Los Ukrainy przesądzony? Eksperci kreślą scenariusze
Niespełna godzinę po ogłoszeniu rozejmu przez Biały Dom, Rosjanie manipulują ustaleniami i szantażują zarówno Ukrainę, jak i Stany Zjednoczone. Eksperci są zgodni, że długotrwały rozejm nie nastąpi w najbliższym czasie. Ukraina w rozmowach negocjacyjnych nie ma silnej pozycji.
- Rosjanie manipulują ustaleniami, podając kontrowersyjne warunki rozejmu.
- Trump może dążyć do zakończenia wojny kosztem Ukrainy, widząc w Rosji partnera.
- Gwarantami pokoju mogą stać się kraje pozaeuropejskie, jak Chiny czy Indie.
Rosja i Ukraina zgodziły się ze Stanami Zjednoczonymi, by zapewnić bezpieczną żeglugę, wyeliminować użycie siły i zapobiec używaniu statków handlowych do celów wojskowych na Morzu Czarnym - przekazał w komunikacie Biały Dom.
Niecałą godzinę później Kreml opublikował swoje oświadczenie, w którym stwierdził, że ustalony rozejm wejdzie w życie, tylko jeśli USA zgodzą się na zniesienie sankcji na państwowy bank obsługujący sektor rolniczy (Rossiełchozbank), restrykcji dotyczących eksportu maszyn rolniczych i szeregu innych utrudnień. - Dlatego nie wierzę, że będzie jakiekolwiek długotrwałe porozumienie w sprawie wojny w Ukrainie - komentuje ruch Rosjan dr Karol Szulc z Zakładu Polityki Zagranicznej i Zagrożeń Globalnych Uniwersytetu Wrocławskiego.
Generał Różański: Rosja dokona prowokacji
Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski oskarżył Rosjan o manipulacje i kłamstwa w opublikowanym komunikacie. Generał Mirosław Różański przypomina, że prezydent Władimir Putin znany jest z tego, że nie dotrzymuje obietnic. Trudno mu uwierzyć, że Rosja jest krajem dążącym do pokoju. - Należy liczyć się z tym, że Rosja dokona prowokacji i będzie głosić, że rozejm jest złamany przez Ukrainę. Wszystko po to, aby spotęgować swoją narrację antyukraińską - mówi generał.
Były wojskowy podkreśla, że ma wiele wątpliwości odnośnie do przestrzegania przez Rosję warunków rozejmu. - Putin wywołał tę wojnę. Akceptuje mordy, gwałty, bombardowania szpitali, szkół i infrastruktury cywilnej. Uprowadził ukraińskie dzieci. Jest ścigany przez Międzynarodowy Trybunał Sprawiedliwości. Tych okoliczności, które powodują, że można mieć wątpliwości co do utrzymania tego rozejmu przez Rosję, jest wiele - wylicza.
Z kolei Donald Trump po zapoznaniu się z komunikatem Federacji Rosyjskiej oświadczył, że przygląda się rosyjskim warunkom dotyczącym rozejmu na Morzu Czarnym, w tym zniesieniu sankcji. - Docierają do nas sygnały, że Amerykanie mogą się dogadać z Rosjanami niekoniecznie na temat Ukrainy, ale jakiejś nowej współpracy ekonomicznej. Donald Trump będzie chciał ją ogłosić jako sukces, co jest o tyle ważne, że gospodarka USA jest teraz rozchwiana przez jego politykę - tłumaczy ekspert.
Wątek gospodarczy dostrzega również amerykanista profesor Tomasz Płudowski. Z punktu widzenia Trumpa ważniejsze są wydatki Amerykanów na pomoc wojskową dla Ukrainy niż los Ukraińców.- Trump abstrahuje od aspektów etycznych czy moralnych, czyli kto jest najeźdźcą, a kto ofiarą. Myśli o tym czysto pragmatycznie, że ta wojna dużo kosztuje, długo trwa i nie ma perspektywy zakończenia jej. W związku z tym nie chce wchodzić w szczegóły historyczne, kulturowe, językowe, tylko chce ją jak najszybciej zakończyć - analizuje ekspert.
Trumpowi nie zależy na losie Ukrainy. To w Rosji widzi przyszłość i partnera międzynarodowego. Dlatego przy najbliższej okazji będzie chciał poświęcić Ukrainę na rzecz szybkiego rozejmu. - Ukraina jest dla niego jedną wielką zagadką, enigmą. Widać też, że Zełenski irytuje Trumpa - mówi Płudowski.
Jaki los czeka Ukrainę?
Osiągnięty w Arabii Saudyjskiej rozejm między Ukrainą a Rosją ma trwać jedynie 30 dni. Dotyczy też jedynie Morza Czarnego. Wciąż będą mogły odbywać się walki na lądzie i w powietrzu. Ukraina zgłaszała gotowość do całkowitego rozejmu, ale nie było na to zgody Rosjan.
- To oznacza, że do końca wojny jeszcze daleko. Trump myśli krótkoterminowo o zakończeniu wojny czy o zawieszeniu broni. Rosja myśli długoterminowo, w kategorii wpływów. Putin myśli tylko o Ukrainie, a Trump globalnie. Chce mieć Rosję jako partnera i próbuje ją wciągnąć z powrotem do polityki międzynarodowej - mówi Płudowski.
Amerykaniście wtóruje generał Różański. - Dążenie Putina do przejęcia kontroli nad Ukrainą będzie konsekwentne. Niestety, sprzyja temu obecna narracja administracji amerykańskiej. Generał uważa, że Ukraina i Europa musi przetrwać rządy obecnej administracji rządowej w USA. Nie wyklucza jednak, że Stany Zjednoczone za rządami Trumpa zmienią nastawienie do Rosji.
- Nawet przy tym biznesowym podejściu prezydenta Trumpa do polityki może dojść do istotnych zwrotów, nawet o 180 stopni. Może zaistnieć w rozważaniu administracji amerykańskiej świadomość, że Rosja nie jest tym krajem, który zagwarantuje bezpieczeństwo i pokój. Najgorszym scenariuszem będzie sytuacja, w której okaże się, że dla obecnej administracji nie ma znaczenia kwestia ładu w polityce globalnej. A jego fundamentem jest nienaruszalność granic i niepodległość krajów - tłumaczy.
Różański wskazuje, że w tej sytuacji ostatnim kołem ratunkowym dla Ukrainy będzie Unia Europejska. Nie wyklucza również krajów spoza wspólnoty europejskiej. - Gwarantem pokoju nie tylko w Ukrainie, ale również w Europie są dwa filary: przynależność Ukrainy do Unii Europejskiej i do NATO. Wszystko będzie w rękach Europy, ale także krajów z globalnego układu, jak Japonia, Chiny, Indie, Turcja. Każdy z tych krajów również ma interes w zakończeniu tej wojny. Ukraina jest dobrym partnerem do współpracy gospodarczej. Mówiąc brutalnie: to jest dobry rynek zbytu - wyjaśnia.
Według politologa Tomasza Płudowskiego Stanom Zjednoczonym zależy na szybkim zakończeniu wojny w Ukrainie. Rosja ma inny cel. - Stany Zjednoczone są gotowe po prostu poświęcić Ukrainę lub zająć stanowisko bliższe rosyjskiego niż ukraińskiego, aby tę wojnę zakończyć. Przeszkadzają im w tym właściwie Europejczycy i Kanadyjczycy - mówi Płudowski i dodaje:
- Rosjanom nie zależy raczej na tym, żeby tę wojnę szybko kończyć, bo gdyby chcieli, to już zrobiliby to. Oni będą raczej grali na przedłużenie tej wojny - ocenia.
Źródło: Radio ZET
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET