Zbadali polskie truskawki "prosto od rolnika". Popularny mit obalony
Fundacja Pro-Test, która od wielu lat zajmuje się konsumenckimi testami, zabrała do laboratoriów polskie truskawki, kupione na targu "prosto od rolnika". To, co testy wykazały, obala popularny mit, w który wierzą Polacy.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Co wykazały badania truskawek, przeprowadzone przez Pro-Test.
- Czy truskawki "prosto od rolnika" są zdrowsze niż dyskontowe.
- Co zrobić, by móc delektować się zdrowymi truskawkami.
Czy w truskawkach "prosto od rolnika" są pestycydy?
Polacy uwielbiają truskawki i owoc ten traktują niemal jak narodową dumę. Kiedy zaczyna się sezon, z utęsknieniem w sklepach i na bazarkach szukamy truskawek — oczywiście tylko tych polskich. Popularne jest bowiem przekonanie, że to właśnie te "nasze" są najsmaczniejsze, najsłodsze i najbardziej soczyste — w odróżnieniu od zagranicznych, importowanych z Hiszpanii, Maroka czy Egiptu, które do tego często są naszpikowane pestycydami, co pokazują badania. Ponieważ aby mieć większą szansę na zakup truskawek bez zawartości szkoliwych substancji poleca się kupowanie lokalne i "prosto od rolnika", wiele osób jest przekonanych, że takie owoce zawsze są zdrowe. Niestety niedawne badania konsumenckiej fundacji Pro-Test rozwiały ten popularny mit.
Przetestowali truskawki "od rolnika"
Fundacja Pro-Test kupiła truskawki na jednym z warszawskich bazarków oraz od rolnika, który sprzedawał swoje owoce od lat bezpośrednio z samochodu w Warszawie. W akredytowanym laboratorium przeprowadzono badania na zawartość ponad 540 pestycydów. Niestety we wszystkich próbkach wykryto pozostałości pestycydów. W truskawkach z bazarku wykryto resztki sześciu różnych substancji, a w tych kupionych od rolnika — pięciu. Ważne jednak, iż żadna z próbek nie przekroczyła dopuszczalnych limitów ustalonych przez europejskie normy.
Co istotne, wcześniej fundacja Pro-Test badała truskawki z Lidl i Biedronki i wyniki tych badań były podobne: w próbkach znaleziono pozostałości pestycydów, ale nie przekraczały one dopuszczalnych norm. Jedyna różnica polegała na liczbie pestycydów, które znaleziono. W próbce z Biedronki było ich siedem, a w próbce z Lidl - o jedną mniej.
Jak widać zatem, różnice nie są istotne i stwierdzenie, że kupowanie "od rolnika" jest zdrowsze, nie do końca się u sprawdza. Co zatem robić, by mieć pewność, że truskawki są faktycznie pozbawione szkodliwej chemii? Kupować produkty z certyfikatami ekologiczności, albo mieć swoje własne krzaczki na działce, na balkonie, czy po prostu na nasłonecznionym parapecie.
Źródło: Radio ZET/dzienniklodzki.pl/poradnikzdrowie.pl
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET