Guru terrorystów oskarżony. Chciał zabijać uchodźców, inspirował się Hitlerem
Lider grupy S., terrorystów w Niemczech, szykował się do ataków na polityków i uchodźców. Prokurator generalny wniósł wobec Wernera S., inspirującego się Hitlerem i bojówkami SS, akt oskarżenia – podało "Süddeutsche Zeitung".
Policja w Niemczech rozbiła tzw. grupę S. w lutym tego roku, ukracając terrorystyczne zapędy prawicowych ekstremistów.
Niemieckie media piszą dziś o hitlerowskiej inspiracji. Szef ekstremistów jest przedstawiany jako „wódz, który przygotowywał się do ostatecznej bitwy”.
Planował zamachy terrorystyczne. Werner S. inspirował się Hitlerem i SS
- Sprzedał wszystkie swoje rzeczy, aby móc wykonać swoje wielkie zadanie. Chciał wziąć udział w ostatecznej bitwie i uratować Niemcy. Chciał wokół siebie prawdziwych mężczyzn, zahartowanych i zdeterminowanych - podała gazeta „Süddeutsche Zeitung”
Nowe doniesienia po zamachu w Wiedniu. Terrorysta opublikował oświadczenieReportaż poświęcony Wernerowi S., prześwietla jego wcześniejszą działalność. Lider ekstremistów został oskarżony o planowanie ataków na polityków, osoby ubiegające się o azyl i muzułmanów.
Jego ludzie wierzyli, że mają do czynienia z bardzo wyjątkowym człowiekiem. Urodzonym przywódcą. Takim, który pokaże muzułmanom i uchodźcom w Niemczech, że nie mają tu czego szukać. Byli pod takim wrażeniem Wernera S., że jeden z nich, który był śmiertelnie chory, zaproponował przywódcy, że poświęci się jako zamachowiec-samobójca. - Nie mogę się doczekać zmiany i wielu nieszczęsnych ciał przy krawężniku - napisał kiedyś Werner S. Z doniesień wynika, że kompletował uzbrojenie dla oddanych my ludzi, zamawiając kałasznikowy.
Stan zagrożenia terrorystycznego we Francji. "Wysokie ryzyko kolejnych ataków"Śledczy ukrócili jego zapędy, rozbijając grupę 14 lutego. Według Prokuratury Federalnej Werner S. w przeciwnym razie poprowadziłby swoich ludzi do zbrojnego ataku na meczety i domy dla uchodźców. Zapędy pojawiły się wcześniej, przez próbę chęć zaatakowanie młodych ludzi na pikniku w Chemnitz. Sama „Grupa S.” nie zorganizowała żadnych ataków. - Ale granica między popisywaniem się a prawdziwym niebezpieczeństwem jest często niewielka, ale kiedy jest mowa o konkretnym uzbrojeniu, szybkość reakcji ma kluczowe znaczenie - pisze "Süddeutsche Zeitung".
Sam Werner S. miał w swoim dorobku zdjęcia Adolfa Hitlera, magazyny SS, naklejki Freikorps i listę członków Antify. Do tego stalowy pręt, sklejone baterie, metalowe rury, a więc rzeczy niezbędne do przygotowania bomb rurowych.
Od marca będzie musiał odpowiadać przed Wyższym Sądem Okręgowym w Stuttgarcie. Grozi mu do dziesięciu lat więzienia.
RadioZET.pl/PAP
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET