Kto blokował Francję? Ministerstwo pokazało statystyki, a think tank badanie
Akcja ruchu „Zablokujmy wszystko” objęła wiele francuskich miast. Po wielkiej akcji 10 września Ministerstwo Spraw Wewnętrznych poinformowało o szczegółowych liczbach, obejmujących zarówno uczestników, jak i zgłoszone przedsięwzięcia. Badanie fundacji Jean Jaurès pokazało natomiast, jakie poglądy reprezentuje większość osób wspierających „Zablokujmy wszystko”.
Z tego artykułu dowiesz się:
- W akcji „Zablokujmy wszystko”, która odbyła się 10 września we Francji, wzięło udział prawie 200 tysięcy osób, głównie młodych.
- Protesty były odpowiedzią na sytuację gospodarczą kraju i były skierowane przeciwko klasie rządzącej.
- 10 września odnotowano 812 akcji w całej Francji.
Akcja „Zablokujmy wszystko”. Ile osób wzięło udział?
Przedsięwzięcie „Zablokujmy wszystko” („Bloquons tout”) odbyło się 10 września. Uliczne protesty zgłoszono m.in. w Paryżu, Lyonie, Montpellier, Marsylii, Bordeaux, Grenoble czy Tuluzie. W niektórych miejscach doszło do zamieszek z udziałem blokujących oraz funkcjonariuszy policji. Ministerstwo Spraw Wewnętrznych poinformowało o wszystkich statystykach związanych z przedsięwzięciem, które udało się odnotować pierwszego dnia.
- W całym kraju do godziny 17:45 zarejestrowano 812 akcji pod różnymi hasłami. 262 z nich były fizycznymi blokadami (np. ruchu na drogach); reszta dotyczyła marszów i wieców.
- Szacowana liczba uczestników w całym kraju to – według ustępującego ministra spraw wewnętrznych Bruno Retailleau – prawie 200 tysięcy. Większość protestujących stanowili młodzi ludzie, w tym uczniowie szkół średnich.
- Na kilku wiecach policja użyła gazu łzawiącego i dokonała aresztowań. Do późnego popołudnia aresztowano 473 osoby, w tym 206 w Paryżu.
- W celu utrzymania porządku w całym kraju zmobilizowano 80 tysięcy funkcjonariuszy – policjantów i żandarmów.
Kim są protestujący w akcji „Zablokujmy wszystko”? Manifestacje, sympatie polityczne, protesty
„Zablokujmy wszystko” to ruch społeczny uznawany za spontaniczną reakcję w odpowiedzi na plany budżetowe byłego premiera Francji - François Bayrou. Choć projekt nie zostanie zrealizowany, ponieważ rząd upadł w wyniku porażki w wotum zaufania 8 września, to protestujący i tak zdecydowali się wyjść na ulice. Chcieli manifestować w ten sposób swoje niezadowolenie dotyczące różnych aspektów życia kraju, przede wszystkim polityki gospodarczej, oraz sprzeciw względem klasy rządzącej – przede wszystkim prezydenta Emmanuela Macrona. Trudno określić, kto stoi za akcją – ruch początkowo miał poparcie aktywistów z rozmaitych stron. Po protestach politolodzy wskazywali jednak, że lewe skrzydło zmobilizowało się zauważalnie bardziej niż prawe.
Według badania przeprowadzonego przez fundacji Jean Jaurès (think-tanku związanego z Partią Socjalistyczną) około 69% osób wspierających „Zablokujmy wszystko” głosowało w wyborach prezydenckich 2022 na uznawanego za skrajnie lewicowego Jean-Luca Mélenchona, założyciela partii Francja nieujarzmiona. 10% wspierało natomiast antykapitalistycznego Philippe’a Potou. 3% głosowało na skrajnie prawicową Marine Le Pen, a tylko 2% na Emmanuela Macrona. Ponad połowa respondentów przyporządkowała swoje poglądy do skrajnej lewicy w politycznym spektrum.
Źródło: Radio ZET/tf1info.fr/euronews.com/jean-jaures.org
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET