A. była chlubą lotnictwa Straży Granicznej. Nagle ją zawieszono. I uziemiono śmigłowce za miliony

7 min. czytania
21.01.2026 06:22
Obserwuj nas na Google

Szef personelu lotnictwa Straży Granicznej najpierw zawiesił doświadczoną pilotkę śmigłowcową w lotach, a później nie dopuścił jej do egzaminu przedłużającego uprawnienia. W efekcie helikopter kupiony za 46 mln zł przez większość czasu stoi nieużywany. Formacja musiała płacić zewnętrznym pilotom za próby techniczne. Śledztwo w tej sprawie prowadzą wewnętrzne służby i prokuratura.

Śmigłowiec Straży Granicznej
fot. WOJCIECH STROZYK/REPORTER

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Jakie problemy spotkała doświadczona pilotka SG.
  • Dlaczego zawieszono funkcjonariuszkę pomimo jej osiągnięć.
  • Jakie koszty musiała ponieść SG w związku z decyzją o zawieszeniu.
  • Dlaczego prokuratura wszczęła śledztwo w sprawie pilotki.

- To co się wyprawia w lotnictwie Straży Granicznej, przekroczyło granice absurdu. Jeśli jesteś zbyt ambitny, masz zbyt wysokie kompetencje, to szefowie zrobią wszystko, żeby cię zgnoić. Teraz padło na doświadczoną pilotkę. Jedną z najlepszych, jeśli nie najlepszą w formacji. Zamiast chwalić się takimi funkcjonariuszami, kierownictwo postanowiło jej pokazać, kto rządzi - opowiada RadioZET.pl jeden z funkcjonariuszy Biura Lotnictwa Straży Granicznej.

Nasz rozmówca tłumaczy, że nie chciał nagłaśniać problemu. Liczył, że władze SG w końcu zareagują. Po miesiącach bezczynności uznał, że dłużej milczeć nie może. Historia, którą opowiada, brzmi niewiarygodnie. Udało nam się ją jednak zweryfikować nie tylko w rozmowach z innymi funkcjonariuszami, ale też w oficjalnych dokumentach.

Najpierw w SG pilotkę chwalili. Gdy się poskarżyła, zawiesili

A. (tak będziemy nazywać funkcjonariuszkę w tekście) jest jedną z najbardziej doświadczonych pilotek w SG. Zaczynała w wojsku, ma uprawnienia pozwalające pilotować różne typy śmigłowców, ale i samoloty. To dość rzadka umiejętność. W przeszłości SG wielokrotnie chwaliło się jej aktywnością w mediach. A. zajmowała się m.in. transportem organów, uczestniczyła w wielu lotach poszukiwawczo-ratowniczych na wszystkich typach helikopterów. Jesienią 2024 roku właśnie ją wysłano, żeby pomagała podczas powodzi, która przeszła przez Opolszczyznę i Dolny Śląsk.

Pod koniec maja ubiegłego roku były już szef BL SG mjr Krzysztof Sidor wszczął postępowanie wyjaśniające wobec A., bo ta złożyła prywatny wniosek do Urzędu Lotnictwa Cywilnego o uzyskanie wyższej licencji lotniczej. Stało się to kilka dni po złożeniu przez pilotkę skargi na nierówne traktowanie i mobbing. Następnie, w połowie czerwca ubiegłego roku, szef personelu BL SG mjr Jerzy Przybyłek nakazał odsunąć A. od wykonywania "czynności lotniczych". Uzasadnienie było krótkie. Chodziło o "bezpieczeństwo lotnicze".

- Szczegółów nie znam, ale z tego co wiem, A. także nie poznała powodów. Po prostu kierownictwo podjęło decyzję, nikomu jej nie tłumacząc. Samo wszczęcie postępowania wyjaśniającego za to, że pilotka chce się doszkalać to kolejny absurd. Zwłaszcza, że wcześniej nie mogła się doprosić tych szkoleń w ramach formacji - twierdzi funkcjonariusz, z którym rozmawiamy. O tym skąd najprawdopodobniej wzięły się problemy pilotki, napiszemy za chwilę.

Redakcja poleca

Śmigłowiec nie lata, a Straż Graniczna płaci. I to nie mało

Pozornie prosta decyzja o zawieszeniu A. wywołała spore komplikacje w lotnictwie SG. Pilotka jako jedyna ma uprawnienia do latania śmigłowcem Anakonda wykorzystywanym do misji na akwenach. Co pewien czas maszyna musi przejść próbę techniczną. A. nie mogła jej przeprowadzić, bo była zawieszona. Trzeba było wynająć zewnętrznego pilota. SG musiała za to zapłacić ok. 2,5 tys. zł. I to dwukrotnie. Dodatkowo formacja opłacała wynajem części zamiennych do śmigłowca. Także od zewnętrznej firmy. To kilkaset złotych dziennie. Według naszych rozmówców w ciągu kilku miesięcy zawieszenia kwota mogła sięgnąć nawet kilkudziesięciu tysięcy złotych. Mimo tego Anakondą nikt oprócz A. nie mógł polecieć na działania w terenie.

Gdy mjr Przybyłek zorientował się, że zawieszenie pilotki pociąga za sobą konkretne koszty, po dwóch tygodniach zdecydował się na odwieszenie jej w lotach. Ale tylko szkolnych i technicznych. Lotów operacyjnych, czyli wykonywania konkretnych zadań, do których powołana jest SG, np. patrolowania granicy, A. nadal nie mogła wykonywać. Uzasadnienia decyzji kolejny raz nie podano.

18 lipca ubiegłego roku pilotka stawiła się na egzamin lotniczy. Chodziło o przedłużenie uprawnień na śmigłowiec EC 135. To najnowocześniejsza maszyna w Straży Granicznej kupiona za ponad 46 mln zł. Do służby weszła w 2020 roku. Rano egzamin wpisano do specjalnej tabeli lotów. Na miejscu stawił się instruktor. Jednak nagle mjr Przybyłek nabrał wątpliwości co do nalotu i dokumentów przedstawionych przez pilotkę. Miał zażądać oddania oryginałów książki lotów do biura. - To wbrew procedurom. Owszem instruktor prowadzący lot może żądać przedstawienia licencji, badań lekarskich czy książki lotów, ale tylko do wglądu. To wszystko jest własnością pilota. Nigdy nie spotkałem się z takim podejściem - mówi RadioZET.pl doświadczony pilot.

Egzaminator był skonsternowany. Pilotka nie chciała oddać dokumentów, bo miała obawy, co się z nimi stanie. Do egzaminu ostatecznie nie doszło. A. straciła ważność uprawnień pozwalających na wykonywanie lotów śmigłowcem EC 135. W efekcie dziś w SG jest tylko jeden pilot, który może wykonywać nim loty operacyjne.

Śmigowiec EC135 Straży Granicznej
Fot. Straż Graniczna
Śmigowiec EC135 Straży Granicznej

- Tego, co się dzieje w kontekście A., nie mogę nazwać inaczej jak sabotażem. Mamy supernowoczesny śmigłowiec za prawie 50 baniek, który jest praktycznie niewykorzystany. W ubiegłym roku wylatał operacyjnie chyba 50 godzin. Średnio w miesiącu odbywają się nim dwa loty po dwie-trzy godziny. Przez resztę czasu stoi w hangarze. Wcześniej A. przez kilka lat latała na EC 135 i nigdy nie było żadnych problemów. Ba, SG w mediach chwaliła się jej działaniami. Dziś nikt się nie przejmuje, że śmigłowiec przez większość czasu stoi. I nikt nie poniósł żadnej odpowiedzialności za tę sytuację – mówi doświadczony funkcjonariusz SG.

Pilotka skarży się na nierówne traktowanie. I zderza się ze ścianą

Decyzje dotyczące A. są o tyle zaskakujące, że SG ma ogromne problemy kadrowe. W formacji jest w sumie siedem śmigłowców rozlokowanych w czterech bazach na terenie kraju, ale zaledwie trzech pilotów, którzy mogą wykonywać na nich loty operacyjne. O zapaści lotnictwa SG pisaliśmy na RadioZET.pl wielokrotnie. Władze formacji zarzutami funkcjonariuszy się nie przejmują.

Oglądaj

A przynajmniej tak było do niedawna. Tym razem sytuacja może się zmienić. 13 października do Prokuratury Rejonowej w Pucku wpłynęło zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa przez mjr. Jerzego Przybyłka. Dotyczy m.in. przekroczenia uprawnień i niedopełnienia obowiązków. Chodzi o wspomniane wcześniej niedopuszczenie A. do egzaminu na przedłużenie uprawnień na śmigłowiec EC 135.

RadioZET.pl dotarło do uzasadnienia zawiadomienia. Czytamy w nim m.in. że "(…) mimo ogromnych braków kadrowych w lotnictwie SG i w trudnej sytuacji na granicy działając na szkodę interesu publicznego, Szef Personelu BL, na okres ponad 3 miesięcy, pozbawił lotnictwo SG pilota, który od 4 lat, bezpiecznie i systematycznie wykonuje loty operacyjne – przewóz organów, poszukiwania i ratownictwo, dyżury na granicy oraz udział w akacji powodziowej."

Z zawiadomienia wynika, że A. zgłaszała problemy do bezpośrednich przełożonych: dyrektorów Biura Lotnictwa, Komendanta Głównego SG, BSW oraz Pełnomocniczki ds. Równego Traktowania i Etyki Zawodowej. Odpowiedniej reakcji jednak nie było. W końcu wiosną ubiegłego roku sprawa wylądowała na biurku zastępczyni Komendanta Głównego Straży Granicznej gen. Wiolety Gorzkowskiej, której podlega Biuro Lotnictwa. Doszło do rozmowy, podczas której funkcjonariuszka miała otrzymać zapewnienie, że władze SG zainterweniują. Z relacji funkcjonariuszy wynika jednak, że nic takiego nie nastąpiło.

Redakcja poleca

Prokuratura wszczyna śledztwo. Dlaczego BSW zareagowało tak późno?

Dopiero po złożeniu zawiadomienia o możliwości popełnienia przestępstwa do prokuratury w Pucku zareagowało Biuro Spraw Wewnętrznych SG. Jego komendant wszczął śledztwo i złożył osobne zawiadomienie do prokuratury. Ono także dotyczy niedopuszczenia funkcjonariuszki do egzaminu. Co ciekawe wcześniej, mimo wielokrotnych interwencji A., BSW nie widziało problemu. Mimo że było o nim informowane wiele miesięcy wcześniej.

Prokurator Piotr Skiba, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Warszawie, potwierdza, że prokuratura nadzoruje śledztwo w tej spawie. Dotyczy ono "przekroczenia uprawnień przez funkcjonariusza publicznego - ustalonego oficera starszego w stopniu majora (chodzi o mjr. Przybyłka - przyp. red.) z Biura Lotnictwa Straży Granicznej w dniu 18 lipca 2025 r. w Warszawie poprzez niedopuszczenie ustalonej osoby do egzaminu na przedłużenie uprawnień TR na śmigłowcu EC135 oraz wstrzymaniem wyżej wymienionego pilota od wykonywania lotów operacyjnych, czym działał na szkodę interesu publicznego i prywatnego ustalonej osoby, to jest o czyn z art. 231 par. 1 kk." - informuje prokurator Skiba.

Na razie śledztwo jest prowadzone w sprawie. Nikomu nie postawiono zarzutów. Prokuratura gromadzi materiał dowodowy. "Termin śledztwa upływa 3 lutego 2026 r. i do tego czasu zaplanowano szereg czynności procesowych związanych z przedmiotem postępowania przygotowawczego" - dodaje prokurator Skiba.

Wróćmy jeszcze do momentu, kiedy rozpoczęły się problemy A. Nasi rozmówcy jako początek wskazują przełom 2022 i 2023 roku. Twierdzą, że poszło o pieniądze. - W lotnictwie Straży Granicznej zmieniał się system naliczania dodatków lotniczych. W efekcie A. mimo posiadania najwyższych kompetencji została poszkodowana. Zamiast zarabiać więcej, dostała niższy dodatek. Nie zgodziła się z tym rozkazem, poprosiła o jego zmianę. Gdy to nie przyniosło efektu, to poszła do sądu. Wtedy podejście szefów się zmieniło - tłumaczy funkcjonariusz.

Śmigłowiec Anakonda Straży Granicznej
Fot. PRZEMEK SWIDERSKI/REPORTER
Śmigłowiec Anakonda Straży Granicznej

Od 2023 roku konflikt zaczął się pogłębiać. Władze BL SG miały przestać odpisywać pilotce na pisma, pomijać ją w szkoleniach, nie pozwalać na loty treningowe na różnych typach śmigłowców. Efektem były kolejne skargi, a następnie śledztwa BSW oraz prokuratury.

A.: "Ta sytuacja jest dla mnie bardzo bolesna"

O odniesienie się do sprawy poprosiliśmy rzeczniczkę Komendanta Głównego SG mjr Annę Sobieską-Tekień. We wtorek (13 stycznia) zadaliśmy szczegółowe pytania dotyczące niedopuszczenia funkcjonariuszki do egzaminu, zawieszenie jej w lotach, składane skargi i działania podjęte w tej sprawie przez gen. Gorzkowską, a także późną reakcję BSW. Chcieliśmy też wiedzieć, czy w związku z prowadzonym śledztwem mjr. Przybyłka spotkały konsekwencje służbowe, np.odsunięcie od wykonywanych zadań. Pytaliśmy też o problemy kadrowe oraz niewykorzystanie śmigłowców kupionych za miliony złotych. Chcieliśmy też wiedzieć, co takiego się stało, że pilotka, którą SG chwaliło się w mediach, nagle stała się niepotrzebna i jest szykanowana.

Mjr Anna Sobieska-Tekień w odpowiedzi, którą otrzymaliśmy we wtorek (20 stycznia), nie odnosi się do większości pytań, które zadaliśmy. Natomiast przyznaje, że BSW w zawiadomieniu do prokuratury pisało o "możliwości popełnienia przestępstwa przez funkcjonariuszy Biura Lotnictwa Straży Granicznej w zakresie przekroczenia uprawnień, jak również przestępstwa przeciwko wiarygodności dokumentów." To oznacza, że sprawa może dotyczyć więcej niż jednej osoby. Rzeczniczka dodaj jednak: "Z uwagi na dobro prowadzonego postępowania Straż Graniczna nie udziela na obecnym etapie innych informacji."

O sprawie chcieliśmy porozmawiać z samą zainteresowaną. A. w rozmowie z RadioZET.pl potwierdziła nasze ustalenia. Poprosiła jednak o niepodawanie jej danych. - Nie chcę też udzielać żadnych komentarzy, dopóki trwa śledztwo. Ta sytuacja jest dla mnie bardzo bolesna, mam nadzieję, że odpowiednie organy dogłębnie ją wyjaśnią - mówi A.

Źródło: Radio ZET

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET