Obserwuj w Google News

Już ponad tysiąc ofiar epidemii eboli w DRK

2 min. czytania
23.07.2026 00:56

Potwierdzono już 1031 zgonów z powodu eboli, powiedział w środę na szczycie zdrowotnym w Ghanie dr Jean Kaseya, dyrektor generalny Afrykańskich Centrów Kontroli i Prewencji Chorób. Ministerstwo zdrowia Konga poinformowało, że do poniedziałku odnotowano 2473 przypadki w najnowszym ognisku eboli, co najmniej 737 pacjentów jest izolowanych.

Epidemia eboli w Demokratycznej Republice Konga
fot. Dirole Lotsima Dieudonne/Associated Press/East News

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Jak wirus Bundibugyo różni się od innych wirusów eboli.
  • Dlaczego epidemia jest trudna do opanowania.
  • Co utrudnia działania zespołów ratunkowych.
  • Jakie czynniki mogą prowadzić do zwiększenia skali epidemii.

„To ludzie umierają. Umierają, ponieważ nie mamy szczepionek, nie mamy leków, nie mamy funduszy” – dodał dr Jean Kaseya.

Bundibugyo a inne szczepy wirusa ebola

Epidemia, ogłoszona 15 maja, różni się od większości poprzednich epidemii eboli, ponieważ wirus Bundibugyo, który ją wywołał, nie ma zatwierdzonych szczepionek ani metod leczenia. Zabiła ona również więcej osób w szybszym tempie niż jakakolwiek odnotowana epidemia, w tym epidemia z lat 2013-2016, uważana za najgorszą w historii, z ponad 11 tys. zgonów na co najmniej 28 tys. przypadków. Obecnie od pierwszego przypadku do osiągnięcia 1000 zgonów minęło około ośmiu miesięcy, co może wskazywać, że tempo rozwoju epidemii jest niższe od odnotowanego w latach 2013-16.

Światowa Organizacja Zdrowia poinformowała, że rzeczywista skala epidemii może być od dwóch do czterech razy większa niż wskazują oficjalne dane. Do niektórych społeczności w jej epicentrum nadal trudno dotrzeć, głównie z powodu walk z udziałem grup rebelianckich.

Urzędnicy ostrzegają, że 80 proc.nowych przypadków pojawiło się poza znanymi łańcuchami jej transmisji, co świadczy o tym, że epidemia rozprzestrzenia się szybciej, niż służby zdrowia są w stanie ją śledzić, nawet pomimo nasilenia działań w prowincji Ituri, epicentrum epidemii, i czterech innych prowincjach, w których odnotowano przypadki.

Dlaczego zespoły ratunkowe nie radzą sobie w walce z epidemią

Opór społeczności wobec zespołów ratunkowych Eboli, zwłaszcza tych przeprowadzających bezpieczne pochówki, również utrudnia działania. Robert Ndjalonga, szef obrony cywilnej w prowincji Ituri, powiedział, że niektóre społeczności odmawiają zgody na działalność zespołów pogrzebowych, ponieważ preferują tradycyjne pochówki, co zwiększa ryzyko dalszej transmisji choroby.

„Największym wyzwaniem pozostaje opór lub wręcz odmowa przyjęcia zespołów ratunkowych przez niektóre społeczności” – powiedział Ndjalonga. „W kilku przypadkach ekipy pogrzebowe musiały być eskortowane przez siły bezpieczeństwa, aby zapewnić bezpieczne i godne pochówki bez żadnych incydentów”.

Szacunki rozwoju epidemii według modelowania komputerowego

W zeszłym miesiącu naukowcy z amerykańskich Centrów Kontroli i Prewencji Chorób (CDC) wykorzystali modelowanie komputerowe do oszacowania, jak może rozwijać się epidemia. W najgorszym przypadku może ona zbliżyć się do skali epidemii w Afryce Zachodniej w latach 2013–2016, z ponad 11 tys. zgonów.

Epidemiolog z Uniwersytetu w Pittsburghu, dr Jean Nachega, która doradza afrykańskim władzom ds. zdrowia, powiedziała, że nie spodziewa się, aby epidemia osiągnęła ten najgorszy scenariusz, ale ostrzegła, że wyzwania pozostają „ogromne”.

Źródło: Radio ZET/PAP

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET