Andrzej Poczobut skazany na Białorusi. Słowa jego ojca łamią serce
Bardzo boli nas serce. Nie doczekamy z żoną powrotu syna. Powiedziałbym mu tylko jedno: jestem dumny, że do końca zostałeś człowiekiem – powiedział Wirtualnej Polsce Stanisław Poczobut, ojciec Andrzeja Poczobuta, skazanego na Białorusi na 8 lat kolonii karnej.
Andrzej Poczobut, działacz polskiej mniejszości na Białorusi, został w środę skazany przez sąd w Grodnie na 8 lat kolonii karnej za "umyślne działania w celu podżegania do nienawiści narodowej oraz religijnej" i "nawoływanie do czynności zagrażających bezpieczeństwu narodowemu". Po sfałszowanych wyborach prezydenckich w 2020 roku regularnie informował o krwawych pacyfikacjach demonstrantów przez reżim Alaksandra Łukaszenki.
Działacz Związku Polaków na Białorusi przebywał w białoruskim areszcie od marca 2021 roku. Nie ugiął się, gdy reżim Łukaszenki proponował mu ułaskawienie w zamian za przyznanie się do winy. W areszcie przebywały też inne działaczki polonijne, z których najpóźniej celę opuściła Andżelika Borys.
Andrzej Poczobut skazany. Przejmujące wspomnienia jego ojca
8 lutego w Grodnie, po pokazowym procesie, zapadł wyrok - Poczobut został skazany na 8 lat więzienia o zaostrzonym rygorze. W sali sądowej stawili się rodzice Poczobuta, jego żona oraz córka. Pan Stanisław, ojciec Andrzeja, opowiedział Wirtualnej Polsce o niezłomności syna okupionej wielkim cierpieniem.
- W nocy przed dniem ogłoszenia wyroku nie mogliśmy zasnąć. Wiedzieliśmy z żoną, co nas czeka, więc wcześniej zeszliśmy do apteki, żeby uzbroić się w leki. […] Bardzo bolało nas serce. Poszliśmy do sądu w czwórkę, z żoną Andrzeja i córką. W korytarzu było sporo ludzi. Pokazaliśmy strażnikom paszporty, żeby potwierdzić, że jesteśmy rodziną – opowiadał Stanisław Poczobut. Po raz drugi w ciągu ostatnich dwóch lat zobaczył syna. - Twarz Andrzeja zmarniała. Nie mogliśmy z nim porozmawiać, ale patrzył na nas i pokazywał rękami, żebyśmy się trzymali, że jakoś to będzie – mówił ojciec Andrzeja Poczobuta.
Mężczyzna zdawał sobie sprawę, że syn dostanie wieloletni wyrok. - Ostatnio w tego typu procesach zapadają wysokie wyroki. Andrzej mógł dostać dwanaście lat. Gdy usłyszeliśmy o ośmiu w więzieniu o zaostrzonym rygorze, poczuliśmy ogromny ból. Mam 80 lat, żona 79. Zdajemy sobie sprawę, że nie doczekamy powrotu syna do domu. Nie zobaczymy już naszego dzielnego chłopca – mówił przepełniony bólem Stanisław Poczobut.
Ojciec Andrzeja wspominał, że syn spodziewał się zatrzymania, gdyż służby białoruskie „miały na niego sporo materiałów”. Mimo to nie opuścił kraju, gdy sytuacja zaczęła się zaostrzać. - Oskarżanie mojego syna np. o nacjonalizm jest śmieszne. Jak wspomniałem, ukochana babcia Andrzeja była Białorusinką i to patriotką dbającą o język. Zaraziła tym Andrzeja. Poza tym, czy nacjonalista ożeniłby się z Białorusinką, która studiowała literaturę białoruską? Andrzej zawsze chętnie używał białoruskiego języka zarówno w domu, jak i w pracy. Ceni go na równi z językiem polskim – mówił pan Stanisław.
- Ktoś może zapytać: Na co komu bunt Poczobuta? Komu to potrzebne? Odpowiadam: to potrzeba serca Andrzeja. On wytrzyma, byle tylko zdrowie dopisało. Choćby miał umrzeć, wytrwa w swoich postanowieniach. Jestem z niego dumny – podsumował ojciec działacza polonijnego na Białorusi. - Gdybym tylko mógł porozmawiać z synem, powiedziałbym mu dziś tylko jedno: jestem dumny, Andrzej, że do końca pozostałeś człowiekiem.
RadioZET.pl/Wirtualna Polska
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET