To nie koniec protestu w kopalni Turów. Tego aktywiści domagają się od Tuska

2 min. czytania
07.04.2025 23:51
Obserwuj nas na Google

Od wczesnych godzin porannych na terenie kopalni węgla brunatnego w Turowie trwa protest aktywistów Greenpeace, którzy zapewniają, że zostaną tam na noc. Domagają się wyznaczenia daty zamknięcia Turowa. Z zapewnień PGE wynika, że cała akcja nie ma wpływu na funkcjonowanie elektrowni i dostawy energii elektrycznej dla odbiorców.

Protest w kopalni Turów
fot. Greenpeace Polska
  • W poniedziałek po godzinie 4:00 grupa aktywistów - w formie protestu - weszła na działającą koparkę na terenie dolnośląskiej kopalni Turów
  • Aktywiści Greenpeace domagają się od premiera Donalda Tuska, żeby "wziął odpowiedzialność za przyszłość regionu i jego mieszkańców"
  • W związku z protestem komunikat wydała również PGE Polska Grupa Energetyczna

Protest aktywistów Greenpeace w kopalni Turów

Działacze Greenpeace weszli na teren należącej do PGE GiEK odkrywkowej Kopalni Węgla Brunatnego Turów w Bogatyni (woj. dolnośląskie) w poniedziałek rano. "Osoby okupujące jedną z potężnych koparek domagają się od premiera Tuska, żeby wreszcie wziął odpowiedzialność za przyszłość regionu i jego mieszkańców" - czytamy w poście Greenpeace Polska. W dalszej części napisano: "Zamiast udawać, że węgiel będzie spalany w nieskończoność, Donald Tusk musi pilnie wyznaczyć realną datę zamknięcia kopalni i elektrowni oraz rozpocząć pracę nad planem transformacji regionu, zapewniając wsparcie zatrudnionym w Turowie osobom". 

Protest trwa od rana, kilkanaście osób wspięło się na wielkogabarytową koparkę o wysokości 13-piętrowego bloku mieszkalnego. Zawieszono tam transparenty z podobizną premiera Donalda Tuska i hasłami: "Węgiel jest skończony. Premierze, zadbaj o ludzi", "Sprawiedliwa transformacja teraz!". W poniedziałek wieczorem Katarzyna Bilewska, szefowa działu komunikacji Greenpeace przekazała w rozmowie z PAP, że 17 aktywistów postanowiło zostać na terenie kopalni na noc. 

"Zdarzenie nie ma wpływu na funkcjonowanie elektrowni"

Komunikat w sprawie protestu aktywistów pojawił się również na profilu PGE Polskiej Grupy Energetycznej. "7 kwietnia o godzinie 4.26 grupa aktywistów wtargnęła na teren kopalni Kompleksu Turów, a następnie weszła na działającą koparkę, stwarzając bezpośrednie zagrożenie dla zdrowia oraz życia swojego i pracowników kopalni w Turowie należącej do PGE GiEK" - czytamy w komunikacie PGE. Na miejsce niezwłocznie wezwano policję, która - jak powiedział PAP komisarz Przemysław Ratajczyk z biura prasowego dolnośląskiej policji - ma "zapewnić bezpieczeństwo zarówno protestującym, jak pracownikom kopalni". Funkcjonariusze będą na terenie kopalni również w nocy. 

W dalszej części komunikatu PGE zapewniono, że zdarzenie nie ma wpływu na funkcjonowanie elektrowni i dostawy energii elektrycznej dla odbiorców. "Kompleks Turów to istotny element bezpieczeństwa krajowego systemu energetycznego. Odpowiada za ok. 8% krajowej produkcji energii. Kompleks energetyczny w Turowie zapewnia stabilne dostawy energii do polskiego systemu elektroenergetycznego i ma szczególne znaczenie w momentach, gdy produkcja energii z OZE jest niewystarczająca. W 2022 roku Generalna Dyrekcja Ochrony Środowiska wydała zgodę na wydobycie węgla w Turowie do 2044 roku" - przekazano. 

Źródło: Radio ZET/PAP

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET