Tadeusz Duda jak Jacek Jaworek? “Obaj czuli się ofiarami, ale Duda jest bardziej niebezpieczny”
- Jacek Jaworek miał rys narcystyczno-psychopatyczny, który utrzymał go przy życiu przez trzy lata. Tadeusz Duda ukrywa się od czterech dni, trudno stwierdzić, jak duże są w nim emocje - mówi w rozmowie z RadioZET.pl profiler Jan Gołębiowski. Czy Tadeusz Duda może podzielić los Jacka Jaworka?
Z tego artykułu dowiesz się:
- Co łączy zbrodnie w Borowcach pod Częstochową i w Starej Wsi koło Limanowej?
- Jakie są podobieństwa między Jackiem Jaworkiem a Tadeuszem Dudą?
- Który z zabójców jest bardziej niebezpieczny?
W lipcu 2021 roku Jacek Jaworek zastrzelił trzyosobową rodzinę w Borowcach pod Częstochową. Uciekł z miejsca zbrodni i przez trzy lata ukrywał się przed policją. Mężczyznę poszukiwała policja nie tylko w Polsce, ale i na całym świecie. Wystawiono za nim list gończy.
Profiler kryminalny, były psycholog policyjny Jan Gołębiowski uważa, że okoliczności podwójnego zabójstwa w Starej Wsi pod Limanową, do której doszło w piątek 27 czerwca, są podobne do zbrodni popełnionej przez Jacka Jaworka. - Mężczyzna strzela do członków swojej rodziny. Używa tym celu broni palnej. Nie popełnia od razu samobójstwa poagresyjnego - komentuje Gołębiowski.
Co zrobi Duda? “Większość ludzi ma wyrzuty sumienia”
Były psycholog policyjny tłumaczy, że najczęściej sprawcy podobnych zbrodni popełniają samobójstwo już nawet po kilku minutach od dokonania zabójstwa. Czasami czas wydłuża się do kilku godzin. W końcu jednak zdają sobie sprawę, że pójdą na długie lata do więzienia i zostaną napiętnowani społecznie za swoje czyny. Wówczas popełniają samobójstwo poagresyjne.
- Patrząc z ich perspektywy, oni czują się ofiarami. Zostali skrzywdzeni przez swoich najbliższych. Dlatego mszczą się na nich. Pytanie, co zrobią, jak opadną w nich emocje. Większość ludzi bez rysu narcystyczno-psychopatycznego po zbrodni ma wyrzuty sumienia. Odczuwa również lęk i strach przed konsekwencjami zarówno prawnymi, jak i społecznymi - mówi Gołębiowski.
Jacek Jaworek ukrywał się przez trzy lata przed organami ścigania. Jego zwłoki odnalazły przypadkowe osoby. Przyczyną śmierci mężczyzny były obrażenia głowy powstałe w wyniku jednokrotnego postrzelenia z broni palnej. Na ciele nie znaleziono innych obrażeń.
- Jaworek ewidentnie miał rys narcystyczno-psychopatyczny, który utrzymał go przy życiu przez trzy lata. Dopiero jak miał dość, to się zabił. Tadeusz Duda ukrywa się od czterech dni, więc trudno stwierdzić, jak duże są w nim emocje - wyjaśnia ekspert.
Nie wiadomo, czy Tadeusza Duda wciąż żyje. Dzień po zbrodni miał próbować dostać się do swojego domu. Dostrzegli go jednak policjanci. Mężczyzna zdołał uciec. - To są tylko moje hipotezy, ale możemy zakładać, że chciał wrócić do domu po jakieś swoje rzeczy, np. amunicję. Po co? Być może, żeby kogoś jeszcze zabić lub podjąć konfrontację z policją - snuje domysły profiler.
Co łączy Jaworka i Dudę?
Według Gołębiowskiego na tym etapie jest za wcześnie, aby mówić o tożsamych profilach obu sprawców. Ekspert wskazuje jednak na kilka wspólnych cech. - Jaworek tak samo jak Duda miał problemy z prawem na tle rodzinnym. W obu przypadkach inny był jednak mechanizm inicjacyjny - mówi profiler.
Jaworek zastrzelił swoich bliskich, bo kłócił się z nimi o dom po rodzicach. Miał też sprawę o alimenty z żoną, ale jej nie skrzywdził. W przypadku Tadeusza Dudy prawdopodobnym motywem zbrodni była zemsta za obciążające mężczyznę zeznania bliskich w sprawie o znęcanie się nad rodziną.
- Prawdopodobnie ważną dla niego osobą, wpisaną w jego system rodzinny, jest żona. Zaczął od próby zabójstwa teściowej, być może następna miała być jego żona. Była jednak w pracy i to mogło uratować jej życie. Później wylał swoją nienawiść na córkę i zięcia - analizuje Gołębiowski.
Zbrodnie w Borowcach i w Starej Wsi łączy również miejsce jej popełnienia. Obie wydarzyły się w małych wioskach otoczonych lasami. Takie okoliczności sprzyjają sprawcom, którzy planują dokonać zabójstwa i następnie ukrywać się przed policją. - Tadeusz Duda na pewno słyszał o Jaworku, bo mówiło się o nim w całej Polsce. Nie mogło mu to umknąć. Natomiast jak bardzo świadomie Duda nawiązuje do niego, to trudno powiedzieć - mówi profiler.
Duda bardziej niebezpieczny niż Jaworek. “Jest kłusownikiem”
Polskie organy ścigania wyciągnęły wnioski po sprawie z Jackiem Jaworkiem. Zaangażowano dużo większe siły, niż było to trzy lata temu. W akcji biorą udział nawet kontrterroryści. Wszystko po to, aby uniknąć ucieczki Dudy, jak to było w przypadku Jaworka, lub aktu samobójstwa.
- Tadeusz Duda jest niebezpieczny. Istnieje podejrzenie, że będzie stawiał opór. Kontrterroryści czekają w gotowości. Gdy mężczyzna zostanie zlokalizowany, to wkroczą do akcji, chyba że policjanci wcześniej dokonają zatrzymania - wyjaśnia w rozmowie z RadioZET.pl były dowódca wrocławskiego oddziału antyterrorystów Grzegorz “Cichy” Mikołajczyk.
Według byłego policjanta Dariuszego Lorantego Duda jest bardziej niebezpieczny niż Jaworek. - Mamy do czynienia z kłusownikiem, czyli osobą, która umie się ukryć. Jeżeli ktoś potrafi schować się przed zwierzęciem, to bez problemu zrobi to przed człowiekiem - uważa były funkcjonariusz policji.
Policja przekazała, że w akcji bierze udział 100 kontrterrorystów. Tak duża liczba specjalnie wyszkolonych policjantów jest spowodowana olbrzymim terenem poszukiwań. Jeden zespół liczy od 10 do 20 funkcjonariuszy. - W planie operacyjnym określa się, jakie sektory będą “czesane”. Na jeden sektor przewidziana jest jedna grupa uderzeniowa. Jeżeli podejrzany się w nim pojawi, albo trzeba będzie wyciągnąć go z budynku, to policja otoczy ten teren kordonem i wezwie pozostałe siły: drony, śmigłowce i kontrterrorystów - mówi Mikołajczyk.
Tadeusz Duda zamordował członków swojej rodziny, strzelając do nich z broni myśliwskiej typu sztucer. Policja potwierdziła, że była to broń samodzielnej produkcji, co nie zmienia faktu, że jest niebezpieczna. - To jest snajperka z celownikiem optycznym. Jeżeli ktoś zrobił taką broń, to potrafi też się nią posługiwać. On może przyczaić się gdzieś na drzewie i zacząć strzelać. Jeżeli wcześniej polował w lesie, to zapewne ma w nim swoje stanowiska i kryjówki - wyjaśnia Loranty.
W pościgu za Tadeuszem Dudą zaangażowani są funkcjonariusze różnych służb z całego kraju. Policję wspiera straż pożarna, straż graniczna, a nawet wojsko. Ministerstwo Obrony Narodowej wysłało do akcji bezzałogowy dron Bayraktar. Tak duże siły nie były zainicjowane w poszukiwania Jacka Jaworka.
- Teren zalesiony i otwarty jest zawsze trudnym wyzwaniem dla policji. Ta służba działa głównie w terenach zurbanizowanych. W takich terenach jak te na limanowszczyźnie lepiej spisze się wojsko czy straż graniczna – uważa ekspert ds. bezpieczeństwa Grzegorz Mikołajczyk.
Były policjant Dariusz Loranty przypomina jednak, że zatrzymania Tadeusza Dudy może dokonać wyłącznie policja. - Wojska używa się tylko i wyłącznie w celach logistycznych. Wojskowi nie będą strzelać ani zatrzymywać podejrzanego. Może to zrobić straż graniczna, gdy będzie on w strefie przygranicznej. W kraju Unii Europejskiej, jeżeli nie mamy stanu nadzwyczajnego, do działań przeciwko przestępcom nie wolno używać wojska - podkreśla Loranty.
Jak skończy się sprawa Dudy? “Nie złapią go, jeżeli ktoś mu pomaga”
Mimo dużej akcji pościgowej wciąż nie udało się odnaleźć Tadeusza Dudy. Na służbach ciąży presja związana z porażką, jaka miała miejsce przed trzema lata, gdy ściganym był Jacek Jaworek. - Tadeusz Duda nie uciekł policji, a oddalił się miejsca przestępstwa. To jest mała, ale znacząca różnica - broni kolegów Dariusz Loranty.
Były policjant twierdzi, że na razie nie możemy porównywać sprawy Jaworka z Dudą, bo w tej pierwszej dopiero po czasie wyszły kulisy jego ucieczki. Mężczyzna ukrywał się u swojej ciotki. Czy w sprawie Tadeusza Dudy może być podobnie? Według Lorantego nawet jeżeli scenariusz działań uciekiniera może być taki sam, to policja ma związane ręce. - Nie miejmy złudzeń. Policja tylko w pewnym okresie może włączyć podsłuch na parę kontaktów i to wszystko. Muszą to być osoby z najbliższego otoczenia - tłumaczy.
To oznacza, że sprawa Tadeusza Dudy może mieć podobny koniec do historii Jacka Jaworka. - Dudy nie złapią, jeżeli ktoś trzeci mu udziela pomocy. Podobnie jak przy Jaworku, ktoś, kto będzie działał w grupie ludzi poza działaniem operacyjnym policji. Nikt nie przewidział, w przypadku Jaworka, że to będzie siostra ojca, która nie utrzymuje kontaktów z rodziną - uważa Loranty.
Źródło: Radio ZET
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET