`

Zabił sztachetą 9-miesięcznego Pimpka. Nowe doniesienia po makabrze

2 min. czytania
17.01.2023 21:56
Obserwuj nas na Google

Prokuratura w Braniewie zaskarżyła wyrok wobec Stanisława H., który zatłukł sztachetą 9-miesięcznego psa oraz Agnieszki J., która zapłaciła mu za to "zlecenie" 50 złotych. W ocenie śledczych, kary ograniczenia wolności - orzeczone przez sąd I instancji w grudniu 2022 roku - są rażąco niskie.

Zatłukł psa. Nowe fakty po wyroku
fot. screen OTOZ Animals Inspektorat w Braniewie/Facebook

Do brutalnego zabicia 9-miesięcznego szczeniaka, kundelka Pimpka, doszło na początku 2022 roku w jednej ze wsi pod Braniewem (woj. warmińsko-mazurskie).

Mężczyznę, który ciągnął szczeniaka w kierunku zagajnika i po drodze wyrwał z płotu sztachetę, zauważył jeden z mieszkańców. Poszedł za nim i słyszał odgłosy uderzeń. Dlatego powiadomił policję. Stanisław H. uciekł przed przyjazdem patrolu. Zatrzymano go następnego dnia, przyznał się do zabicia zwierzęcia.

Zabił sztachetą małego psa. "Rażąca niewspółmierność kary"

Stanisława H. prokuratura oskarżyła o zabicie ze szczególnym okrucieństwem 9-miesięcznego psa. Przestępstwa miał dokonać na zlecenie właścicielki zwierzęcia, która zapłaciła mu za to 50 zł. Trzymanego na łańcuchu psa uderzał sztachetą w głowę, a potem jeszcze żywego wrzucił do stawu. Bezpośrednią przyczyną śmierci szczeniaka było utonięcie.

Redakcja poleca

O podżeganie do uśmiercenia Pimpka oskarżono Agnieszkę J. Kobieta miała uznać, że należący do niej psiak był uciążliwy i utrudniał jej życie. Prokuratura chciała dla oskarżonych kar więzienia - dwóch lat dla Stanisława H. i jednego roku dla Agnieszki J. Wniosła także o nałożenie na oskarżonych zakazu posiadania zwierząt i nawiązek na rzecz ochrony zwierząt.

W grudniu ubiegłego roku Sąd Rejonowy w Braniewie ogłosił wyrok. Zmienił kwalifikację czynu, uznając, że działanie Stanisława H. nie miało cech szczególnego okrucieństwa. Za zabicie zwierzęcia skazał H. na rok i dwa miesiące ograniczenia wolności oraz 1 tys. zł nawiązki na rzez OTOZ Animals. Agnieszkę J. skazano na 8 miesięcy ograniczenia wolności i 2 tys. zł nawiązki dla obrońców praw zwierząt. Skazani mają "odpracować" wyrok w formie kar społecznych – nieodpłatnej pracy w wymiarze 30 godzin miesięcznie.

- Prokuratura zaskarżyła ten wyrok, z uwagi na rażącą niewspółmierność orzeczonej kary w stosunku do popełnionego przestępstwa - poinformował we wtorek PAP prokurator rejonowy Rajmund Kobiela. Apelację będzie rozpatrywał Sąd Okręgowy w Elblągu.

Według prokuratora sąd wyszedł w I instancji z założenia, że szczególne okrucieństwo zachodzi wtedy, gdy sprawca działa z zamiarem wywołania szczególnych cierpień i przewlekania ich w czasie. - Sąd uznał, że w tym przypadku mieliśmy do czynienia z akcją zmierzającą do zakończenia życia tego psa. Akcją nieporadną, ale nie obliczoną na spowodowanie i przedłużenie cierpienia - wyjaśnił Kobiela. Prokuratura interpretuje to inaczej, przyjmując, że w tym przypadku miało miejsce "szczególne okrucieństwo".

Inspektorat OTOZ Animals w Braniewie grzmiał o skandalicznie niskiej karze. "Taki wyrok to skandal. Oskarżeni pójdą sobie raz w tygodniu na parę godzin do pracy wykonać prace społeczne i to ma być kara odstraszająca potencjalnych przestępców?" - pytali Animalsi we wpisie na portalu społecznościowym.

RadioZET.pl/PAP/Facebook

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET