Tak dziś wygląda tama w Stroniu Śląskim. Woda odsłoniła wszystko
Wokół pęknięcia tamy w Stroniu Śląskim cały czas jest mnóstwo emocji, związanych ze wzajemnymi oskarżeniami Wód Polskich i lokalnych władz, a także z działaniami prokuratury, która postanowiła zbadać sprawę. W sieci pojawiły się za to nagrania, jak dziś wygląda obiekt, kiedy już woda odsłoniła skalę zniszczeń.
Tak dziś wygląda tama w Stroniu Śląskim. Woda odsłoniła skalę zniszczeń
Pękniecie zapory w Stroniu Śląskim, a w efekcie zalanie tego miasta, a także Lądka-Zdroju, było jednym z najbardziej dramatycznych momentów powodzi, która spustoszyła południową i zachodnią Polskę. Woda zalewała całe miasto, a media społecznościowe pełne były nagrań, na których widać, jak żywioł niszczy domy i inne budynki oraz "przykrywa" całe ulice.
Zdjęcia pękniętej tamy czy nagrania z tego, jak przelewa się przez nią woda, bardzo szybko pojawiły się w sieci. Kiedy woda na rzece wróciła do swojego normalnego stanu, odsłoniła poziom zniszczeń dokonanych w samej zaporze. I pokazała, z jak wielkim żywiołem mierzyli się mieszkańcy terenów dotkniętych powodzią.
O zaporze w Stroniu Śląskim ostatnio mówi się sporo. W prokuraturze ruszyło bowiem postępowanie wyjaśniające w sprawie sprowadzenia katastrofy budowlanej wielkich rozmiarów. W mediach pojawiło się wiele głosów krytycznych, dotyczących zarządzania zaporą. Zaczęto sugerować zaniedbania w Wodach Polskich, ale ta organizacja wydała oświadczenie wskazujące, z jakiego powodu doszło do uszkodzenia zapory.
"Zbiornik przeciwpowodziowy w Stroniu Śląskim, wybudowany w 1907 roku od lat służył ochronie mieszkańców przed powodziami. W wyniku intensywnych opadów w dniach 13-15 września 2024 roku, zbiornik przyjął falę powodziową o natężeniu 320 m³/s, czterokrotnie przekraczająca jego maksymalną przepustowość, co doprowadziło do rozmycia zapory ziemnej” – przekazały w oświadczeniu Wody Polskie.
Później zresztą pojawiły się również zarzuty wobec władz lokalnych, z których część miała zlekceważyć, zdaniem szefowej Wód Polskich Joanny Kopczyńskiej, komunikaty ws. ewakuacji. - Pierwszą informację do burmistrza Stronia Śląskiego o konieczności ewakuacji przekazał operator zapory o 22:52 w sobotę 14 września. Podobnie było w przypadku innych miejscowości, jak Jarnołtówek i Paczków i tam zarządzono prewencyjnie ewakuację – mówiła Kopczyńska. I tam akurat udało się uniknąć zalania. Gdy następnego dnia tama puściła, dla mieszkańców Stronia na ewakuację było już za późno.
Źródło: Radio ZET
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET