Black Hawki, wozy opancerzone i psy-roboty. Meksyk zbroi się na mundial
Za kilka dni początek mistrzostw świata w piłce nożnej. Jednym ze współgospodarzy imprezy jest Meksyk, w kontekście którego jednym z głównych tematów są problemy z bezpieczeństwem w trakcie mundialu. Może nawet ważniejszym niż piłka nożna.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Jakie są główne obawy dotyczące bezpieczeństwa podczas mundialu w Meksyku.
- Dlaczego kartele w Meksyku mogą być ekonomicznie zainteresowane mundialem.
- Co robią władze Meksyku, aby zapewnić bezpieczeństwo podczas turnieju.
Już 11 czerwca, meczem Meksyku z Republiką Południowej Afryki rozpoczną się piłkarskie mistrzostwa świata, które wspólnie zorganizują USA, Kanada i Meksyk. Spotkanie otwierające turniej zostanie rozegrane na Stadionie Azteków w meksykańskiej stolicy. Na ten kraj będą zwrócone oczy całego świata, a media, na równi z rywalizacją piłkarzy, zainteresowane będą sytuacją związaną z bezpieczeństwem, które jest jednym z największych problemów Meksyku.
Problemy z lokalizacją stadionów
W powszechnej opinii Meksyk jest uważany za niebezpieczny kraj. Z małymi wyjątkami w postaci turystycznych enklaw, głównie na półwyspie Jukatan, reszta tego państwa boryka się z przestępczością zorganizowaną. Nie inaczej będzie w trakcie mundialu.
- Problemem jest już lokalizacja stadionów. Cztery mecze mają być rozegrane w Guadalajarze, w stanie Jalisco. To najbardziej zapalny punkt na mapie całego mundialu w związku z wydarzeniami z lutego 2026 roku, kiedy podczas próby aresztowania zabito El Mencho, czyli lidera kartelu Nowej Generacji Jalisco. Obecnie dochodzi do przetasowań i rywalizacji o władzę, być może ten kartel się rozpadnie, podzieli się na wiele mniejszych. Trwa w tej chwili próba scentralizowania władzy, co może doprowadzić do eskalacji walk. Poza tym trzeba dodać też element konkurencji i rywalizacji z kartelem z Sinaloa w stanie Jalisco - komentuje w rozmowie z RadioZET.pl dr Michał Stelmach z Uniwersytetu Łódzkiego, specjalista od tematyki bezpieczeństwa w Ameryce Łacińskiej.
- Drugi stadion jest w mieście w Monterrey, czyli w stanie Nuevo León, gdzie rządzi kartel Noreste, spadkobiercy Los Zetas. I tutaj też oczywiście istnieje spore ryzyko. Nieco inaczej sytuacja wygląda w mieście Meksyk. Tam z kolei mamy lokalnego gracza La Union de Tepito, który kontroluje centrum stolicy oraz La Nueva Familia Michoacana, która operuje głównie od strony stanu Michoacán. Trzeba też jasno powiedzieć, że kartele są obecne praktycznie na całym terytorium Meksyku, więc nie ma obszarów wolnych od ich obecności - dodaje dr Stelmach.
Jego zdaniem jednak w Meksyku nie dojdzie do żadnych spektakularnych ataków na stadiony czy strefy kibica. Nie leży to bowiem w interesie karteli, które chcą prowadzić działalność przestępczą, a nie ściągać na siebie zmasowaną interwencję służb porządkowych.
Może wzrosnąć za to przestępczość pospolita. - Na pewno wzrośnie handel narkotykami. Być może wzrosną też haracze ściągane od restauracji czy od lokalnych handlarzy lokalnych. Mogą się pojawić na większą skalę kradzieże kieszonkowe,oszustwa, czyli to wszystko, co występuje na co dzień w dużych aglomeracjach – przewiduje dr Stelmach.
Kartele też chcą zarobić
Jak tłumaczy naukowiec z Uniwersytetu Łódzkiego, względne bezpieczeństwo w czasie mistrzostw związane jest również z tym, że dla karteli każda impreza masowa, związana z napływem turystów, to sposób na zarobek.
- Dla karteli, które dziś zorganizowane są jak nielegalne przedsiębiorstwa, które szukają maksymalizacji zysku, napływ dużej liczby turystów to też większy rynek zbyt dla narkotyków, ale i większe możliwości prowadzenia innych działalności przestępczych, bo przecież to nie tylko handel narkotykami, ale także nielegalne zakłady bukmacherskie, handel podrabianymi biletami, gadżetami czy prostytucja – wymienia dr Stelmach.
Dlatego, jak mówi, organizacja turnieju przez Meksyk jest im na rękę i nie powinny wykorzystywać mundialu jako okazji do zdestabilizowania sytuacji w kraju czy podważania władzy prezydent Claudii Sheinbaum.
Władze się zbroją
Władze Meksyku zresztą zapewniają, że zrobią wszystko, by zapewnić uczestnikom turnieju maksymalne bezpieczeństwo. W związku z tym zarządzono mobilizację służb, które mają działać w okolicach stadionów i w strefach kibice. Mowa tutaj o ok. 100 tysiącach osób.
- W tej liczbie ma być m.in. ponad 20 tysięcy żołnierzy meksykańskiej Gwardii Narodowej, policja stanowa i lokalna, a także jednostki specjalne policji. Nawiązano też współpracę z sektorem prywatnym, czyli z firmami ochroniarskimi, które mają dbać o porządek na obiektach. Zainwestowano też sporo, by doposażyć policję i wojsko w Black Hawki, wozy opancerzone i najnowsze zdobycze technologii, w tym np. Robodogs, czyli psy-robot, wyposażone w AI i czytniki rozpoznawania twarzy, dzięki czemu można będzie identyfikować poszczególne osoby - mówi dr Stelmach.
Szczególnej ochronie ma podlegać zresztą nie tylko infrastruktura stadionowa i strefy kibica, ale także lotniska, drogi i hotele. Rząd wydał także specjalne zalecenia dla podróżnych, które mają ułatwić im bezpieczne spędzenie czasu w Meksyku. Władze ostrzegają m.in przed podróżami nocą, zalecając korzystanie z autostrad czy jazdę taksówkami zamawianym przez hotel lub przez aplikację.
- Do tego dochodzi też współpraca międzynarodowa z USA i Kanadą. Przede wszystkim w dziedzinie wywiadu i koordynacji pracy służb. W Meksyku jest duża mobilizacja, pokaz siły, ale i gotowości do tego, żeby sprostać czekającym ten kraj wyzwaniom - mówi Michał Stelmach.
Ludzie nie chcą mundialu
Co może zaskakiwać, Meksykanie nieszczególnie cieszą się, że już za kilka dni w ich kraju rozpoczną się piłkarskie mistrzostwa świata. Choć to kraj zakochany w futbolu, to dla zwykłych mieszkańców problemy dnia codziennego przeważają nad tą miłością.
- Obecnie mamy masowe protesty nauczycieli, robotników, rolników czy rodzin osób zaginionych. Powszechna jest narracja, że mundial to przykrywka dla nieudolności rządów. Społeczeństwo jest mocno podzielone, bo są fani, którzy bardzo czekają na początek mistrzostw oraz zdecydowani przeciwnicy rozgrywania mundialu w Meksyku - mówi dr Stelmach.
- Zaskakujący jest też brak entuzjazmu dla turnieju. Moglibyśmy się spodziewać, że jak na latynoamerykański kraj będzie euforia i święto futbolu, a przypomina to trochę mistrzostwa w Brazylii w 2014 roku, kiedy zmaganiom piłkarzy towarzyszyły m.in. protesty obywateli - dodaje.
Pojawiają się także głosy, że mundial jest po prostu mnożeniem niepotrzebnych kosztów w takich miastach, jak właśnie Meksyk, Guadalajara czy Monterrey. - Panuje przekonanie, że to turniej dla bogatych elit i obcokrajowców, a w codziennym życiu mieszkańców tylko utrudni funkcjonowanie, komunikację i wpłynie na wzrost cen. Jeśli do tego dołożymy kryzys związany z deficytem wody pitnej, który w największym stopniu uderza w biedne dzielnice, to nagle okazuje się, że futbol schodzi na drugi plan. Jest nawet takie badanie, wykonane przez uniwersytet UNAM, że Meksykanie cieszą się mistrzostwami najmniej w historii, nawet pomimo faktu, że są współgospodarzem imprezy – puentuje dr Stelmach.
Źródło: Radio ZET
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET