Chiny: Zmarł pacjent chory na dżumę. WHO o zagrożeniu epidemią
W Chinach, na obszarze Mongolii Wewnętrznej, stwierdzono zgon wskutek dżumy dymieniczej – podało amerykańskie CNN. To pierwsza zdiagnozowana śmierć wskutek choroby zakaźnej, kojarzonej głównie z czasami średniowiecza. WHO uspokaja - nie ma obecnie wysokiego ryzyka rozprzestrzenienia się nowej-starej epidemii.
Niepokojące wieści docierają z chińskiej Mongolii Wewnętrznej. Po zdiagnozowaniu pierwszego od lat przypadku zakażenia dżumą w lipcu tego roku, władze stwierdziły kilka dni temu pierwszy zgon.
Służby miasta Baotou podały, że tamtejsza komisja zdrowia potwierdziła zgon osoby chorej na dżumę dymieniczą. 6 sierpnia podano, że pacjent miał umrzeć z powodu niewydolności krążenia, nie podano jednak jak doszło do zakażenia.
Chiny: Zmarł chory na dżumę. Miejscowość odcięta od świata
Biscy ofiary zostali poddani testom i wyizolowani, a wioska Suji Xincun została odgrodzona od świata. Z oświadczenia komisji wynika, że na ten moment pozostali mieszkańcy mają negatywne wyniki testów na obecność choroby. W regionie obowiązuje wysoki, III poziom ostrzegania przed niebezpieczną chorobą zakaźną.
Do sprawy odniosła się Światowa Organizacja Zdrowia. Rzeczniczka WHO Margaret Harris uspokoiła – obecnie nie ma „wysokiego ryzyka”, by na świecie pojawiła się pandemia dżumy.
Obserwujemy przypadki w Chinach i przyglądamy się im bliżej, we współpracy z władzami chińskimi i mongolskimi
- powiedziała rzeczniczka WHO.
Dżuma, nazywana czarną śmiercią, dziesiątkowała w średniowieczu większość państw Europy, zwłaszcza południowej i zachodniej. Ta choroba zakaźna występuje wskutek przeniesienia patogenu po ugryzieniu pcheł i drobnych gryzoni. Istnieje w odmianie dymieniczej, płucnej i septycznej.
RadioZET.pl/CNN/ baotou.gov.cn
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET