Wybuch gazu w Jedlinie-Zdroju. Jedna osoba zmarła, wszczęto śledztwo
W szpitalu zmarła jedna z dwóch osób poszkodowanych w wyniku wybuchu butli z gazem w kamienicy w Jedlinie-Zdroju - poinformowało w piątek Radio Wrocław. Prokuratura wszczęła śledztwo.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Jakie były skutki wybuchu gazu w Jedlinie-Zdroju.
- Dlaczego wybuch nastąpił.
- Co ustalono podczas śledztwa prokuratury dotyczącego eksplozji.
Wybuch gazu w Jedlinie-Zdroju. Zmarła jedna z poszkodowanych osób
W poniedziałek około godziny 8:30 w budynku mieszkalnym w Jedlinie-Zdroju (woj. dolnośląskie) doszło do wybuchu butli z gazem. Na miejscu zjawiły się służby, w tym dwa zastępy straży pożarnej. "Pierwszej pomocy przed przyjazdem służb udzielił druh Mateusz Skrabka wraz z kolegami z pracy. Wynieśli butlę i przystąpili do ewakuacji mieszkańców budynku" - przekazała wówczas Ochotnicza Straż Pożarna Głuszyca Górna. Dwie osoby trafiły pod opiekę Zespołu Ratownictwa Medycznego, w sumie ewakuowano sześć osób.
Eksplozja uszkodziła dach i wszystkie ściany działowe na kondygnacji. Z informacji przekazywanych w piątek przez Radio Wrocław wynika, że jedna z poszkodowanych osób zmarła w szpitalu. Prokuratura wszczęła śledztwo. - W tej sprawie wszczęliśmy postępowanie dotyczące sprowadzenia zdarzenia mającego postać wybuchu - przestępstwo zagrożone karą pozbawienia wolności od 2 do 15 lat. Czekamy na informację dotyczącą stanu tego budynku i przesłuchujemy świadków. Kobieta ma poparzone 30 proc. powierzchni ciała, natomiast mężczyzny nie udało się uratować - przekazał w rozmowie z Radiem Wrocław prokurator Tomasz Bujwid z Prokuratury Rejonowej w Wałbrzychu.
"To spowodowało wybuch"
Na miejscu zostały wykonane oględziny z udziałem biegłego. Stwierdzono wówczas, że nie doszło do rozszczelnienia instalacji gazowej. Zdaniem prokuratura najprawdopodobniej to osoby, które mieszkają w budynku, nie zakręciły gazu w kuchence, w związku z czym przez całą noc się ulatniał. - Jedna z osób rano zapaliła papierosa i to spowodowało wybuch - dodał prokurator Tomasz Bujwid. Mieszkańcom, których ewakuowano po incydencie, gmina zaproponowała tymczasowe schronienie. Nikt jednak nie skorzystał z tej opcji - większość osób przeniosła się do swoich bliskich. O tym, czy i kiedy mieszkańcy będą mogli bezpiecznie wrócić do swoich mieszkań, zdecyduje nadzór budowlany.
Źródło: Radio ZET/Radio Wrocław
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET