„Sytuacja skandaliczna i kuriozalna”. Ekolodzy krytykują, TPN odpowiada
Tatrzański Park Narodowy reaguje na zarzuty ekologów w sprawie budowy stacji narciarskiej na Nosalu. Przedsięwzięcie wymaga wycięcia ponad hektara lasu. Władze TPN, który jest inwestorem, wystąpiły do burmistrza Zakopanego, domagając się nadania decyzji dotyczącej powstania stacji na Nosalu rygoru natychmiastowej wykonalności. Tymczasem decyzję skarżą ekolodzy z Pracowni na rzecz Wszystkich Istot.
– Instytucja, która ma stać na straży ochrony przyrody, będzie budować stację narciarską w parku narodowym – komentuje Radosław Ślusarczyk z proekologicznego stowarzyszenia Pracownia na rzecz Wszystkich Istot. – Sytuacja jest skandaliczna i kuriozalna – dodaje w rozmowie z reporterem Radia ZET Przemkiem Tarankiem.
Nosal to jeden z popularniejszych wśród turystów szczytów Tatr Zachodnich. Na jego północnej stronie znajduje się stok narciarski i kilka wyciągów, nartostradą można zjechać przez Nosalową Przełęcz do Kuźnic. Jeśli projekt TPN dojdzie do skutku, a protest ekologów nie zostanie uwzględniony, na Nosalu powstanie także stacja narciarska.
Budowa stacji narciarskiej na Nosalu kontra ekolodzy
– Wiemy z badań naukowych, że ta inwestycja będzie znacząco negatywnie oddziaływała na tatrzańską przyrodę i obszar Natura 2000. Wszystkie głosy naukowe zostały zignorowane, burmistrz w październiku wydał decyzję środowiskową. A co skandaliczne – do tej decyzji zezwalającej na inwestycję sam dyrektor TPN poprosił o nadanie rygoru natychmiastowej wykonalności – mówi Ślusarczyk i wyjaśnia: – To specjalna klauzula, dzięki której inwestor nie musi czekać na zbadanie sprawy przez niezależny sąd. Otwiera ścieżkę do szybkiego wejścia w teren, zniszczenia ponad hektara bardzo cennego lasu w TPN, zagraża sokołowi wędrownemu i orłowi przedniemu, który miał lęgi i gniazdował w pobliżu Nosala. Negatywnie wpłynie też na bytujące w Tatrach niedźwiedzie. Opinie naukowców w tej sprawie też zostały zignorowane – dodaje.
Zarzuty ekologów w tej sprawie odpiera w rozmowie z Radiem ZET dyrektor Tatrzańskiego Parku Narodowego, Szymon Ziobrowski. – W ramach przygotowania inwestycji przygotowaliśmy rzetelny raport oddziaływania na środowisko, wykonaliśmy wiele inwentaryzacji, wiele ekspertyz, między innymi szczegółową inwentaryzację dendrologiczną, robiliśmy kilkukrotnie inwentaryzację florystyczną, żeby naprawdę potwierdzić lub zaprzeczyć temu, że tam są jakieś szczególnie istotne, ważne gatunki – wymienia. – Na podstawie tego został przygotowany raport, który stwierdza, że to przedsięwzięcie nie ma istotnego, znaczącego oddziaływania na przyrodę – przekonuje.
Ziobrowski tłumaczy też, dlaczego TPN został inwestorem. Odnosi się między innymi do podjętej przez Ślusarczyka kwestii zwierząt bytujących w okolicy, w której ma powstać stacja narciarska.
– Właśnie fakt występowania w rejonie Nosala tych gatunków przemawia za tym, żeby to park był opiekunem czy organizatorem tej inwestycji. Jeżeli doszłoby na przykład do tego, że pojawiają się loty godowe orła, to park może wstrzymać na przykład działanie wyciągów. Czas pracy wyciągu też jest ograniczony do okresu od 10 listopada do 31 marca, a więc jak na warunki zimowe bardzo krótko – mówi Ziobrowski w rozmowie z reporterem Radia ZET.
TPN się tłumaczy
Ale te argumenty nie przekonują ekologów. Po co w tej sytuacji rygor natychmiastowej wykonalności? – pyta Ślusarczyk. Jego zdaniem jeżeli dyrektorowi TPN nie spieszyłoby się tak bardzo i chciałby chronić tatrzańską przyrodę, nie składałby wniosku o nadanie decyzji rygoru natychmiastowej wykonalności. Według ekologa rozsądnym rozwiązaniem byłoby poczekać na rozstrzygnięcie sprawy w sądzie, a pośpiech ze strony dyrektora Tatrzańskiego Parku Narodowego wskazuje, że jednoznacznie opowiedział się on po stronie inwestycji.
Zapytaliśmy Szymona Ziobrowskiego, dlaczego wystąpił o nadanie decyzji środowiskowej rygoru natychmiastowej wykonalności. Dyrektor TPN twierdzi, że przemawia za tym interes publiczny. – Rygor natychmiastowej wykonalności wydał kompetentny organ – w tym przypadku Urząd Miasta Zakopane. A może być nadawany tylko przedsięwzięciom o szczególnym przeznaczeniu, istotności dla interesu publicznego. I Urząd Miasta stwierdził, że to jest dokładnie taki rodzaj przedsięwzięcia – przekonuje. Twierdzi, że w przypadku Nosala chodzi o uprawianie sportu ważnego z punktu widzenia interesu państwa.
– To nie jest budowa nowego przedsięwzięcia, tylko rewitalizacja czy odtwarzanie funkcji narciarskiej, która tam już była. To nie dzieje się w sercu Tatr. Wyciąg na Nosalu w podobnej formie funkcjonował przez wiele lat. Rozgrywano tam międzynarodowe zawody, trenowało wielu wybitnych sportowców. Po drugie, młodzież na Podhalu naprawdę nie ma gdzie trenować – mówi.
Zdaniem dyrektora TPN budowa stacji narciarskiej na Nosalu to „balansowanie między celami przyrodniczymi a sportowymi”. Wylicza, że byłaby to kolejna inwestycja spośród wielu „o takim charakterze położonych na terenie parku: wielka krokiew, kompleks średnich krokwi, dzisiaj budowany stadion lodowy, trasy biegowe”.
– Po prostu mamy taką, a nie inną geografię tego kraju, która akurat powoduje, że mamy jedyne góry typu alpejskiego w tym konkretnym miejscu – dodaje Ziobrowski.
Pracownia na rzecz Wszystkich Istot przypomina, że Tatrzański Park Narodowy został powołany po to, by dbać o interes publiczny, jakim jest ochrona przyrody w jedynym w Polsce parku wysokogórskim. Kilka dni temu organizacja zaskarżyła październikową decyzję środowiskową w sprawie budowy stacji narciarskiej na Nosalu do Samorządowego Kolegium Odwoławczego.
Źródło: Radio ZET
- Zuchwałe włamanie w Ministerstwie Klimatu. Zniknęły wartościowe eksponaty
- To może czekać Maksymiliana F. w więzieniu. Słowa strażnika szokują
- Paulina Hennig-Kloska nie zostanie ministrą klimatu. "Nie potrafiła się wytłumaczyć"
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET