To wiemy o tragedii w Ustce. Prokurator ujawnił najnowsze informacje
Koszmar w jednym z mieszkań w Ustce. Funkcjonariusz SOP rzucił się z nożem na najbliższych - życia jego 4-letniej córki nie udało się uratować. Choć sąsiad próbował interweniować, skala agresji napastnika była zbyt duża. Śledczy czekają na możliwość przesłuchania rannych członków rodziny oraz samego sprawcy, by odpowiedzieć na pytanie: co doprowadziło do tej tragedii?
Z tego artykułu dowiesz się:
- Jak doszło do tragedii w Ustce?
- Dlaczego sąsiad nie mógł przerwać ataku?
- Co wiadomo o narzędziu zbrodni użytym w napaści?
- Które osoby mogą być przesłuchane w tej sprawie?
Tragedia w Ustce. Nie żyje 4-letnia dziewczynka
Koszmarna historia z Ustki wstrząsnęła całym krajem. 4-letnia dziewczynka zginęła tam z rąk własnego ojca, który w dodatku był funkcjonariuszem Służby Ochrony Państwa. 44-letni mężczyzna zaatakował własną rodzinę, raniąc cztery osoby i samego siebie.
Radio ZET zapytało o tę sprawę w słupskiej prokuraturze. Co wiemy o tej dramatycznej historii na ten moment? - Na ten moment mogę powiedzieć, że w poniedziałek doszło do awantury w jednym z mieszkań w Ustce. O tym zdarzeniu poinformował sąsiad, który próbował interweniować w tym mieszkaniu, jednak nie dał rady przerwać napastnikowi zadawania ciosów - informuje Patryk Wegner, szef prokuratury okręgowej w Słupsku.
Funkcjonariusz SOP zaatakował rodzinę. W środę ma usłyszeć zarzuty
Napastnika obezwładniła dopiero policja. Mężczyzna trafił do szpitala w Lęborku z obrażeniami, które nie zagrażają jego życiu i zdrowiu i wkrótce usłyszy zarzuty. - Jest planowane wykonanie z nim czynności procesowych. W środę mają zostać mu przedstawione zarzuty - mówi Patryk Wegner.
Na miejscu cały czas trwają czynności. Co jakiś czas widać wchodzących i wychodzących z klatki funkcjonariuszy policji. - Co do narzędzia zbrodni, to był to prawdopodobnie nóż kuchenny lub noże kuchenne. To jest kwestia do zweryfikowania - dodaje Wegner.
Prokuratura bada sprawę napaści na rodzinę w Ustce
Na ten moment prokuratura nie podaje motywów, jakie mogły kierować 44-latkiem. - Układamy jakieś wersje śledcze, zakładamy różne sytuacje, ale jaki był motyw? Na ten temat bez przesłuchania osoby podejrzanej i pokrzywdzonych nie chcę się wypowiadać - stwierdza.
Prokurator przekazał też, że "być może będzie możliwość przesłuchania teścia i teściowej, którzy odnieśli obrażenia podczas awantury". Gdy te się zakończą, niewykluczone, że poznamy nieco więcej szczegółów dotyczących tego tragicznego wydarzenia.
Źródło: Radio ZET
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET