`

Czym podpadł Trump? Lawina krytyki przed mundialem. „Wybrzmiewa rozczarowanie”

Jakub Kedzior
4 min. czytania
23.06.2026 13:32
Obserwuj nas na Google

Kiedy rozpoczynały się piłkarskie mistrzostwa świata w USA, Meksyku i Kanadzie nie brakowało określeń, że to mundial Donalda Trumpa, który ma błyszczeć najmocniej. Pojawiło się bardzo wiele głosów nawołujących do bojkotu imprezy. Znacznie więcej, niż w czasie mundialu w Katarze czy w Rosji. Dlaczego akurat ten turniej był tak mocno krytykowany?

Donald Trump
fot. Jacquelyn Martin/Associated Press/East News

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Dlaczego mundial wzbudza więcej kontrowersji niż poprzednie edycje.
  • Jakie oczekiwania mają światowe społeczności wobec USA jako gospodarza.
  • Co wpływa na rosnącą krytykę polityki Donalda Trumpa.

Przed rozpoczęciem mundialu równie dużo, co o zmaganiach piłkarzy, mówiło się o prezydencie USA Donaldzie Trumpie. Niektórzy sugerowali wręcz, że to on będzie największą gwiazdą tych mistrzostw i organizuje turniej tak naprawdę, żeby móc pokazać się przed światem.

Nie brakowało krytycznych komentarzy, a nawet nawoływań do bojkotu, znacznie częstszych niż cztery lata temu w Katarze, gdzie organizatorzy musieli borykać się z oskarżeniami o wręcz niewolniczą pracę budowniczych stadionów, najczęściej imigrantów z Afryki czy Azji czy też niż osiem lat temu, kiedy mistrzostwa odbywały się w rządzonej przez Władimira Putina Rosji. Skąd zatem aż taka niechęć do Trumpa?

Od USA oczekuje się więcej

- W krytycznych komentarzach wybrzmiewa rozczarowanie postawą Stanów Zjednoczonych i stylem polityki prowadzonej przez prezydenta Donalda Trumpa. Można powiedzieć, że przecież to hipokryzja, bo w Katarze czy w Rosji poza protestami aktywistów czy środowisk zajmujących się prawami człowieka, nie było głosów sprzeciwu w czasie mundiali. Wtedy mieliśmy raczej do czynienia z dyskusją medialno-salonową, w którą kibice nie angażowali się tak bardzo – mówi w rozmowie z RadioZET.pl prof. Małgorzata Zachara-Szymańska z Uniwersytetu Jagiellońskiego.

- Tutaj sprawa wygląda inaczej, dlatego że Ameryka przyzwyczaiła nas do tego, że jest punktem odniesienia i modelem, a Rosja i Katar nigdy takiej roli nie pełniły. Tam było wiadomo, że w tle wielkiego sportowego święta są deficyty demokracji, wolności i zwykłego ludzkiego szacunku – dodaje amerykanistka.

Zwraca także uwagę, że obecnie zaciera się wyobrażenie o samej Ameryce, będącej niegdyś symbolem wolności i porządku. - Zwyczajnie po USA i prezydencie tego kraju spodziewalibyśmy się więcej. No i to jest tego rodzaju gest, wyraz niepokoju i sprzeciwu wobec tego, że jak niektórzy sądzą, stara Ameryka, albo wyobrażenie o starej Ameryce, zatraca się w swojej arogancji – uważa prof. Zachara-Szymańska. - Bo w końcu gospodarzami mundialu są nie tylko Stany Zjednoczone, ale i Kanada i Meksyk. To mogła być okazja do zbliżenia, pokazania wspólnoty państw amerykańskich, ich więzi. A tymczasem jedyną forsowaną przez amerykańskiego prezydenta opcją jest ta, w której USA dominują wizerunkowo, a atmosferę przenikają spory o politykę celną i imigracyjną – dodaje.

USA tracą potencjał sojuszniczy

Choć Trump szedł po władzę z hasłem „Make America Great Again”, to jednak obecnie wielkość Stanów Zjednoczonych jest coraz częściej podważana. Jak mówi prof. Zachara-Szymańska, to świetne hasło, ale jako deklaracja nie zostało potwierdzone w żadnych sposobie działania administracji podczas drugiej kadencji Donalda Trumpa.

- Jesteśmy właściwie w połowie drugiej kadencji Trumpa i widzimy Stany Zjednoczone, które są słabsze ekonomicznie, które są słabsze politycznie, które tracą swój potencjał sojuszniczy. A kiedyś sojusz ze Stanami Zjednoczonymi to była karta przetargowa i zasób, na który można było liczyć. Dzisiaj ten sojusz jest rzeczą nietrwałą i zależy od tego skąd zawieje wiatr i w jakim nastroju prezydent się obudzi – ocenia amerykanistka. – To jest element nowy, wobec którego obserwatorzy, a wśród nich kibice piłkarscy, wyrażają sprzeciw – dodaje.

Dodatni bilans dla Trumpa

Wbrew temu, co mogłoby się wydawać, sam Trump zyskuje na sposobie, w jakim uprawia politykę. – W takim generalnym obrazie zysków i strat fakt, że jest to prezydentura oparta na spektaklu, przynosi mu wyłącznie korzyści. Donald Trump działa według zasady „nieważne jak mówią, byleby mówili, a poza tym i tak zaraz zapomną". I proszę zauważyć, że właściwie nikt nie weryfikuje, czy te obietnice, składane w tonie triumfalistycznym, czasem zupełnie nierozsądne, choć dotyczące spraw ważnych, czasem fundamentalnych w ogóle są potem realizowane – analizuje prof. Zachara-Szymańska.

Redakcja poleca

Jak dodaje, wszyscy właściwie przyzwyczaili się do tego stylu i rzucania na wiatr deklaracji o przyłączeniu Grenlandii, Kanady czy zmianie Gazy w Riwierę Bliskiego Wschodu. Zdaniem amerykanistki prezydent USA wywołuje medialną burzę, a potem steruje napięciem i uwagą tak, że wszyscy w ślad za nim przechodzą do kolejnego tematu, kolejnej sensacji.

- No ale właśnie to on jest tym, który prowadzi. Więc nawet jeżeli wiele niedostatków jego osobowości i kondycji politycznej przy tej okazji zostanie ujawnionych, to jednak zyski, które potwierdził wybór na kolejną prezydenturę, są dla niego wyższe niż straty – ocenia specjalistka od USA.

I przy okazji odrzuca argument, że Amerykanie są bardziej podatni na ten typ prowadzenia polityki od Europejczyków. – Wszyscy lubimy grać w tym teatrze, bo jesteśmy społeczeństwem spektaklu. Trump wypracował styl najbardziej wywrotowy, ale proszę zauważyć, ile przestrzeni każdego polityka, nawet lokalnego, zajmuje kontakt z mediami czy prowadzenie konta w mediach społecznościowych. To już wymóg współczesności – uważa.

Prezydent mógł sabotować mundial?

Przed turniejem pojawiały się także sugestie, formułowane wprost, że jeśli coś nie poszłoby po myśli, np. zostałby wygwizdany na którymś ze stadionów, mógłby próbować sabotować cały turniej. Prof. Zachara-Szymańska jednak zdecydowanie odrzuca taki scenariusz. Szczególnie, że zdarzało się niedawno, że został szorstko potraktowany przez publiczność podczas finału NBA.

Redakcja poleca

 - Uważam, że nie było realnego zagrożenia, dlatego że te emocje sportowe w polityce, która też opiera się na emocjach, są po prostu ważne. To jest pewien rytuał ludyczny, który skupia ludzi wokół cennych wartości – fair play, przekraczania ograniczeń, inspirowania. A emocje, związane z rywalizacją, z dążeniem do tego, by wygrał najlepszy, przenoszą się na postacie, które pojawiają się wokół. Donald Trump jest na tyle wytrawnym graczem w tej medialnej grze, że wiedziałby o tym, iż takie działanie przyniosłoby mu straty – argumentuje amerykanistka.

I podkreśla drugi, równie ważny czynnik, który nie pozwoliłby Trumpowi na jakiekolwiek negatywne działania wobec mistrzostw. – To prezydent, któremu bardzo blisko do biznesu. A mistrzostwa świata są przecież gigantycznym przedsięwzięciem biznesowym i gospodarczym – przypomina prof. Małgorzata Zachara-Szymańska.

Źródło: Radio ZET

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET