`

Co przyniesie nowy rok w edukacji? Nauczycielka Roku: "Mam takie jedno marzenie na 2026 rok"

7 min. czytania
07.01.2026 06:02
Obserwuj nas na Google

- Trendem, którym trzeba się zaopiekować, będzie na pewno sztuczna inteligencja. Jeżeli nie pójdziemy trochę w tę stronę, to szkoła się stanie jeszcze bardziej gombrowiczowska niż była wcześniej. Ale mimo wszystko w 2026 roku czeka na nas dużo fajnych rzeczy w edukacji - przekonuje w rozmowie z RadioZET.pl Agnieszka Kopacz, Nauczycielka Roku 2025.

Agnieszka Kopacz
fot. Anita Walczewska/East News

Przez ostatnie lata szkoła w Polsce przechodziła szereg zmian i reform. Od września 2026 roku w podstawówkach w klasach pierwszych i czwartych miała rozpocząć się kolejna reforma, ale zawetował ją prezydent Nawrocki. Czy mimo wszystko wejdzie ona w życie, jakie wyzwania stoją przed szkołą, co dobrego nas czeka w edukacji w 2026 roku i co najbardziej przydałoby się uczniom, nauczycielom i rodzicom w nowym roku? O tym m.in. w rozmowie z Agnieszką Kopacz, Nauczycielką Roku 2025. 

Agnieszka Kopacz, nauczycielka polskiego i informatyki w I LO w Sopocie, Nauczycielka Roku 2025: - Wszystkiego dobrego w nowym roku.

Aleksandra Pucułek: Dziękuję, dla pani również. A czego życzyłaby pani uczniom na 2026 rok?

- Zarówno uczniom, jak i nauczycielom życzyłabym balansu między szkołą a życiem, wyważenia tego, co trzeba zrobić, co można zrobić, a czego nie trzeba robić. Czyli tego, czego mi zabrakło wcześniej, w poprzednim roku.

Redakcja poleca

Czyli umiejętności selekcji.

- Tak, bo tendencję mamy w stronę przesady. Uczeń, któremu zależy na średniej, biegnie często po trupach do celu. Za cenę odpoczynku, pasji, relacji dąży do dobrych ocen, a liceum i młodość ma się jedno. Zawsze jak widzę uczniów, którzy rezygnują z tych wszystkich przestrzeni, to myślę, że jednak na ich miejscu wybrałabym inaczej. Oczywiście to jest wybór każdego z nas, natomiast ewidentnie brakuje balansu i wyważenia w edukacji.

A czego życzyłaby pani rodzicom? Bo pojawili się uczniowie, nauczyciele, to powiedzmy jeszcze o tym trzecim elemencie szkolnego systemu.

- Jako rodzic mam wrażenie, że za bardzo się przejmujemy. Cały czas myślimy, że dziecko sobie nie poradzi, że coś się stanie i tak dalej. Na przykład według mniej mój syn ma za dobre stopnie. Absurd prawda? Ale to pokazuje, że nigdy nie będziemy do końca zadowoleni. Przy samych szóstkach będziemy wątpić w to, że dziecko rzeczywiście tak wszystkiego się wyuczyło, bo przecież nie da się być perfekcyjnym w każdej dziedzinie. Jeśli z kolei oceny będą złe, to od razu pomyślimy, że nauczyciel albo uczeń sobie nie radzi. Dlatego rodzicom życzę, żeby dali dzieciakom wolność wyboru i nabrali dystansu. Zdrowy rozsądek na pewno rodzicom by się przydał.

Czyli w zasadzie dla uczniów, nauczycieli i rodziców bardzo podobne życzenia – zdrowy rozsądek i balans. A co przed nami? Z czym wchodzimy w 2026 rok, jeśli chodzi o naszą szkołę i edukację?

- Jeśli chodzi o trendy, którymi trzeba się zaopiekować, to jest nim na pewno sztuczna inteligencja, która na początku 2025 roku nie była aż tak bardzo popularna i powszechna jak u progu 2026 roku. Zarówno przed nauczycielami, jak i uczniami stoją różne wyzwania w korzystaniu z AI. Mimo tego, że na lekcjach pokazuję młodzieży, jak sztuczna inteligencja potrafi zmyślać, to wciąż nie brakuje uczniów, którzy stwierdzają, że nie chce im się czegoś sprawdzić, zrobić samodzielnie i bezrefleksyjnie wierzą czatowi, a potem piszą głupoty w pracach.

Redakcja poleca

Po drugie, na przykład u mnie w szkole nie było żadnego szkolenia ze sztucznej inteligencji dla kadry. Sama znalazłam, zrobiłam sobie szkolenie z AI, ale ono właściwie nie pokazało możliwości tych narzędzi, tylko omówione były proste prompty i ogólne zasady. A przecież sztuczna inteligencja ma ogromny potencjał. Jeżeli nie pójdziemy trochę w tę stronę, nie zaakceptujemy faktu, że coś się zmieniło, to szkoła się stanie jeszcze bardziej gombrowiczowska niż była wcześniej, bo - powiedzmy sobie szczerze – książka sama w sobie już się nie broni. A na pewno nie taka, która nie jest aktualna.

Na środę po przerwie świątecznej dla klasy maturalnej mam przygotowany felieton Michała Rusinka „Książę pan dzieli się z nami kolędą "Bóg się rodzi". A Rusinek: Łaski bez”. Wydaje mi się, że dla uczniów to będzie ciekawe, bo jest to tekst, który pokazał się w ostatnich dniach i głośno było o dyskutowanej tam kwestii, więc spodziewam się, że młodzież skojarzy mniej więcej temat. Natomiast jeżeli pozostaniemy tylko w lekturach, które są zupełnie przestarzałe, to może być problem. Uczniowie już nie czytają, a na pewno mniej czytają. Tego nie odwrócimy, trzeba się zastanowić, jak działać w takiej sytuacji.

Jeśli mowa o lekturach, to co prawda reforma Kompas Jutra została zawetowana przez prezydenta, ale będzie pani wprowadzać jej założenia, elementy? MEN podobno ma zachęcać do tego nauczycieli.

- Dla szkół ponadpodstawowych w ramach tej reformy na razie jest tylko stworzony profil absolwenta i ogólne wskazówki. I akurat takie zasady wprowadzam od dawna, więc to nie jest dla mnie nic nowego. Problemem tej reformy jest to, że ona jest w próżni. To znaczy, jeżeli wprowadzamy jeden nowy element, np. nową treść, nowe podstawy programowe, a nie zmieniamy nic więcej, np. infrastruktury, to sukces zmiany będzie mierny. Gdy zobaczyłam założenia tej reformy, to powtarzałam, że ona jest naprawdę sensowna. Tylko chodzi o to, że do tego trzeba zmienić jeszcze mnóstwo innych rzeczy w szkole, jak chociażby pracownie, sprzęt, budżet, których nie zmieniamy.

Na co pani czeka w 2026 roku, czego najbardziej by pani zatem chciała?

- W zeszłym tygodniu udostępniłam post porównujący nauczycieli do innych zawodów. Chodziło mi konkretnie o udogodnienia w różnych branżach. I zaczęła się dyskusja: jakim prawem porównuję nauczyciela do kontrolera lotów, przecież to nie jest ta sama odpowiedzialność, a przecież psycholodzy sami płacą za superwizję. I to wszystko jest prawdą. Tylko chodziło mi o to, że jeśli na przykład pracujemy w permanentnym hałasie, to przydałyby się przepisy BHP określające liczbę lekcji jednego dnia, albo powinniśmy mieć zapewnione słuchawki, albo coś innego, co pomogłoby nam znieść ten hałas. Tymczasem niektórzy nauczyciele mają po 10 lekcji w 100 decybelach.

Redakcja poleca

Ale ludzie w ogóle nie odczytali sensu mojego porównania, tylko pisali, co „im się wydaje”. To pokazuje, jak wygląda nasza debata o edukacji. Bazujemy na szczątkowych informacjach i następnie próbujemy ze sobą walczyć.
Dlatego mam takie marzenie, żeby w 2026 roku w końcu nastąpił prawdziwy dialog pomiędzy rządzącymi, nauczycielami, rodzicami, w ogóle w całym społeczeństwie. Mamy tendencję do zamykania się w swoich bańkach, więc dobrze byłoby z nich wyjść.

My jako nauczyciele nie oczekujemy trzech miesięcy wakacji, których zresztą nie mamy, tylko oczekujemy tego, żebyśmy mogli w spokoju pracować. Oczekujemy zaufania do nas, a jak się czyta komentarze pod tym moim postem, to mam wrażenie jakby ludzie mieli nas za cwaniaków, którzy chcą podstępem zdobyć dodatkowe przywileje.

Często też ludzie przekładają swoje szkolne doświadczenia na ogólny obraz naszej edukacji.

- Tak, mamy też tendencję do tego, żeby myśleć o szkole, jakby zatrzymała się w czasie. I oczywiście w wypadku niektórych pewnie tak jest. Znam takich nauczycieli, ale szkoła się bardzo zmieniła przez ostatnie 10, 20 lat. Początki mojej pracy, a to jak teraz pracuję, to jest niebo a ziemia.

Agnieszka Kopacz
Fot. JAKUB STEINBORN/Polska Press/East News
Agnieszka Kopacz, Nauczycielka Roku 2025

To znaczy? Co najbardziej się zmieniło?

- Zaufanie do nas. Jak zaczynałam pracę, a zaczynałam w gimnazjum, to chociaż rodzice byli nieufni wobec mnie, bo przyszła młoda i wprowadza swoje porządki, to jak zobaczyli, że dzieciaki super funkcjonują, odnoszą sukcesy, bo miałam olimpijczyków, to byli zadowoleni i nie kwestionowali moich decyzji i tego, że dzieci muszą się dużo uczyć.

Kiedy weszła reforma Anny Zalewskiej likwidująca gimnazja, kiedy przyszły pierwsze roczniki po podstawówce do liceum, bardzo dużo się zmieniło. Gimnazjaliści myśleli bardziej skojarzeniowo, holistycznie, a dzieci po podstawówce są schematyczne, wyuczone definicji. Mają jakąś wiedzę - chociaż im dalsze roczniki tym mniejszą - ale niestety brakuje im wielu podstawowych kompetencji jak kreatywne myślenie, kojarzenie faktów. Kiedy gimnazjalistom dałam projekt, zadanie do zrobienia, to mieli wewnętrzną potrzebę kombinowania, szukania, starania się, natomiast roczniki po podstawówce już niestety tego nie mają. To jest mocno uciążliwe w codziennej pracy.

Domyślam się, że i o zaufanie ze strony rodziców teraz trudniej.

- Najczęściej jest narracja, że albo szkoła zawiniła, albo ja za dużo wymagam. Niedawno na informatyce zrobiłam np. escape room o Mickiewiczu. Wydawało mi się to ciekawe, bo trochę programowania, trochę czytania, wszystko w nieco innej formie. Super, prawda?

Owszem.

- Ale klasa humanistyczna była niemile zaskoczona i stwierdziła: „ale pani każe nam myśleć”, „ale to jest trudne”. Niesamowite, że w szkole trzeba myśleć i się wysilić. Oczywiście wiadomo, że narracje uczniowskie są różne, natomiast oni rzeczywiście usiedli przed zadaniami i totalnie nie wiedzieli, od czego zacząć, czekali na instrukcję. Myśleli, że im powiem krok po kroku, co mają zrobić.

To nie nastraja dobrze. Z jednej strony uczniowie mówią, że brakuje im w szkole praktyki, poczucia, że to czego się uczą, do czegoś im się przyda, a z drugiej strony, gdy takie elementy dostają, wolą schemat i definicję. Mimo wszystko jakieś pozytywy na 2026 rok dla szkoły i edukacji. Coś dobrego nas czeka?

- Czeka na nas dużo fajnych rzeczy, dlatego że mimo wszystko nauczyciele są zaangażowani i mamy też zaangażowanych uczniów. Np. na początku stycznia podsumuję drugą edycję mojego projektu, który łączy informatykę i doradztwo zawodowe. Uczniowie wymyślili fantastyczne firmy, współpracowali przy tym z przedsiębiorstwami i rozbudowali swoje koncepcje o różne narzędzia związane na przykład ze sztuczną inteligencją. Wkręciłam się też teraz w Canva Code, to jest nowa opcja w Canvie, dzięki której można bezpośrednio zaprogramować coś i zrobić interaktywne narzędzia dla młodzieży. Nie jest więc tak, że uczniowie, nauczyciele nic nie robią, tylko przydałoby im się to życie szkolne ułatwić.

W związku ze zmianami przepisów dotyczących wypłat za godziny ponadwymiarowe wracamy do wycieczek szkolnych, więc na pewno wyjazdy, wyjścia do kina, teatru wrócą. Zresztą z moją klasą już jesteśmy umówieni na wycieczkę w tym roku. Myślę, że mnóstwo nauczycieli zauważyło także przemęczenie u siebie, więc będą oni dbali bardziej o swój dobrostan, dzięki czemu poprawi się też ogólne życie szkolne. Bo mniej wypalenia zawodowego to na pewno poprawa atmosfery.

Źródło: Radio ZET

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET