`

Studniówki 2026. Nawet 4 tys. zł za bal. Największym problemem nie są jednak koszty

7 min. czytania
08.01.2026 06:02
Obserwuj nas na Google

- Gdyby zebrać wszystkie wydatki, to koszt studniówki może wynieść nawet 4 tys. zł – wlicza Andżelika, tegoroczna maturzystka, która swój bal ma w połowie stycznia. Ceny windują nieraz sami rodzice, dlatego uczniowie do dorosłych mają jedną prośbę: - To nasz bal i nasza zabawa. Im dorośli by się mniej wtrącali, tym mniej byłoby zamieszania i afer.

Studniówka/zdjęcie poglądowe
fot. Karol Makurat/REPORTER

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Jakie są koszty uczestnictwa w studniówce dla maturzystów z różnych miast.
  • W jaki sposób uczniowie oszczędzają na wydatkach związanych ze studniówką.
  • Jakie konflikty i problemy pojawiają się podczas organizacji studniówek.

Maks, tegoroczny maturzysta z Poznania, za studniówkę płacił 600 zł. W tej kwocie jest sala, kolacja, DJ, fotograf, kamerzysta i kolacja dla nauczycieli. To jednak dopiero początek wydatków, bo do tego za osobę towarzyszącą dopłacało się 350 zł (jeśli jest spoza szkoły). Pierwsze wpłaty trzeba było zrobić już w zeszłym roku szkolnym. Całość przygotowań, jak rezerwacja sali, fotografa, zaczęła się jeszcze wcześniej, bo dwa lata temu. Z wyborem miejsca nie było problemu, bo szkoła Maksa od wielu lat na studniówkę wybiera pałac pod Poznaniem organizujący takie imprezy.

- Dla mnie dobrze, bo to akurat blisko mojego domu, więc dojazd czy powrót będzie łatwy do zorganizowania i tani – nie ukrywa maturzysta. Jeśli nie odbiorą go rodzice, to zabierze się ze znajomymi. Kupno galowego stroju na studniówkę też już za nim. - Garnitur kupowałem w zeszłym roku na ślub brata. Teraz tylko musiałem dokupić większe spodnie i gotowe – cieszy się. W jego wypadku więc to jedynie koszt 150 zł. Z dodatkowych opłat zostaje mu jedynie fryzjer, ale tego nie wlicza do kosztów, bo i tak miał pójść na strzyżenie, i alkohol – to jakieś 50 zł. Teraz przed nim już jedynie szlifowanie układu poloneza. - Ćwiczymy od października, raz w tygodniu na długiej przerwie. Ale mamy bardzo okrojony układ – zaznacza. Studniówkę jego szkoła ma 7 lutego.

Studniówki 2026. Po znajomości, bo taniej

Piotrek z Ostrowca Świętokrzyskiego swojego poloneza zatańczy tydzień wcześniej. Bal jego szkoła także ma w restauracji 20 km pod miastem, więc dowóz i odbiór z lokalu planuje ustalić z rodzicami, żeby nie trzeba było zamawiać taksówki. Za osobę w szkole Piotrka płaciło się 610 zł, za osobę towarzyszącą – 210 zł. Pozostałe zakupy jak garnitur, koszula, krawat, buty dopiero przed nim. - W weekend może gdzieś podjadę albo na początku przyszłego tygodnia. U mnie na spokojnie - planuje. Na pewno jednak nie będzie to strój jednorazowy, bo zestaw ma zamiar wykorzystać jeszcze nie jeden raz, np. na maturę.

U dziewczyn przygotowań i wydatków jest znacznie więcej. Dlatego np. Hania, tegoroczna maturzystka z Tychów, stara się oszczędzić na czym się da. Sama więc się maluje i czesze. - Większość dziewczyn ode mnie z klasy  też raczej stawia na samodzielne makijaże i fryzury. Ewentualnie dogadują się między sobą, albo jeśli jakaś mama ma np. salon kosmetyczny, to tam się umawiają, żeby było taniej po znajomości - opowiada.

Redakcja poleca

Hania rok temu jako osoba towarzysząca była już na studniówce, więc sukienkę ma z zeszłego roku. - Kupiłam wtedy długą, granatową kreację, jest uniwersalna, więc będzie pasować i teraz. Takie teraz w większości dziewczyny wybierają – mówi. Planuje jedynie zmienić dodatki, takie jak buty i biżuterię. To i tak pewnie będzie ją kosztowało min. 150 zł. - Pod koniec grudnia kiedy rozmawiałam z koleżankami, to niektóre jeszcze kupno sukienki miały przed sobą. Ja akurat swoją kupowałam w galerii, bo chciałam przymierzyć, sprawdzić, jak będzie leżała, ale spora część zamawia przez internet – opowiada. Bal szkoły Hani jest 24 stycznia.

Część klasy planowała zorganizować sobie luksusowy dojazd do restauracji, gdzie ma być studniówka, i zamówić limuzynę, ale Hania zapewne umówi się ze znajomymi i zamówi po prostu taksówkę. Restauracja co prawda jest pod Tychami, ale na Śląsku, jak tłumaczy, odległości między miastami są niewielkie, więc i koszty dojazdów powinny się zamknąć w 50 zł. Za salę maturzystka płaci 600 zł, plus 270 zł za osobę towarzyszącą. W tym jest już fotograf, kamerzysta, DJ i kolacja dla nauczycieli.

Studniówki 2026 nawet za 4 tys.

Andżelika, maturzystka z Radomia, szacuje: - Na studniówkę da się wydać nawet do 4 tys. zł. U niej za salę (w tym jest kolacja, już alkoholem zapewnionym przez salę, DJ, fotograf, miejsca dla nauczycieli) płaci się 900 zł, plus 300 zł za osobę towarzyszącą. Koszt sukienki to minimum 400 zł, bo przeważają w większości długie, balowe, jak słyszy od koleżanek. Do tego makijaż 300 zł, fryzjer 300 zł, paznokcie 150 zł i wszystkie dodatki do kreacji, jak buty (szpilki i drugie płaskie na zmianę), biżuteria, torebka, bielizna pasująca pod sukienkę – za to może wyjść nawet 1 tys. zł.

W jej szkole trzeba uszyć osobny strój do poloneza – czarną spódnicę i bluzkę – to kolejne 200 zł. Dojazd też będzie kosztować, bo dworek, gdzie szkoła Andżeliki ma studniówkę, znajduje się 20 km pod Radomiem – w dwie strony taksówka wyniesie pewnie min. 50 zł na osobę. 4 tys. spokojnie się więc uzbiera.

Stąd każdy tnie koszty jak może. - Traf chciał, że moja kuzynka ma tydzień po mnie studniówkę. Pojechałyśmy zaraz po świętach do centrum handlowego do Nadarzyna i kupiłyśmy sukienkę na pół – najpierw ja w niej pójdę, potem ona – cieszy się Andżelika. Dzięki temu za kreację zapłaciła zamiast 900 zł – 450 zł. - Będę tylko musiała się trzymać z dala od stołu, żeby nikt mnie nie oblał czymś przez przypadek i nie zniszczył sukienki – śmieje się. Do kupienia zostały jej jeszcze dodatki takie jak np. buty, więc nie wie, ile na to wyda.

Redakcja poleca

Na paznokcie jak większość nastolatek w jej wieku chodzi regularnie, więc za manicure zapłaci 130 zł. Andżelika postanowiła za to, że sama się uczesze i umaluje. - Ze względu na wydatki mało kto decyduje się na wszystko: fryzjera, paznokcie i makijaż. Raczej jak ktoś ma np. umówionego fryzjera, to już makijaż robi sam i na odwrót – mówi. Z tańczenia poloneza także zrezygnowała, więc i szycie dodatkowego ubrania odpada. W pewnym momencie padł też pomysł zamówienia limuzyny, ale klasa stwierdziła, że nie ma co przesadzać i każdy organizuje własny transport. Jak mówi Andżelika, gdyby to młodzież miała o wszystkim decydować, koszty były jeszcze niższe.

Studniówki 2026 dla ucznia czy rodzica?

Dodatkowych atrakcji nie brakuje. Tak jak już dobrych kilkanaście lat temu polskie studniówki przeniosły się z sal gimnastycznych do dworków i pałaców, tak dziś standardem stają się też fotobudki, ścianki na zdjęcia, czy pokazy artystyczne układane przed wynajmowanych choreografów. Wszystko to zazwyczaj bardziej wychodzi od rodziców niż od uczniów - ci zazwyczaj pytani o takie atrakcje, niewiele wiedzą i niewiele ich to obchodzi.

Np. w szkole Andżeliki komitet studniówkowy wymyślił czarno-złoty temat przewodni balu, w związku z tym zaproszenia dla nauczycieli, bo takie te trzeba przygotować, postanowił oddać do złotnika. - Wyszły okropne, żółte, ale rodzice się uparli – stwierdza Andżelika. Takie same trzeba było też kupić dla osób towarzyszących, bo bez takich zaproszeń – jak zapowiedział komitet studniówkowy – nie wejdzie się na bal.

Młodzież zresztą marzyła, żeby imprezę mieć w zupełnie innej sali, bliżej miasta, ale komitet postawił na swoim. Podobnie jak w wypadku szycia ubrań do poloneza i choreografa wynajętego ze szkoły tańca. Najbardziej jednak Andżelikę poruszył zapis w regulaminie studniówki dotyczący sukienek. - Mamy mieć długie i czarne, inaczej nie wpuszczą nas na salę. Przecież nawet na pogrzebie nie wszyscy ubierają się na czarno – stwierdza. Sama kupiła wymarzoną błękitną.

- Kilka dziewczyn też postawiło na inne kolory i boi się, czy ich wpuszczą. Niektóre chciały np. czerwone, ale wolały nie ryzykować i na jedyny taki bal w życiu musiały kupić coś, co nie do końca im się podoba – przyznaje maturzystka. - Komitet studniówkowy bardzo lubi organizować nam wydarzenie, które miało być nasze, a wybiera wszystko pod siebie. Rozumiem, że rodzice płacą i że to nie są de facto nasze pieniądze, słyszałam ten argument od komitetu wielokrotnie, ale to jest nasza zabawa, nasza studniówka, nie rodziców. Zresztą moi rodzice powtarzają mi to samo, że to ja mam się dobrze bawić, a nie dorośli - dodaje z goryczą.

Rodzicu nie wtrącaj się

Takich awantur z dorosłymi, którzy chcą dorosłym maturzystom organizować studniówkę, jest więcej. - U nas był problem z zaproszeniami. Nauczycielom się nie podobały, nie podobało się im też to, że zapraszaliśmy ich na przerwach, zagrozili, że nie przyjdą, więc zaproszenia były poprawiane, zamawiane jeszcze raz. Zamieszanie było niemałe – opowiada Piotrek. Klasa Hani z kolei walczyła z wuefistką o poloneza. - Nauczycielka wymyśliła, że będzie niestandardowy układ. Ma być pełny trudnych, skomplikowanych figur i przede wszystkim nie do muzyki z „Pana Tadeusza”. Nam zupełnie na tym nie zależało. Dogadanie się nie było łatwe – wspomina maturzystka.

Im bardziej termin studniówki się zbliża, tym jej temat ożywa, ale dyskusje dotyczą raczej problemów i konfliktowych kwestii, a nie radości z takiego wydarzenia. Dlatego uczniowie zgodnie stwierdzają, że im mniej dorośli wtrącaliby się w organizacje takich imprez, tym kosztów i scysji byłoby mniej. 

- Prób poloneza, na który – przypominam - są szyte specjalne stroje i wynajęty jest choreograf, było bardzo mało. Mamy drogie, brzydkie zaproszenia, nie wiadomo, czy wszyscy zostaną wpuszczeni na salę, której zresztą nie chcieliśmy. Ale staramy się mimo wszystko na tę studniówkę cieszyć - podsumowuje Andżelika. Do jej balu zostały niespełna dwa tygodnie, więc liczy, że teraz ostanie przygotowania pójdą już nieco lepiej i odbędą się w lepszej atmosferze.

Źródło: Radio ZET

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET