`

Chiny kontra USA. Jak potoczy się konflikt światowych mocarstw? “To jest zderzenie czołowe”

4 min. czytania
09.04.2025 13:46
Obserwuj nas na Google

Eksperci w rozmowie z RadioZET.pl nie mają wątpliwości, że to nie koniec wymiany ciosów między Chinami a USA. - Czeka nas wojna totalna. To jest czołowe zderzenie dwóch mocarstw - przestrzega profesor Bogdan Góralczyk. - Pekin ma również narzędzia, by eskalować konflikt z Waszyngtonem - zapewnia ekspert Ośrodka Studiów Wschodnich Maciej Kalwasiński.

fot. EVARISTO SA/AFP/East News
  • Wojna handlowa USA-Chiny może trwać latami, według ekspertów.
  • Chiny przygotowują się na potencjalną eskalację konfliktu.
  • Handlowe sankcje mogą wpłynąć na globalną gospodarkę.

Według ekspertów prawdopodobnie dojdzie do dalszej eskalacji pomiędzy Chinami i Stanami Zjednoczonymi. Inna reakcja Państwa Środka na agresywną politykę Donalda Trumpa byłaby zaskoczeniem. - Chiny odpowiedzą twardo tak jak poprzednio. Chińczycy już dawno zdali sobie sprawę z tego, że USA przestały być w pozycji, aby cokolwiek im dytkować - mówi sinolog profesor Bogdan Góralczyk.

Tak też się stało. Chiński rząd zatwierdził podniesienie ceł odwetowych na towary importowane z USA z 34 proc. do 84 proc. - przekazało w środę ministerstwo finansów w Pekinie. Jest to reakcja na wdrożenie przez administrację USA taryf na poziomie 104 proc. na import produktów z ChRL.  "Eskalacja ceł przez Stany Zjednoczone przeciwko Chinom stanowi dodatkową zniewagę, poważnie naruszając uzasadnione prawa i interesy Chin" - napisano w oświadczeniu resortu finansów, w którym poinformowano o ich podwyższeniu do poziomu 84 proc.

Wojna handlowa USA-Chiny. “Długofalowy bój o prymat”

Kiedy nastąpi kolejna eskalacja konfliktu? Bardzo możliwe, że oba kraje będą chciały zweryfikować realny wpływ konfliktu na gospodarkę. Szanse na porozumienie są jednak nikłe. - Dotychczas władze Chin starały się nie eskalować konfliktu, licząc na porozumienie z Białym Domem. Ale skala celnego ataku Trumpa dość wyraźnie sugeruje, że na akceptowalny układ Pekin raczej nie ma co liczyć. Jeżeli nawet konflikt na chwilę przygaśnie, to będzie się tlił - mówi Maciej Kalwasiński, analityk ds. Chin w Ośrodku Studiów Wschodnich.

Redakcja poleca

Wtóruje mu profesor Bogdan Góralczyk z Centrum Europejskiego Uniwersytetu Warszawskiego. Były dyplomata i ambasador RP w Królestwie Tajlandii, Republice Filipin i Związku Myanmar (d. Birma) nie ma wątpliwości, że czeka nas poważny i wieloletni konflikt między największymi mocarstwami.  - To jest długofalowy bój o prymat. Czeka nas wojna totalna. Czołowe zderzenie dwóch mocarstw - ocenia.

W środę zaczęły obowiązywać 104-procentowe stawki na chiński import do USA. Trump już w lutym nałożył 20-procentowe cło na towary z Chin, a na początku kwietnia 34-procentowe w ramach taryf mających ustanowić "wzajemność" w stosunkach handlowych. Po tym, gdy Pekin zapowiedział podjęcie analogicznych działań wobec Waszyngtonu, prezydent USA ogłosił kolejne 50-procentowe stawki wymierzone w Chiny, co łącznie daje 104-procentowe cło na niemal wszystkie produkty importowane. W odwecie chiński rząd zatwierdził podniesienie ceł na towary importowane z USA z 34 proc. do 84 proc.

Pekin kontra Waszyngton. Co się jeszcze wydarzy?

Dla chińskiego rządu podejmowane przez prezydenta USA Donalda Trumpa działania są "hegemoniczne". Chiny zapowiedziały “zdecydowaną” ochronę swoich interesów. - Można się spodziewać, że Pekin prawdopodobnie weźmie również na cel wybrane amerykańskie firmy działające w Chinach oraz zaostrzy kontrolę eksportu newralgicznych surowców. Pekin ma również narzędzia, by eskalować konflikt z Waszyngtonem, ale na razie nie decyduje się z nich skorzystać - mówi Maciej Kalwasiński, analityk ds. Chin w Ośrodku Studiów Wschodnich.

"Nie pozwolimy nikomu odebrać Chińczykom ich uzasadnionego prawa do rozwoju" - oświadczył Lin podczas regularnego briefingu. "Nie będziemy tolerować żadnych prób szkodzenia suwerenności, bezpieczeństwu i interesom rozwojowym Chin" – powiedział rzecznik chińskiego ministerstwa spraw zagranicznych, Lin Jian.

Redakcja poleca

Lin oznajmił, że jeśli Stany Zjednoczone chcą rozwiązać problem poprzez dialog i negocjacje, powinny wykazać się "równością, szacunkiem i wzajemnością". Dodał, że jeśli USA będą "ignorować interesy obu krajów i społeczności międzynarodowej, uparcie prowadząc wojnę celną i handlową, Chiny będą walczyć do końca".

Problem w tym, że Chiny nie są dobrze przygotowane na wojnę celną z USA. - Świat w bezprecedensowym stopniu polega na dostawach z Chin, ale one same są silnie uzależnione od popytu z zagranicy. Uderzenie w chiński eksport uderza w bardzo istotny silnik gospodarczy tego państwa. W ubiegłym roku sprzedaż za granicę napędzała chińską gospodarkę w największym stopniu od dwóch, a nawet blisko trzech dekad w zależności od przyjętego kryterium. - ocenia ekspert. 

Jak zauważa Kalwasiński, to jednak nie oznacza, że Chiny są na przegranej pozycji w wojnie handlowej, jeśli zdecydują się eskalować konflikt z USA do tego poziomu. - Świat, w tym USA, w ogromnym stopniu polegają na dostawach z Chin. Jeśli Pekin zdecyduje się wstrzymać lub istotnie ograniczyć wysyłkę newralgicznych towarów, będzie to poważny problem - twierdzi ekspert.

Chiny obawiają się skutków wojny handlowej. “Uderzy ich po kieszeni”

Chińskie ministerstwo handlu skrytykowało Waszyngton, pisząc w wydanym w środę oświadczeniu, że "Stany Zjednoczone wykorzystują cła jako narzędzie wywierania maksymalnej presji w celu osiągnięcia egoistycznych korzyści". "To klasyczny unilateralizm, protekcjonizm i zastraszanie gospodarcze" - oceniono w dokumencie. Dodano, że Pekin "nie chce wojny handlowej", ponieważ nie ma w niej zwycięzców.

- Ostatnie kilka lat to trudny okres dla ludności Chin. Lockdowny w trakcie pandemii Covid-19, kryzys na rynku nieruchomości, teraz silne uderzenie w eksport... To wszystko negatywnie wpływa na nastroje, które z kolei przekładają się na postawy ekonomiczne. Chińczycy wiedzą, że wojna handlowa uderzy ich po kieszeni - podsumowuje Maciej Kalwasiński z OSW.

Źródło: Radio ZET

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET