`

Rząd przyjął projekt nowelizacji Kodeksu karnego. Karnista: "Mamy problem z mową nienawiści"

4 min. czytania
28.05.2024 15:41
Obserwuj nas na Google

Na wtorkowym posiedzeniu rządu ministrowie przyjęli projekt poszerzający określone w Kodeksie karnym przesłanki przestępstw z nienawiści m.in. o orientację seksualną i tożsamość płciową.  - Myślę, że dojrzeliśmy jako społeczeństwo, żeby te dodatkowe powody dyskryminujące wpisać do Kodeksu karnego - ocenia karnista dr hab. Mikołaj Małecki z Uniwersytetu Jagiellońskiego. 

fot. WOJCIECH STROZYK/REPORTER

Projekt nowelizacji Kodeksu karnego, zapowiadany przez przedstawicieli rządu od stycznia i figurujący w harmonogramie wtorkowego posiedzenia rządu, dotyczy przepisów mówiących o stosowaniu przemocy lub bezprawnej groźby, nawoływania do nienawiści oraz znieważenia grupy ludności albo pojedynczej osoby. Nowelizacja jest ważna dla rządzących, bo została wpisana w umowę koalicyjną.

Redakcja poleca

Obecnie prawo wymienia jako przesłanki takiej nienawiści ze strony sprawcy "przynależność narodową, etniczną, rasową, polityczną, wyznaniową lub bezwyznaniowość". Zgodnie z projektowaną nowelą przesłanki te mają być wydłużone o "kryterium niepełnosprawności, wieku, płci, orientacji seksualnej i tożsamości płciowej".

- Myślę, że już dojrzeliśmy do tego jako społeczeństwo, żeby te dodatkowe powody dyskryminujące wpisać do Kodeksu karnego - mówi dr hab. Mikołaj Małecki.

Surowsze kary. Łatwiejsze ściganie sprawców

"Obecny stan ochrony prawnokarnej przed przestępstwami z nienawiści jest niewystarczający dla zapewnienia skutecznej i realnej ochrony osobom szczególnie narażonym na dyskryminację ze względu na niepełnosprawność, wiek, płeć, orientację seksualną lub tożsamość płciową oraz nie odpowiada współczesnym potrzebom społecznym" - podkreślono w uzasadnieniu propozycji.

- Mamy dziś sytuację, w której rzeczywiście jest problemem społecznym to, że ludzie są znieważania i atakowani, słownie czy fizycznie, z uwagi na orientację seksualną. Są również dyskryminowani z uwagi na wiek. Dlatego takie sytuacje warto dodatkowo wpisać do przepisów mówiących o znieważeniu czy właśnie o nawoływaniu do nienawiści, żeby sprawcy ponosili surowszą odpowiedzialność karną - ocenia karnista z Uniwersytetu Jagiellońskiego.

Redakcja poleca

Po nowelizacji za przestępstwa na tle niepełnosprawności, wieku, płci, orientacji seksualnej oraz tożsamości płciowej grozić będzie nawet do 5 lat więzienia. Zgodnie z obecnym przepisami znieważenie, zniesławienie czy naruszenie nietykalności cielesnej są również karane, ale łagodniej. Co więcej, ścigane są z oskarżenia prywatnego. Jeżeli pokrzywdzony chce wyegzekwować sprawiedliwość, to musi sam zawalczyć o to w sądzie.

- Czyli można powiedzieć, że w takiej sytuacji to osoba znieważony musi sama wnosić akt oskarżenia do sądu, a ta nowelizacja zmierza do tego, żeby w takiej sytuacji łatwiej było wyegzekwować odpowiedzialność. Jeżeli znieważenie ze wspomnianych powodów mamy wpisane do Kodeksu karnego, to wtedy organy ścigania powinny się taką sprawą zajmować. I wydaje mi się, że to jest dobry kierunek zmian - ocenia Małecki.

Jak wyjaśnia ekspert, dziś wielu poszkodowanych może obawiać się, iść do sądu, aby samodzielnie ścigać osoby, które ich zaatakowały.

- Taka osoba może pomyśleć: "Nie dość, że raz dostałem od niego w głowę, to jeszcze drugi raz dostanę, bo wniosę przeciwko agresorowi sprawę do sądu" - tłumaczy obrazowo specjalista prawa karnego.

"Pamiętamy te słynne wypowiedzi polityków"

Wokół projektu nowelizacji pojawiła się dyskusja na temat tego, czy wyliczanie kolejnych przesłanek stosowania nienawiści przez sprawców ma sens.

- Moje stanowisko jest takie, że zamiast wymyślać jakąś ogólną definicję nienawiści, lepiej jest wpisać konkretne powody jej stosowania, żeby ten przepis był maksymalnie określony. Tak, aby wiadomo było od razu, z jakiego szczególnego powodu dana osoba będzie ponosiła surowszą odpowiedzialność karną - wyjaśnia dr hab. Mikołaj Małecki.

Redakcja poleca

Przy pracy nad takimi projektami zawsze pojawia się ryzyko, czy przepis nie zostanie zbytnio rozszerzony, lub czy nie pominie innych przesłanek do popełnienia przestępstwa.

- To jest też kwestia wyczucia, co w danej sytuacji jest szczególnym problemem społecznym. Niewątpliwie w ostatnich latach pojawił się problem mowy nienawiści w przestrzeni publicznej, np. dotyczący porównywania orientacji seksualnej do ideologii. Pamiętamy te słynne wypowiedzi polityków. Jest to jakiś problem społeczny, który tutaj wymagał zareagowania - mówi Małecki przywołując słowa prezydenta Andrzej Dudy z 2020 roku, gdy ubiegał się o reelekcję. Duda wówczas powiedział o osobach LGBT: "Próbuje się nam wmówić, że to ludzie, a to jest po prostu ideologia".

Ordo Iuris boi się o wolność słowa. Małecki: "Nie ma takiego ryzyka"

Projekt nowelizacji Kodeksu karnego wywołał oburzenie na prawicy. Stowarzyszenie Ordo Iuris opublikowało swoje krytyczne stanowisko na temat propozycji zawartych w projekcie. W jednym z punktów wyraziło niepokój o zagwarantowaną w Konstytucji RP wolność słowa. 

"W miejsce swobody posiadania odmiennych opinii, prowadzenia rzeczowych sporów i ścierania się idei, wprowadzona zostałaby, uzbrojona w sankcje karne, możliwość natychmiastowego ucięcia dyskusji" - twierdzi Ordo Iuris.

Dr hab. Mikołaj Małecki z UJ nie widzi takiego zagrożenia.

-  Każdy ma prawo do wyrażania opinii, własnego światopoglądu, do dzielenia się informacjami, natomiast nikt nie ma prawa pod pozorem tych działań nawoływać do nienawiści czy znieważać innych. Ten projekt w ogóle nie ogranicza możliwości wyrażania opinii, dzielenia się pewnymi opiniami, pewnymi informacjami czy prowadzenia debaty naukowej lub publicystycznej - tłumaczy karnista.

Nawet bez nowelizacji sądy orzekając, biorą pod uwagę dyskryminację

Uzupełniony ma zostać również katalog okoliczności obciążających uwzględnianych przy wymiarze kary (art. 53 § 2a pkt 6 k.k.) o popełnienie przestępstwa motywowanego nienawiścią z powodu niepełnosprawności, wieku, płci, orientacji seksualnej lub tożsamości płciowej pokrzywdzonego. Dziś w katalogu znajdują się następujące powody: przynależność narodowa, etniczna, rasowa, polityczna, wyznaniowa ofiary lub bezwyznaniowość.

Jak wyjaśnia jednak karnista dr hab. Mikołaj Małecki, dziś sądy, wymierzając karę, biorą pod uwagę również inne szczególne powody dyskryminacji.

- Jeżeli ktoś kogoś okradnie, ale nie dlatego, że chce jakoś szczególnie zdobyć pieniądze, tylko dlatego, że wybierze ofiarę ze względu na jej orientację seksualną, to oczywiście wymierzając karę za taką kradzież, sąd weźmie pod uwagę motywację sprawcy, którą była dyskryminacja. W tym przypadku nowelizacja niczego tak naprawdę nie zmienia, jedynie podkreśla, że te powody dyskryminujące powinny być brane pod uwagę przy wymiarze kary - wyjaśnia ekspert od prawa karnego.

Oprócz rozszerzenia katalogu przesłanek w projekcie proponuje się zastąpienie pojęcia "ofiary" pojęciem "pokrzywdzonego". Celem tej zmiany jest uniknięcia powtórnej wiktymizacji osób dotkniętych przestępstwem, "biorąc pod uwagę konotację słowa ofiara w języku polskim oraz uspójnienie w tym zakresie terminologii kodeksowej".

Kontakt z autorem: mateusz.kapera@radiozet.pl

Źródło: Radio ZET/PAP

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET