Rekin zaatakował u wybrzeży Australii. Nie żyje surfer
Rekin zabił surfera w Australii. 46-latek zginął w pobliżu jednej z plaż w Gold Coast. Zagraniczne media podkreślają, że to dopiero drugi śmiertelny atak rekina w tym miejscu od lat sześćdziesiątych.
Rekin zaatakował surfera we wtorek w pobliżu plaży Greenmount w mieście Gold Coast u wybrzeży australijskiego stanu Queensland. Jak podaje serwis Brisbane Times, ofiara to 46-letni mężczyzna. Wiadomo, że miał poważne obrażenia. Rzecznik pogotowia ratunkowego stanu Queensland Darren Brown przekazał, że ratownicy medyczni już na plaży stwierdzili, że surfer nie żyje.
Atak rekina w Australii
Agencja AP podkreśla, że to dopiero drugi przypadek śmiertelnego ataku rekina w Gold Coast od 1962 roku, gdy na 85 plażach w mieście zainstalowano specjalne sieci mające zapobiegać pojawianiu się tych drapieżników w pobliżu plaż. Sieci są zawieszone na pływakach i biegną równolegle do plaż, rekiny mogą jednak przepływać pod nimi.
Dodajmy, że dochodzenie Senatu w 2017 roku wykazało, że sieci w Queensland wyrządzają więcej szkody niż pożytku. Komisja senacka stwierdziła wtedy, że sieci dają plażowiczom fałszywe poczucie bezpieczeństwa, a także zabijają zwierzęta należące do chronionych gatunków, w tym wieloryby i żółwie, które się w nie zaplątują.
Do poprzedniego śmiertelnego ataku rekina w Australii doszło 4 lipca w pobliżu Wielkiej Wyspy Piaszczystej. Wcześniej, 7 czerwca, 60-letni surfer został zabity przez trzymetrowego żarłacza białego na niezabezpieczonej plaży w pobliżu miasta Kingscliff.
Niedźwiedź polarny zabił człowieka. Niedługo później zastrzelili go turyściRadioZET.pl/PAP/AP
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET