwo, kładąc się na torach przed nadjeżdżającym pociągiem.
Sosnowiec. Śmierć księdza i diakona. Decyzja prokuratury
Obaj duchowni pełnili posługę w bazylice katedralnej pod wezwaniem Wniebowzięcia NMP w Sosnowcu. Informację o umorzeniu obu postępowań przekazał w czwartek PAP rzecznik Prokuratury Okręgowej w Sosnowcu Waldemar Łubniewski.
Jak powiedział Łubniewski, postępowanie dotyczące śmierci diakona dotyczyło zabójstwa z zamiarem bezpośrednim. Prokurator ustalił, że zbrodnia ta była planowana. Okazało się, że dwa dni wcześniej ksiądz zmienił swój testament. Według ustaleń śledztwa sprawca nie tylko zadał ofierze wiele ran kłutych i ciętych nożem z 21-centymetrowym ostrzem - o czym już wcześniej informowała prokuratura - ale jeszcze przed użyciem noża oddał do niego sześć strzałów z rewolweru kalibru 6 mm. Ksiądz nie miał zezwolenia na tę broń, zostawił ją przy ciele diakona, nóż zabrał z sobą. To śledztwo umorzono z uwagi na śmierć podejrzewanego.
Postępowanie dotyczące samobójstwa badane było pod kątem nakłaniania księdza do targnięcia się na własne życie – to standardowa kwalifikacja w podobnych postępowaniach. Na torowisku przy ciele księdza znaleziono nóż z 21-centymetrowym ostrzem, były na nim ślady DNA zarówno księdza, jak i diakona. Prokuratura w tym śledztwie badała też, czy maszynista pociągu, pod który rzucił się ksiądz, zareagował prawidłowo. Nie dopatrzyła się błędów czy uchybień. Oba wątki zostały umorzone. - Było to samobójstwo - powiedział prok. Łubniewski.
W obu postępowaniach przesłuchano około 80 świadków i zasięgnięto wielu specjalistycznych opinii, m.in. z zakresu medycyny sądowej, rekonstrukcji wypadków kolejowych, daktyloskopii, balistyki, zbadano też zapisy monitoringu i dane teleinformatyczne oraz dokumenty przekazane z kurii diecezjalnej.
Nie jest jasny motyw zbrodni. Według nieoficjalnych informacji jej tłem mógł mieć stan zdrowia księdza, który leczył się psychiatrycznie. Diakon, który był uważany za osobę bezkonfliktową, trafił do parafii Wniebowzięcia w wrześniu 2022 r. Ksiądz służbę kapłańską rozpoczął w 2004 r. Nieraz wyrażał wobec diakona pretensje, sprawa oparła się o przełożonego; niewykluczone, że był zazdrosny o rosnącą pozycję diakona, który był lubiany, widział w nim jakieś zagrożenie – powiedziała PAP jedna z osób związanych ze śledztwem.
Źródło: Radio ZET/PAP
- Policjant rzucał w stronę protestujących. Został ukarany
- Wiadomo, kim był mężczyzna, który zmarł na parafii w Sosnowcu. "Typ modela, bardzo przystojny"
- 12-letni Borys Sikora nie żyje. "Nasze serca pękły na milion kawałków"
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET