`

Sprawa „łowców skór” wstrząsnęła Polską. Mogli zabić nawet kilka tysięcy osób

3 min. czytania
31.10.2024 16:04
Obserwuj nas na Google

Sprawa tzw. łowców skór została ujawniona 23 stycznia 2002 roku. Wstrząsnęła wówczas całą Polską i sprawiła, że pacjenci zaczęli bać się o swoje życie – jednak nie z powodu chorób, a procederu, w który wmieszana była część personelu medycznego. Nie wiadomo dokładnie, ile osób zostało celowo i przedwcześnie uśmierconych. W sprawie „łowców skór” zapadły prawomocne wyroki. Przypominamy, o co dokładnie chodziło.

Łowcy skór
fot. shutterstock (zdj. ilustracyjne)

„Łowcy skór” zostali zdemaskowani w 2002 roku. To jedna z największych afer

23 stycznia 2002 roku Polska wstrzymała oddech. To wówczas dziennikarze Tomasz Patora i Marcinem Stelmasiakiem współpracujący z „Gazetą Wyborczą” oraz Przemysław Witkowski z „Radia Łódź” zdemaskowali tzw. łowców skór. Ujawnili tym samym jedną z najbardziej wstrząsających afer, do których doszło w wolnej Polsce. Chodziło bowiem nie tylko o sprzedaż informacji o zgonach, ale również o celowe uśmiercanie niektórych pacjentów poprzez stosowanie nieadekwatnej terapii lub podawanie konkretnych leków.

Opinię publiczną najbardziej wstrząsnęło to, że w aferę zamieszani byli bezpośrednio pracownicy medyczni, a więc osoby, które mają ratować ludzkie życia. Byli to: lekarze, sanitariusze, kierowcy karetek, dyspozytorzy w pogotowiu. Handel informacjami o zgonach, do którego dochodziło w łódzkim pogotowiu, początkowo miał być koleżeńską przysługą. Pracownicy przekazywali dane zmarłych pacjentów wybranym zakładom pogrzebowym. Jednak w trakcie dziennikarskiego śledztwa okazało się, że koleżeńska przysługa szybko zrodziła opłacalny biznes, a pieniądze motywowały pracowników do wyjątkowo okrutnych działań. Ten wątek dotyczył zarówno celowego opóźniania pierwszej pomocy i stosowania niewłaściwej terapii, jak i uśmiercania oczekujących na pomoc ludzi, poprzez podawanie im konkretnych medykamentów.

Redakcja poleca

Co pracownicy otrzymywali w zamian za „skóry”, a więc zmarłych przekazanych konkretnym zakładom pogrzebowym? — Na początku lat 90. ludzie z pogotowia dostawali od nich wódkę. Potem: meble, czajniki, rozmaite gadżety. Wreszcie pojawiły się pieniądze: zaczęło się od 5 zł, czyli równowartości paczki fajek, a skończyło na 1,8 tys. zł. To była najwyższa suma, o której usłyszeliśmy, dosłownie tydzień przed ujawnieniem afery — tłumaczył Tomasz Patora, jeden z dziennikarzy, którzy zdemaskowali aferę, w wywiadzie dla "Gazety Wyborczej".

Ile osób zginęło? Nieoficjalnie mówi się o kilku tysiącach

Lekiem wykorzystywanym przez „łowców skór” do uśmiercania ofiar, był pavulon. Zawiera substancję, która prowadzi do zwiotczenia mięśni i powoduje problemy z oddychaniem. Ile pacjentów stało się ofiarami "łowców" z łódzkiego pogotowia? Oficjalnie mówi się jedynie o kilku ofiarach, jednak nieoficjalnie nawet kilku tysiącach.

W styczniu 2007 roku Sąd Okręgowy w Łodzi skazał sanitariusza Andrzeja N. na dożywotnie pozbawienie wolności za zabójstwo czterech pacjentów i pomoc w piątym zabójstwie. Sanitariusz Karol B. skazany został na 25 lat pozbawienia wolności za „szczególnie okrutne” zabójstwo pavulonem i pomoc w dokonaniu czterech innych zabójstw. Lekarz Janusz K. został skazany na 6 lat pozbawienia wolności i 10-letni zakaz wykonywania zawodu. Z kolei lekarz Paweł W. został skazany na 5 lat pozbawienia wolności i 10-letni zakaz wykonywania zawodu.

"Ta sprawa pokazuje, jak głęboki może być upadek człowieka, gdy pękną w nim hamulce moralne. Jeden z oskarżonych wręcz chełpił się dokonanym zabójstwem. Mówił, że 'puknął' kobietę, która miała wysypkę. To oznaczało pozbawienie jej życia. W pamięci pozostanie nadany przez media tej sprawie kryptonim - 'łowcy skór', ale też to, że skazani wycenili ludzkie życie. I to tak nisko - tysiąc złotych do podziału na czterech" – tłumaczył wówczas sędzia Stanisław Zabłocki.

Źródło: Radio ZET/Onet/Wikipedia

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET