W tym przedszkolu dzieci jedzą, co chcą. Menu jak w restauracji
Dzieciom uczęszczającym do przedszkola nr 237 w Warszawie może pozazdrościć niejeden maluch. Wszystko za sprawą niecodziennego podejścia nauczycielek do posiłków podawanych w placówce. Przedszkolaki same decydują, co zjedzą.
- Co dzieci jedzą w przedszkolach? Pomimo wielu zmian na przestrzeni lat, bardzo często zdarza się, że maluchy wracają do domów głodne. Chodzi zwłaszcza o mniejsze dzieci, które dopiero poznają nowe smaki.
- W warszawskim przedszkolu nr 237 dzieci wybierają, co zjedzą. Jak mówi dyrektorka placówki, najważniejsze jest to, żeby dziecko jadło to, co lubi.
Tu przedszkolaki decydują, co zjedzą. Innowacyjne podejście w stołecznej placówce
Posiłki w przedszkolu to odwieczny problem dzieci i ich rodziców. Nie chodzi tylko o nadmiar słodyczy (co akurat pasuje maluchom), ale też wymyślne dania, które nie przypominają posiłków podawanych w domu. Prawdziwa zmora to warzywa i sosy. Dania z przedszkola wspomina wielu dorosłych. Moją zmorą był rozmaślony, wodnisty szpinak przyrządzony z mrożonki. Redakcyjne koleżanki pamiętają m.in. kaszę z sokiem, wątróbkę, owocowy kisiel z grudkami.
I choć sporo zmienia się w tej kwestii, w dziecięcy gust trudno trafić. Rozwiązanie znalazło przedszkole nr 237 w Warszawie, w którym to dzieci decydują, co zjedzą. Dzieci dostają talerze i same wybierają, na co mają ochotę (w ramach przygotowanego posiłku).
– Dzieci nakładają posiłki same. Dostają wszystko na półmiskach. Maluszki zaczynają od robienia sobie na śniadanie kanapek, cztero- i pięciolatki nakładają sobie same obiad. Skąd się to wzięło? Z tego, że nie wszyscy wszystko lubią. Jeżeli ja nałożę komuś na talerz znienawidzony szpinak, to ten dzieciak będzie siedział tylko nad tym szpinakiem i on go i tak nie zje. Więc dla mnie jest wartością to, że dziecko samo sobie nałoży i zdecyduje, co lubi, bo i tak zje tylko to, co lubi – wyjaśnia dyrektorka przedszkola, Grażyna Ziółek, w filmie udostępnionym na TikToku.
Podczas posiłków dzieci mogą prowadzić dyskusje, w przeciwieństwie do innych przedszkoli, gdzie jest to często zakazane.
– A czy my rozmawiamy przy stole, jedząc? No rozmawiamy! To dlaczego mamy stwarzać jakieś sztuczne, laboratoryjne sytuacje, gdzie dzieci siedzą i milcząc, zajadają – mówi Grażyna Ziółek.
Podejście opiekunów z przedszkola nr 237 w stolicy to dobry sposób, by zachęcić maluchy do jedzenia. Na etapie, gdy dziecko dopiero uczy się jedzenia "jak dorosły", zmuszanie do jedzenia dań, których nie zna, może doprowadzić do wybiórczości pokarmowej czy wręcz neofobii (gdy dziecko nie chce jeść żadnych nowych produktów). Dziecko zacznie odmawiać jedzenia kolejnych pokarmów, a sam posiłek zacznie wywoływać stres.
Źródło: Radio ZET/edziecko.pl/TikTok
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET