`

Dlaczego Grenlandia należy do Danii? Trump w to "nie wierzy"

4 min. czytania
27.03.2025 11:06
Obserwuj nas na Google

Grenlandia to największa wyspa świata, której swoim położeniem bliżej do USA niż Danii, a mimo to od wieków jest terytorium zależnym właśnie tego drugiego państwa. Jak do tego doszło, że Grenlandia stała się duńska i jak sprawy na wyspie układają się dzisiaj? Pytania te pojawiają się w obliczu coraz głośniejszych komentarzy Donalda Trumpa o chęci przejęcia wyspy przez USA.

Domy na Grenlandii
fot. East News

 

Nie przegap

Jak Duńczycy podporządkowali sobie Grenlandię?

Grenlandia jest największą wyspą na świecie i od wielu już wieków jest terytorium zależnym Danii. Pierwsze większe grupy duńskich osadników pojawiły się tam w XV wieku (choć już wcześniej teren był po wpływami duńsko-norweskimi — przyp. red.) początkowo z misją ewangelizacyjną. Wyspę, zamieszkiwaną przez ludność innuicką oraz garstkę duńczyków, którzy napłynęli tam wcześniej, podporządkowali sobie, traktując jak kolonię. Wprowadzili tam swoje prawo i porządki i od tamtej pory umacniali swoje wpływy. Z czasem ludność Grenlandii domagać się zaczęła uznania ich równych praw i traktowania tak samo, jak mieszkańców Danii i tak też się działo. Znaczące zmiany zaszły w XX wieku. W 1953 roku Grenlandia przestała być kolonią i została włączona jako integralna część Królestwa Danii. Kolejny ważny krok przyszedł w 1979 roku, gdy Grenlandczycy uzyskali autonomię, a w 2009 roku – rozszerzoną autonomię. Obecnie Grenlandia posiada własny parlament, rząd i prawo do decydowania o większości wewnętrznych spraw, choć polityka zagraniczna, obrona i polityka monetarna pozostają w gestii Danii. W ten sposób, mimo iż Grenlandia jest formalnie duńskim terytorium zależnym, to jednak ma dużą autonomię i bardzo to sobie ceni — czego zresztą wyrazem były komentarze grenlandzkich władz w odpowiedzi na coraz mocniejsze zakusy Donalda Trumpa na przejęcie wyspy przez USA.

Dlaczego Trump chce przejąć Grenlandię?

Stany Zjednoczone mają już sporą tradycję odkupowania różnych terytoriów. W przeszłości USA dokonywały znaczących zakupów terytorialnych, takich jak nabycie Alaski od Rosji w 1867 roku czy Luizjany od Francji w 1803 roku. Jednak współcześnie propozycje aneksji suwerennych państw nie tylko budzą poważne obawy, ale i są postrzegane jako naruszenie norm międzynarodowych. Nic dziwnego, że mieszkańcy Grenlandii oraz Duńczycy zareagowali oburzeniem na zakusy amerykańskiego prezydenta. Premier Danii, Mette Frederiksen, pochwaliła mieszkańców Grenlandii za ich stanowczość i podkreśliła, że Grenlandia nie jest na sprzedaż.

Jeszcze dosadniej wypowiedział się premier Grenlandii Múte B. Egede. — Grenlandia należy do Grenlandczyków. Nie jesteśmy Amerykanami ani Duńczykami — jesteśmy Grenlandczykami. Amerykanie i ich przywódcy muszą to zrozumieć: nie można nas kupić ani ignorować — stwierdził.

Donald Trump i jego administracja zdają się jednak nie dostrzegać międzynarodowej niechęci w temacie przejęcia Grenlandii przez USA. — Potrzebujemy Grenlandii i świat potrzebuje, żebyśmy mieli Grenlandię — stwierdził niedawno amerykański prezydent, pokazując, że plany, które założył sobie jeszcze podczas poprzedniej kadencji, zamierza spełnić (choć sam jeszcze nie wie, czy i w jaki sposób byłoby to możliwe). W tej chwili koncentruje się na podważaniu praw Danii do wyspy, twierdząc, że trudno tę zależność uznać tylko dlatego, że — parafrazując — "kilka duńskich łódek sobie tam przybiło setki lat temu". Trzeba jednak wyjaśnić, że Dania dysponuje wieloma dokumentami, które potwierdzają jej prawa do Grenlandii. Są to m.in. zapisy traktatu kilońskiego z 1814 roku, a także wyrok Stałego Trybunału Sprawiedliwości Międzynarodowej w Hadze z 1933 roku, który prawa te potwierdza w dokumentach najbardziej współczesnych.

Redakcja poleca

Warto jednak wspomnieć o tym, dlaczego Trumpowi tak zależy na Grenlandii, a powodów jest co najmniej kilka. Choć formalnie od wieków Grenlandia jest terytorium zależnym Królestwa Danii, to jednak geograficznie jest znacznie bliżej jej do Ameryki Północnej. Dla Kopenhagi utrzymywanie zacieśnionych więzi z wyspą, oddaloną o ok. 3000 kilometrów jest kosztowne, dlatego Trump przekonuje, że przejęcie wyspy przez USA przyniesie Kopenhadze duże oszczędności. Głównym jednak powodem są względy geopolityczne i strategiczne. Wyspa położona jest w kluczowym miejscu między Ameryką Północną a Europą i Arktyką. Znajduje się tam amerykańska baza wojskowa Pituffik (dawniej Thule) będąca częścią systemu obrony rakietowej USA. Trump uważa, że przejęcie Grenlandii wzmocniłoby bezpieczeństwo narodowe Stanów Zjednoczonych, a tym samym — całego świata i sojuszników z NATO.

Quiz: Polityka w USA. Za 100% wycieczka do Białego Domu

1/11 Na ile stanów podzielone jest USA?

Ponadto Trump zauważa, że historia już pokazała, że gdyby nie USA to podczas II wojny światowej Grenlandia znalazłaby się we władaniu Niemców. Za tę obronę jednak Amerykanie otrzymali możliwość stworzenia na wyspie własnej bazy. Po czasie mieli się stamtąd wycofać, czego nie zrobili, i już wtedy chcieli Grenlandię odkupić. Dania jednak na to nie poszła i trwa przy tym do dziś.

Trzecim jednak powodem, by przejąć Grenlandię, są dla Trumpa surowce. Wyspa, dawniej pokryta wiecznymi lodami, odkrywa coraz więcej swoich skarbów — a te mogłyby dla amerykańskiego budżetu okazać się zbawienne w obliczu narastających obaw o kryzys gospodarczy. Jak wylicza "Tygodnik Gospodarczy" Polskiego Instytutu Ekonomicznego, znajdują się tam m.in.: tytan, fosfor, niob, tantal, wanad, grafit oraz platynowce, a także ogromne ilości pierwiastków ziem rzadkich, których znajduje się tam około 36,1 mln ton, czyli nawet około 30 proc. światowych złóż.

Źródło: Radio ZET/wnp.pl/konkret24.tvn24.pl

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET