`

Takiego "paragonu grozy" nad Bałtykiem jeszcze nie było. "Po prostu zgłupiałem"

2 min. czytania
01.09.2025 10:27
Obserwuj nas na Google

Internauci już przyzwyczaili się do zdjęć "paragonów grozy" znad Bałtyku, które co roku pojawiają się w mediach społecznościowych. Rachunek, jaki zobaczyli turyści w jednej ze smażalni w Sarbinowie, może jednak naprawdę przyprawić o zawrót głowy. Trzy porcje ryby kosztowały ich tyle, ile niektórych cały urlop. 

"Paragon grozy" w Sarbinowie
fot. Piotr Kamionka/ East News/ Facebook Lucy Lucy

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Jaką kwotę na paragonie zobaczyli turyści. 
  • Co wpłynęło na tak duży rachunek. 
  • Jak internauci zareagowali na "paragon grozy" w Sarbinowie. 

"Paragon grozy" na ponad 1000 zł nad Bałtykiem

"Paragony grozy" co każde wakacje wywołują emocje wśród turystów odwiedzających Bałtyk. Niektórzy twierdzą, że smażalnie rzeczywiście zawyżają ceny oferowanych przez siebie dań. Inni zauważają, że klienci często patrzą na cenę za 100 gramów ryby, nie podliczając, ile wyjdzie ich rachunek za całość. Nie ulega jednak wątpliwości, że ceny nad Bałtykiem są wysokie, o czym boleśnie przekonała się grupa przyjaciół z Cieszyna. 

Urlopowicze odwiedzili Sarbinowo, popularny kurort w woj. zachodniopomorskim nieopodal Mielna. Ich wczasy układały się pomyślnie, aż do czasu wizyty w jednej ze smażalni w kurorcie. Turyści nie zorientowali się, że ceny zależą od wagi ryby. Nie mogli uwierzyć, kiedy na stole pojawiły się dwa ogromne sandacze, każdy o wadze ok. 700 gramów (przy cenie 259,90 za kg). Największa była jednak lota, czyli popularny miętus. Waga tej ryby zbliżała się do 1,8 kg (229,90 za kg). 

Nie były to jedyne zamówienia dokonane przez przyjaciół z Cieszyna. Na ich stole znalazły się również piwa oraz sałatki. Lokal policzył sobie również ćwiartki cytryny, a nawet same przyprawy, takie jak lubczyk. Wszystko widać dokładnie na paragonie wstawionym przez turystkę na jednej z grup na Facebooku. Ostatecznie rachunek za cały obiad wyniósł 1233,94 zł. Za same ryby urlopowicze musieli zapłacić blisko 800 zł. 

Redakcja poleca

Turyści oskarżają lokal o oszustwo

"Paragon grozy" został opublikowany na jednej z grup na Facebooku przez panią Lucynę, która wraz z przyjaciółmi przyjechała na urlop do Sarbinowa. Turystka w rozmowie z "Faktem" zauważa, że knajpa wydawała im się normalna. - Nie wyglądała na luksusową, więc spodziewaliśmy się normalnych cen - tłumaczy. 

Pan Damian z Cieszyna, który również był przy odbieraniu rachunku, nie mógł uwierzyć w to, co widzi. - Gdy zobaczyłem kwotę 1233 zł, po prostu zgłupiałem. Nie wiedziałem, co robić - mówi "Faktowi" pan Damian. Turyści już po powrocie do mieszkania zauważyli, że rachunek nie został wystawiony we właściwy sposób. - To był jakiś lewy paragon! Data była sprzed trzech dni i nie było danych firmy - dodaje pan Damian. 

Jak informuje "Fakt", smażalnia w Sarbinowie zamknęła się po nagłośnieniu sprawy w internecie. Gazeta skontaktowała się z przedstawicielem smażalni, który twierdzi, że to klienci nie zapoznali się dokładnie z kartą dań. Również sam błędny rachunek miał zostać wystawiony omyłkowo, a następnie poprawiony. Teraz smażalnia zapowiada pozew sądowy związany ze wpisem turystki na Facebooku. 

Sami użytkownicy Facebooka są oburzeni cenami oferowanymi przez lokal. "Ja bym nie zapłacił", "Szczyt bezczelności, dramat, jak tak można oszukiwać ludzi?", "Najlepszy ten lubczyk" - piszą internauci w komentarzach pod "paragonem grozy". 

Źródło: Radio ZET/ Fakt 

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET