`

Sprawa tajemniczej śmierci Pauliny Antczak. Rodzice zmarłej zdobyli nowe dowody

3 min. czytania
26.06.2024 06:24
Obserwuj nas na Google

Już prawie 16 tysięcy podpisów zebrali wrocławscy aktywiści pod petycją o przeniesienie sprawy śmierci Pauliny Antczak do innego sądu. Kobieta zmarła w niewyjaśnionych okolicznościach w 2014 roku. Jej rodzice twierdzą, że została zamordowana. Zdobyli nawet dowody, które wskazują, że 25-latka mogła zostać otruta.

Paulina Antczak
fot. Materiały prasowe

Śmierć Pauliny Antczak

- Najpóźniej za dwa tygodnie petycja trafi do Sądu Najwyższego. Liczymy, że do tego czasu uzbieramy przynajmniej 20 tysięcy podpisów - mówi Iwona Antczak, mama zmarłej Pauliny. Sprawa śmierci 25-letniej wrocławianki ciągnie się już od prawie 10 lat. Dziewczyna po maturze przeprowadziła się z okolic Kalisza do Wrocławia, gdzie studiowała i pracowała. Rodzice kupili jej tam mieszkanie, w którym Paulina zamieszkała wraz z chłopakiem, 29-letnim Dawidem Z.

24 września 2014 roku Paulina Antczak została odnaleziona martwa w domu. Pogotowie wezwał jej partner. Śledztwo było prowadzone w kierunku śmierci z powodu nadużywania alkoholu. To właśnie Dawid Z. sugerował śledczym, że dziewczyna często piła. Mimo że badania nie wykazały obecności alkoholu w organizmie 25-latki, prokuratura umorzyła śledztwo. Nie dopatrzyła się w tej sprawie przestępstwa.

Śmierć Pauliny Antczak. Rodzice podejrzewają zabójstwo

Rodzice zmarłej nie mogli jednak pogodzić się z decyzją śledczych. Mieli sporo wątpliwości dotyczących okoliczności śmierci ich dziecka. Na zwłokach biegli zaobserwowali siniaki i otarcia, które zdaniem rodziców mogły powstać w czasie szarpaniny między córką a partnerem. Przed śmiercią Paulina kłóciła się często z partnerem. Chciała się z nim rozstać.

Przełomem okazało się inne odkrycie. Antczakowie wynajęli detektywa i z jego pomocą ujawnili, że w dzień znalezienia zwłok dziewczyny na półce w jej pokoju stała kroplówka. Odkryli to, analizując zdjęcia techników policyjnych. Ścianki butelki z płynem były zaparowane, co może oznaczać, że środek był użyty niedługo przed śmiercią kobiety.

Redakcja poleca

Co więcej, butelka zniknęła, a śledczy nie zabezpieczyli żadnych dowodów na miejscu zdarzenia. - Zgon naszej córki nie był naturalny. Wrocławskie organy ścigania nie zrobiły nic, aby wyjaśnić sprawę i ustalić przyczynę oraz okoliczności śmierci naszego dziecka - mówi matka zmarłej Pauliny.

Rodzice zdobyli nowe dowody

Po umorzeniu śledztwa przez prokuraturę Antczakowie skierowali do sądu prywatny akt oskarżenia przeciwko Dawidowi Z. Partnerowi córki zarzucili nieumyślne spowodowanie śmierci i nieudzielenie jej pomocy. Podczas procesu wnieśli o przeprowadzenie ponownej sekcji zwłok. Sąd nie zgodził się i uniewinnił Dawida Z.

Rodzice dziewczyny odwołali się i na własny koszt dokonali ekshumacji szczątków córki oraz zlecili badania toksykologiczne. Biegli odkryli, że w organizmie kobiety znajdowała się toksyczna dawka amiodaronu - leku na arytmię. Nie wiadomo, jak duża ilość środka znajdowała się w ciele Pauliny w momencie śmierci. Po ośmiu latach od zgonu wciąż była to jednak dawka śmiertelna.

Redakcja poleca

Biegli zeznali przed sądem, że lek został podany kobiecie w sposób intencjonalny i z udziałem osób trzecich. W maju zeszłego roku wyrok uniewinniający Dawida Z. został uchylony. Trwa ponowny proces. Rodzice chcą, aby sąd zmienił kwalifikację czynu na zabójstwo. - Doszło do zabójstwa. W mieszkaniu w momencie śmierci Pauliny był jedynie Dawid Z. I to wynika z jego zeznań  - stwierdza Iwona Antczak. Sąd nie uwzględnił jednak wniosku o zmianę kwalifikacji czynu.

Sprawa śmierci Pauliny Antczak w innym sądzie?

Sprawa śmierci Pauliny Antczak odbiła się w mediach szerokim echem. Rodzinę wsparli mieszkańcy Wrocławia oburzeni działaniami lokalnego wymiaru sprawiedliwości. Wraz z rodzicami zmarłej domagają się przeniesienia procesu do innego sądu. Napisali w tej sprawie petycję, pod którą podpisało się prawie 16 tysięcy osób.

“My ludzie, którzy mają dość nierzetelnych procesów, naruszających procedurę postępowań przygotowawczych i braku woli dotarcia do prawdy przez organy ścigania APELUJEMY do Państwa o poparcie starań rodziny o przeniesienie niniejszej sprawy prowadzonej aktualnie przed Sądem Rejonowym dla Wrocławia-Śródmieścia (..) do sądu spoza okręgu wrocławskiego, w celu niedopuszczenia do dalszych naruszeń, łamania praw pokrzywdzonych i nieprawidłowości w procedowaniu przez sąd wrocławski, którego decyzje uniemożliwiają dotarcie do prawdy i ukarania osób winnych przestępstwa” - czytamy w petycji, która dostępna jest TUTAJ.

Już wcześniej Antczakowie wnosili do Sądu Najwyższego o przeniesienie procesu. Decyzja była odmowna. - Po prawie dziesięciu latach od śmierci Pauliny sprawa nadal pozostaje niewyjaśniona. Być może człowiek odpowiedzialny za jej śmierć nie poniesie konsekwencji, a my, rodzice, nie dowiemy się, z jakiego powodu nasze dziecko nie żyje i w jakich zmarło okolicznościach. Nie potrafimy żyć z tą niewiedzą - mówi Iwona Antczak.

Źródło: Radio ZET

Nie przegap

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET