Szokująca napaść na 9-latka. "Powiedzieli: «Zrobimy to w szatni»"
W jednej z prywatnych szkół we Wrocławiu doszło do szokującego incydentu. Z relacji ojca 9-letniego chłopca wynika, że jego syn został pobity. - Gdy odebrałem go ze szkoły, był cały roztrzęsiony i w samochodzie wszystko mi opowiedział - relacjonował mężczyzna w rozmowie z "Faktem". Głos w sprawie zabrała również szkoła.
- Pod koniec marca doszło do bójki między trójką uczniów prywatnej szkoły we Wrocławiu
- Z relacji ojca dziecka wynika, że - zanim doszło do bójki - chłopiec podejrzewał, że jego koledzy planują atak
- W sprawę zaangażowani są m.in.: policja, dyrekcja placówki, pedagog i psycholog szkolny, wychowawca klasy i wychowawca świetlicy
Wrocław. Pobicie 9-letniego chłopca w szkole
Do dramatu 9-letniego ucznia Prywatnej Szkoły Podstawowej Parnas we Wrocławiu miało dojść w piątek (28 marca). Wówczas cała klasa wybrała się na zajęcia do aquaparku. Z relacji ojca dziecka wynika, że - zanim doszło do bójki - chłopiec podejrzewał, że jego koledzy coś planują. - Słyszał, jak dwaj chłopcy z jego klasy na początku zajęć w aquaparku powiedzieli między sobą: "Zrobimy to w szatni". Chodziło o atak na mojego syna. Zrobili to we dwóch, okładali go na tyle mocno, że odniósł obrażenia - relacjonował mężczyzna w rozmowie z "Faktem". - Do dzisiaj mój syn ma guzy i ślady. Gdy odebrałem go ze szkoły, był cały roztrzęsiony i w samochodzie wszystko mi opowiedział - dodał.
9-latek został odwieziony na Szpitalny Oddział Ratunkowy, gdzie przebadali go lekarze. W poniedziałek z wystawioną przez nich dokumentacją ojciec wybrał się z synem na obdukcję. Jak poinformował "Fakt", lekarz sądowy potwierdził, że obrażenia widoczne u dziecka są typowe dla pobicia i powodują rozstrój zdrowia poniżej siedmiu dni. Z informacji przekazywanych przez ojca chłopca wynika, że już od dawna nie dogadywał się z tymi dwoma kolegami; sprawa miała być zgłaszana do wychowawcy, jednak sytuacja się nie poprawiała.
Szkoła zabrała głos w sprawie pobicia dziecka
Po groźnym incydencie rodzice dziecka postanowili spotkać się z wychowawcą i pedagogiem szkolnym, z prawnikami udali się do dyrektora. Sytuację skomentował również Piotr Orlik, rzecznik prasowy grupy TEB Edukacja, do której należy Prywatna Szkoła Podstawowa Parnas. Jak zaznaczył w rozmowie z "Faktem", już podczas pierwszej wizyty rodzice ucznia odmówili wsparcia psychologicznego, które "w pierwszej kolejności" zaproponowała szkoła. Dodatkowo w przesłanym stanowisku rzecznik podkreślił, że pomiędzy trójką uczniów drugiej klasy doszło tego dnia do bójki, jednak należy pamiętać, że są to dzieci, które "dopiero uczą się wyrażania emocji, chronienia swoich granic i respektowania granic innych".
"Naszą rolą - dorosłych - jest nauczenie ich tego, a w przypadku zachowań powszechnie nieakceptowalnych (jak stosowanie przemocy w jakiejkolwiek formie) tłumaczenie, dlaczego nie powinniśmy tak postępować i jakie mogą być konsekwencje takiego zachowania" - dodał przedstawiciel szkoły. Placówka zawiadomiła Kuratorium Oświaty. W sprawę zaangażowani są też: policja, dyrekcja placówki, pedagog i psycholog szkolny, wychowawca klasy i wychowawca świetlicy, rzecznik praw ucznia TEB Edukacja i przedstawiciele organu prowadzącego. Zdaniem ojca chłopca szkoła - do czasu nagłośnienia sprawy w mediach - bagatelizowała całą sytuację.
Źródło: Radio ZET/Fakt
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET