Białoruś odwróci się od Putina? "Łukaszenka stara się ratować własną skórę"
- Prezydent Białorusi Aleksander Łukaszenka nie zaatakuje Ukrainy, ponieważ nie chce dołączyć do przegranego, jakim już jest prezydent Rosji Władimir Putin. Gdyby białoruscy żołnierze zaczęli ginąć, to mogliby się odwrócić i uderzyć w samego Łukaszenkę - powiedział PAP gen. Roman Polko.
Białoruski tygodnik "Nasza Niwa", powołując się na źródła w armii, poinformował o podjęciu przez prezydenta Aleksandra Łukaszenkę decyzji o przeprowadzeniu na Białorusi ukrytej mobilizacji w celu uzupełnienia składu osobowego jednostek bojowych. Wcześniej Łukaszenka zapowiedział powstanie rosyjsko-białoruskich oddziałów na terenie jego kraju.
Generał Roman Polko ocenił w rozmowie z PAP, że Białoruś nie zaatakuje Ukrainy. - Gdyby Łukaszenka miał zaatakować, to już dawno by to zrobił. Snuje on jakieś opowieści o zagrożeniach, ale nie chce dołączyć do przegranego jakim już jest Władimir Putin i stara się w jakiś sposób ratować własną skórę - podkreślił.
"Łukaszenka woli dopuszczać się kanibalizmu własnej armii"
- Gdyby Łukaszenka dokonał powszechnej mobilizacji i wysłał swoich żołnierzy na front, to podejrzewam, że musiałby się obawiać bardziej własnego społeczeństwa i armii niż Putina, ponieważ morale żołnierzy rosyjskich jest fatalne, a morale żołnierzy białoruskich jeszcze gorsze. Gdyby zaczęli ginąć, to pewnie by się odwrócili i uderzyli w samego Łukaszenkę - zaznaczył generał.
Polko komentując informacje ukraińskiego Wywiadu Wojskowego odnośnie przekazywania Rosji przez Białoruś pociągów z bronią, amunicją i innym sprzętem wojskowym, stwierdził, że "Łukaszenka woli dopuszczać się kanibalizmu własnej armii", byle tylko nie przystępować do wojny z Ukrainą.
W ocenie generała Rosja "całkowicie utraciła inicjatywę" w wojnie z Ukrainą, czego wyrazem mają być "szantaż użyciem broni atomowej" oraz zmasowane uderzenia rakietowe na ukraińskie obiekty cywilne.
Gen. Polko: Putin znalazł się w szachu
- Dziwię się, że nie ogłoszono jeszcze Rosji krajem terrorystycznym, bo Putin wykorzystuje strategię terrorystów, którzy karmią się strachem. Ich uderzenia zazwyczaj wymierzone są w niewinne ofiary po to, żeby siać panikę i grozę i dokładnie to czyni Putin - zauważył.
Zdaniem Polko groźby Putina dotyczące możliwości użycia broni atomowej nie wywołały w krajach Zachodu spodziewanego strachu, przez co prezydent Rosji "znalazł się w szachu".
- Nie sądzę, aby Putin przekroczył tę czerwoną linię, bo po pierwsze może on spotkać opór w samej Rosji, a po drugie Chiny i Indie wyraźnie pokazały, że nie chcą eskalacji wojny do poziomu nuklearnego. W ogóle nie chcą żadnej eskalacji - powiedział generał.
RadioZET.pl/ Adrian Kowarzyk (PAP)
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET