Pierwsze dane z USA. Tak wyglądają zyski w czasie mundialu. Oni zarabiają najwięcej

3 min. czytania
07.07.2026 15:34
Obserwuj nas na Google

Ile na mistrzostwach świata zarabiają miasta goszczące uczestników? Czy w ogóle da się zarobić na turnieju, z którego lwią część zysków zgarnia FIFA? Jak tłumaczy w rozmowie z RadioZET.pl Mieszko Rajkiewicz z Polskiego Instytutu Dyplomacji Sportowej, FIFA daje gospodarzom szereg możliwości. Tylko trudno je w ogóle zrealizować. 

Fani podczas MŚ 2026
fot. EPA/JAMES COOK

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Jak lokalne przedsiębiorstwa zyskują na przybyciu turystów podczas mistrzostw.
  • Dlaczego FIFA ogranicza możliwości zarobkowe miast-gospodarzy.
  • Które branże mogą odnotować wzrost dochodów podczas mundialu.

Przed rozpoczęciem mistrzostw świata w USA, Kanadzie i Meksyku Gianni Infantino chwalił się, że turniej ma przynieść rekordowe zyski. Mowa była nawet o 12 miliardach dolarów. Nikogo zresztą nie trzeba przekonywać, że pod jego rządami FIFA zarabia gigantyczne pieniądze, a mundial jest jednym z największych komercyjnych wydarzeń na świecie.

Czy da się zrobić na mundialu?

Trzeba pamiętać, że choć mistrzostwa przynoszą gigantyczne dochody, to zdecydowaną większość konsumuje FIFA, która z kolei przerzuca koszty na organizatorów. Naturalnym jest więc pytanie, czy miasto-gospodarz również może na turnieju zarobić?

- Wszystko zależy od sposobu, w jaki na to patrzymy i jak to mierzymy. W przypadku tego turnieju sytuacja jest zresztą wyjątkowa, bo nie ma jednego komitetu organizacyjnego dla całego kraju, a każde miasto indywidualnie prowadziło rozmowy z FIFA – tłumaczy Mieszko Rajkiewicz, wiceprezes i współzałożyciel Polskiego Instytutu Dyplomacji Sportowej. Przed mundialem PIDS przygotował raport traktujący między innymi o finansach i podziale zysków z turnieju.

Analityk zwraca uwagę, że jeśli zastanawiamy się, czy jako miasto, możemy zarobić na mundialu, czysto teoretycznie należy odpowiedzieć, że tak. Gdyby nie dało się zarobić, praktycznie nikt nie zgadzałby się na organizację mistrzostw. Należy jednak zwrócić uwagę, iż to zarobek w perspektywie krótkoterminowej, czyli na przypływie dużego kapitału wynikającego z przybycia kibiców, turystów na czas turnieju.

Redakcja poleca

- Zarabiają lokalni przedsiębiorcy, zarabiają lokalne restauracje, hotele, różnego rodzaju usługi. To jest kapitał wpompowany z zewnątrz przez gości z zagranicy. Patrząc jednak na miasto, jako jednostkę, tutaj trudno mówić o zarobku, ponieważ na dobrą sprawę koszty zorganizowania turnieju ponoszą podatnicy – wylicza.

- Zyski komercyjne inkasuje głównie FIFA. Miasto poniesione koszty może odzyskać poprzez wspomniane już krótkoterminowe zyski, wynikające z napływu turystów, ale należy pamiętać, że kwestia zabezpieczenia miasta, przygotowania logistyki transportu, opłacenia służb za ponadprogramowe godziny pracy, leżą po stronie miast-gospodarzy – dodaje Rajkiewicz.

Teoretyczne możliwości

FIFA w czasie organizacji mundialu teoretycznie daje miastom-gospodarzom możliwość porozumienia się z lokalnym partnerami, którzy pomogliby zniwelować koszty albo wypracować przychód dla miasta. Jako przykład analityk PIDS podaje fan zony, obligatoryjne w każdym mieście w czasie mundialu. W takiej strefie, oprócz globalnych sponsorów FIFA, mogą być widoczni także lokalni partnerzy, z którymi porozumiało się miasto.

- W praktyce okazuje się, że najważniejsze kategorie produktowe są zajęte, bo FIFA wśród swoich wielu komercyjnych zasad ma jedną bardzo ważną, a mianowicie wyłączność branżową. A to oznacza, że firmy z branży piwnej, gastronomicznej, napojów, FMCG i wielu innych, które teoretycznie mogłyby zaistnieć jako lokalni partnerzy miasta-gospodarza, ma przez zasadę wyłączności zamkniętą drogę, bo wszystko jest podporządkowane sponsorom globalnym – tłumaczy Mieszko Rajkiewicz.

Redakcja poleca

Nieco ironicznie dodaje, że miasto może znaleźć sobie jako partnerów np. lokalny warsztat samochodowy czy firmę produkującą nawozy dla roślin. – Wyłączność branżowa blokuje możliwości dla miasta, by znaleźć komercyjnego partnera, który były w stanie zapłacić za obecność np. w fan zonie albo chociaż na zasadzie barteru obniżyć koszty funkcjonowania strefy – mówi analityk. - Możliwości zarobku w teorii istnieją, ale w praktyce są trudne, żeby nie powiedzieć, że niemożliwe, do realizacji – podsumowuje.

Wydatki turystów rosną

Mimo wszystkich ograniczeń, według pierwszych danych, które spływają z USA, miasta goszczące uczestników mistrzostw świata zanotowały przyrost dochodów w porównaniu z analogicznym okresem z zeszłego roku. – W czerwcu był ten krótkoterminowy wzrost. To zresztą dość powszechne zjawisko przy okazji dużych sportowych wydarzeń. „Forbes” przytacza dane Bank of America dla trzynastu miast-gospodarzy, z których wynika m.in., że transakcje dokonywane kartami płatniczymi wzrosły o sześć proc. w porównaniu z tym samym okresem rok wcześniej – mówi Rajkiewicz.

- Odczuwalna jest zwiększona konsumpcja. Informacje płynące z Nowego Jorku, Los Angeles czy Dallas pokazują, że wydatki konsumpcyjne turystów spoza tych regionów, czyli przybyszów z zagranicy, ale i z innych stanów, wzrosły o 17 proc. Więc rzeczywiście, widać ten krótkoterminowy boom – dodaje.

Na koniec warto też zwrócić uwagę, na fakt, że FIFA, konsumująca lwią część komercyjnych zysków, w założeniu zarabia, by następnie dzielić się z całą piłkarską społecznością. Zysk wygenerowany w czteroleciu przed mundialem powinien np. dotować mniejsze federacje i niekomercyjne projekty sportowe. W praktyce jednak wygląda to nieco inaczej.

Źródło: Radio ZET

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET