Mogła zginąć w Las Vegas, uratował ją iPhone
Niezwykłą historię przeżyła jedna z uczestniczek festiwalu w Las Vegas, podczas którego szaleniec otworzył ogień do osób zgromadzonych na koncercie, przez co śmierć poniosło 58 osób. Ona również mogła zginąć, ale uratował ją... telefon komórkowy.
Zdjęcie rozbitego iPhone'a obiegło już internet. Zrobił je taksówkarz, który wiózł kobietę z miejsca masakry.
Nazwisko ocalałej nie jest znane. Wiadomo jedynie, że kula z karabinu zamachowca trafiła w sprzęt, który znajdował się pod jej ubraniem. Rozbiła obudowę telefonu, ale na całe szczęście nie dosięgła ciała kobiety.
Co się wydarzyło w Las Vegas?
64-letni Amerykanin Stephen Paddock, były księgowy, hazardzista i inwestor na rynku nieruchomości, w niedzielę wieczorem otworzył ogień do zgromadzonych pod gołym niebem ponad 20 tys. uczestników festiwalu muzyki country "Route 91. Harvest Festival" w Las Vegas, zabijając prawie 60 osób i raniąc ponad 500.
Partnerka zamachowca z Las Vegas wydała oświadczenieWiększość ofiar Paddocka, który miał cały arsenał broni i wyposażenia snajperskiego, nie ukończyła 40. roku życia. Była to najkrwawsza tego rodzaju tragedia w najnowszej historii USA.
Paddock popełnił samobójstwo, kiedy komandosi sforsowali drzwi jego pokoju hotelowego. Do tej pory funkcjonariuszom FBI, detektywom lokalnej i stanowej policji nie udało się ustalić, jakie były motywy sprawcy.
RadioZET.pl/wp.pl/PAP/MP
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET