Wybory na Węgrzech. Jak system wyborczy wspiera partię Viktora Orbana
W niedzielę, 12 kwietnia, na Węgrzech trwają wybory parlamentarne. Rządząca koalicja Fidesz-KDNP przegrywa w sondażach z opozycyjną partią TISZA. Viktor Orban ma za sobą jednak premiującą obóz rządzący ordynację wyborczą, którą w dużej części sam stworzył.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Jak wygląda system wyborczy na Węgrzech.
- Dlaczego reforma z 2011 roku zwiększyła wagę JOW-ów.
- Jakie kontrowersje związane są z węgierskim systemem wyborczym.
- Co ma największy wpływ na wynik wyborów.
Wybory na Węgrzech. Zasady ordynacji wyborczej
Jednoizbowy węgierski parlament liczy 199 posłów. Najbardziej charakterystyczną cechą systemu wyborczego na Węgrzech jest sposób wyboru parlamentarzystów. 106 mandatów obsadzanych jest w jednomandatowych okręgach wyborczych (JOW) za pomocą głosowania większościowego. Z kolei 93 mandaty pochodzą z ogólnokrajowych list partyjnych, które rozdzielane są proporcjonalnie.
Orban zmienia zasady gry. “Zwycięzca bierze wszystko”
Reforma systemu wyborczego z 2011 roku, za którą odpowiada obóz polityczny Viktora Orbana, zwiększyła wagę JOW-ów - wcześniej ok. 46 proc. parlamentarzystów było wybieranych z tych okręgów wyborczych, dziś odsetek wzrósł do 53 proc. To rozwiązanie wzmocniło zasadę „zwycięzca bierze wszystko”. Jednocześnie zniesiono drugą turę głosowania. Mandat zdobywa kandydat, który uzyska zwykłą większość głosów.
Takie rozwiązanie pozwala Fideszowi wygrywać nawet w okręgach zdominowanych przez partie opozycyjne, gdzie głosy przeciwników rządu są rozproszone na kilku kandydatów. Najbardziej kontrowersyjnym rozwiązaniem jest tzw. premia dla zwycięzców. Na Węgrzech nadwyżka głosów zwycięzcy w JOW-ie jest doliczana do wyniku jego partii na liście ogólnokrajowej. Ten mechanizm drastycznie zwiększa szanse na zwycięstwo w wyborach dla najsilniejszych partii.
Budapeszt traci na znaczeniu, a z nim opozycja
Kolejnym kontrowersyjnym elementem jest zmiana granic okręgów wyborczych. Rysowane są one w ten sposób, aby koncentrować wyborców opozycji w kilku dużych okręgach lub „rozbijać” ich między te zdominowane przez Fidesz. Przykładem są ostatnie zmiany z 2024 roku. Budapeszt, bastion opozycji, stracił dwa mandaty na rzecz otaczającego go komitatu (odpowiednik polskiego województwa) Pest. Nowelizacja ordynacji została przeprowadzona w grudniu, gdy sondaże wskazywały na przewagę TISZY.
Rządzący zmiany tłumaczyli kwestiami demograficznymi. Populacja centrum Budapesztu spadła o 20 proc., co powodowało, że głosy tam oddawane miały nieproporcjonalnie większą wagę niż w innych częściach kraju. Dla opozycji ten ruch był jednak czysto polityczny, bo okręgi w obszarach silnie popierających Fidesz, gdzie populacja również spada, nie zostały zredukowane. Sugeruje to, że celem było osłabienie wpływów Budapesztu - bastionu opozycji.
W 2020 roku zaostrzono z kolei przepisy dotyczące rejestracji partii. Co prawda powodem był wysyp tzw. „fałszywych partii” (zakładanych np. w celu wyłudzenia dotacji), ale i to rozwiązanie sprzyja Fideszowi. Dziś, aby partia mogła wystawić listę ogólnokrajową, musi mieć kandydatów w 71 ze 106 okręgów. Często mniejsze partie opozycyjne są zmuszone do rezygnacji z samodzielnego startu lub próbują zawiązywać szerokie koalicje.
Zmarli i “turystyka wyborcza” wypaczą wynik wyborów?
Kontrowersyjne są również różnice w prawach wyborczych. Węgrzy mieszkający za granicą (bez stałego adresu na Węgrzech) mogą głosować korespondencyjnie, natomiast ci przebywający tymczasowo za granicą (posiadający adres domowy) mogą oddać głos jedynie osobiście w ambasadach lub konsulatach. Opozycja argumentuje, że system faworyzuje mniejszości etniczne zamieszkujące sąsiednie kraje (popierające Fidesz), a utrudnia udział w wyborach Węgrom, którzy wyemigrowali z kraju do pracy lub na studia i są krytyczni wobec rządu.
Takie rozwiązanie jest krytykowane nie tylko ze względu na dyskryminację jednej z grup wyborczych, ale również z powodu możliwych nadużyć. Rejestracja na liście wyborców odbywa się raz na 10 lat. Jeżeli wyborca korespondencyjny umrze w tym czasie, a jego śmierć nie zostanie zgłoszona organowi wyborczemu, to na jego adres przy każdych kolejnych wyborach będzie wysyłana lista do głosowania. Rodzi to ryzyko, że ktoś inny, np. domownicy, odda głos za zmarłą osobę.
Węgierska ordynacja wyborcza jest podatna również na tzw. turystykę wyborczą. Likwidacja wymogu posiadania faktycznego adresu zamieszkania zachęca Węgrów, zarówno z jednej, jak i drugiej strony politycznej, do głosowania w okręgach, gdzie nie ma wyraźnego faworyta. Tzw. turystyka wyborcza może mieć wpływ na ostateczny wynik wyborów.
Partia TISZA zakończy hegemonię Orbana?
Partia TISZA, której liderem jest Péter Magyar, stanowi najpoważniejsze wyzwanie dla Fideszu w wyborach na Węgrzech. W przeszłości Fidesz zdobywał ogromną przewagę w głosowaniu w JOW-ach (np. 86 proc. mandatów w 2014 r.), mimo uzyskania dużo słabszego wyniku na listach ogólnokrajowych, ponieważ głosy opozycji były rozproszone między wielu kandydatów.
Opozycja, aby pokonać rządzącego od 16 lat Viktora Orbana, w obecnym systemie wyborczym musi głosować strategiczne – skupić głosy na najsilniejszym kandydacie w każdym okręgu jednomandatowym, aby uniknąć marnowania głosów. To oznacza, że antyrządowi wyborcy muszą zrezygnować z popierania słabszych kandydatów, którzy są im bliżsi ideologicznie na rzecz najpoważniejszego lokalnego rywala Fideszu.
Według sondażu Instytutu Iranytu partia TISZA pod przewodnictwem Petera Magyara cieszy się poparciem 41 proc. ogółu społeczeństwa, a ugrupowanie Fidesz premiera Viktora Orbana - 34 proc. Żadna inna partia nie przekroczyła w badaniu 5-procentowego progu wyborczego. Wśród wyborców zdeklarowanych TISZA zdobyła 51 proc. poparcie, a Fidesz - 40 proc.
Węgrzy wybiorą w niedzielę, 12 kwietnia, 199 deputowanych do jednoizbowego Zgromadzenia Narodowego, z których 106 uzyska mandat w okręgach jednomandatowych, a pozostałych 93 zostanie wybranych z ogólnokrajowych list partyjnych. Kadencja parlamentarzystów trwa cztery lata. Od 16 lat nieprzerwanie Węgrami rządzi Viktor Orban, który jest najdłużej urzędującym premier w historii tego kraju.
Źródło: Radio ZET
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET