Niemiecka policja przywiozła do Polski kolejnych migrantów? Na granicy widziano furgonetkę
Niemiecka media twierdzą, że tamtejsza policja więcej razy przewoziła migrantów przez granicę z Polską i zostawiała ich na polskiej stronie. Ujawniono historię, która wydarzyła się, zanim rozmowę odbyli Donald Tusk i Olaf Scholz. "Süddeutsche Zeitung" opisuje incydent z ciemną furgonetką na moście granicznym.
Policja z Niemiec przewiozła migrantów do Polski. Reakcja polskich służb
- 14 czerwca niemiecka policja przewiozła przez granicę z Polską i pozostawiła po polskiej stronie 5-osobową rodzinę z Afganistanu w Osinowie Dolnym (woj. zachodniopomorskie)
- niemieckie służby tłumaczyły, że zrobiły to, ponieważ uchodźcy nie złożyli wcześniej wniosku o azyl w Niemczech. a rzecznik niemieckiej policji federalnej poinformował też, że rodzina miała przy sobie polskie zaświadczenia o nadaniu statusu uchodźców dla dorosłych i polskie dowody osobiste dla dzieci
- sprawa odbiła się jednak szerokim echem w naszym kraju, skomentowały ją MSWiA i Straż Graniczna, incydent był także przedmiotem rozmowy premiera Donalda Tuska i kanclerza Niemiec Olafa Scholza
Kolejny incydent z migrantami na granicy polsko-niemieckiej. Media opisują zdarzenie ze Słubic
Tymczasem niemiecki dziennik "Süddeutsche Zeitung" donosi, że nie było to jedyne takie zdarzenie, bo do kolejnego miało dojść dzień później - 15 czerwca - a więc również przed rozmową szefów rządów w Warszawie i Berlinie.
Z ustaleń dziennikarzy wynika, że tego dnia ciemnoszara furgonetka z wyciemnionymi szybami przejechała przez most graniczny, prowadzący z Frankfurtu nad Odrą do Słubic. "Policjanci ponaglają pasażerów do pośpiechu i domagają się, aby z bagażami szybko przeszli przez most do Polski. I tak kilkunastu mężczyzn, kobiet i dzieci z walizkami i zwierzakiem idzie w ulewny deszcz" - pisze "SZ".
Dziennik nie opublikował żadnych zdjęć ani nagrań z tego incydentu. Nieznane są również jego dokładne okoliczności, ponieważ policja federalna nie ustosunkowała się do pytań redakcji. "Czy tutaj właśnie doszło do odesłania ludzi?" - takie pytanie postawiono w artykule. Wiadomo jedynie, że na pewno drugie ze zdarzeń nie było omawianie przez Tuska i Scholza w trakcie ich rozmowy.
Co się wydarzyło 14 czerwca na granicy polsko-niemieckiej?
14 czerwca niemiecka policja przewiozła przez granicę z Polską i pozostawiła po polskiej stronie 5-osobową rodzinę z Afganistanu. Incydent miał miejsce w Osinowie Dolnym (woj. zachodniopomorskie). Niemieckie służby tłumaczyły, że zrobiły to, ponieważ uchodźcy nie złożyli wcześniej wniosku o azyl w Niemczech, a nie chciano przetrzymywać ich na granicy przez dłuższy czas.
Rzecznik niemieckiej policji federalnej poinformował też, że rodzina miała przy sobie polskie zaświadczenia o nadaniu statusu uchodźców dla dorosłych i polskie dowody osobiste dla dzieci. Sprawa odbiła się jednak szerokim echem w naszym kraju. Wiceszef MSWiA Czesław Mroczek powiedział że "nie ma zgody na takie działanie, wbrew procedurom". Komunikat wydała także Straż Graniczna, a incydent był przedmiotem rozmowy premiera Donalda Tuska i kanclerza Niemiec Olafa Scholza.
"Szefowie obu służb potwierdzili, że działania funkcjonariuszy niemieckiej Policji Federalnej nie odpowiadały przyjętym procedurom dotyczącym przyjmowania i przekazywania osób przez kraje sąsiednie, a sytuacja miała charakter incydentalny" - mogliśmy przeczytać w specjalnym komunikacie.
Źródło: Radio ZET/PAP/"Süddeutsche Zeitung"
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET